O-scypek, czyli tropimy polskie smaki w Unii
| 21.09.2009 | Autor: Piotr Anuszczyk | [ 0 komentarzy ] |
Feta z unijnym symbolem ochrony na opakowaniu
Źródło: Wikimedia Commons
Gwarantowana Tradycyjna Soecjalność czyli np. fiński chleb Kalakukko.
Źródło: Wikimedia Commons
Oryginalne oscypki
Źródło: Wikimedia Commons
- Chcesz pozyskać fundusze unijne?
- Złóż zapytanie ofertowe! >>
Polscy producenci żywności mieli zdobyć unijne podniebienia m.in. dzięki tradycyjnym przepisom na regionalne specjały. Póki co unijna ochrona obejmuje przykładowo 167 produktów z Francji, 116 z Portugalii i tylko 12 z Polski.
Prawdziwy oscypek
„Oscypek” ma kształt dwustronnego stożka, wrzeciona. Długość od 17 do 23 cm, średnica w najszerszym miejscu do 6 do10 cm a masa od 0,6 do 0,8 kg. Barwa po przekrojeniu lekko kremowa, przy skórce ciemniejsza, dopuszcza się barwę zbliżoną do białej. Barwa skórki słomkowo-lśniąca, jasnobrązowa z delikatnym połyskiem. „Oscypek” jest wytwarzany wyłącznie w okresie od maja do września
i może być sprzedawany tylko w całości.
Skład chemiczny sera zależy od długości czasu wędzenia oraz zmienia się w zależności od pór roku: zawartość wody nie więcej niż 44 %, zawartość suchej masy nie mniej niż 56 % oraz zawartość tłuszczu w suchej masie nie mniej niż 38 %.
A to i tak tylko krótki fragment z długiego opisu zgłoszonego do UE, który zawiera m.in. opisy 16 etapów produkcji, jasno wskazuje rasę owiec, z których mleka ser powstaje oraz gminy gdzie może być on produkowany. Efekt? Oryginalnego oscypka ze świecą szukać w sklepach. Za to gdy kupimy już towar oznaczony nazwą oscypek i unijnym godłem Chroniona Nazwa Pochodzenia będziemy mieć pewność, że delektujemy się czymś niepowtarzalnym.
Cudze chwalimy, swego nie znamy?
Konia z rzędem temu kto potrafi wymienić pozostałe produkty, które objęte są unijną ochroną. Choć jest ich przecież tylko dwanaście to nic nie wskazuje na to by ich nazwy były powszechnie znane. Tymczasem są to rarytasy najwyższej próby jak choćby miody pitne: Półtorak, Dwójniak, Trójniak i Czwórniak, olej rydzowy czy pierekarczewnik. Każdy z nich to Gwarantowana Tradycyjna Specjalność. Dla wyjaśnienia dodajmy czym jest pierekarczewnik. To rodzaj ciasta pikantnego lub słodkiego, składającego się z wielu warstw, którego nazwa pochodzi od białoruskiego czasownika „pierekatywat”, czyli rozwałkowywać. Samą nazwą nęcą też: Andruty Kaliskie, Miód wrzosowy z Borów Dolnośląskich, Wielkopolski ser smażony czy Rogal Świętomarciński legitymujące się symbolem Chronione Oznaczenie Geograficzne. Na liście znajdziemy również dwa towary oznaczone jako Chroniona Nazwa Pochodzenia: oscypek i bryndza.
Polska ma więc swoich reprezentantów w każdej z trzech kategorii wprowadzonych przez Komisję Europejską by chronić konsumentów przed podróbkami i jednocześnie promować unikalne artykuły spożywcze.
Jaką żywność chroni UE
1.Chroniona Nazwa Pochodzenia – dostają je towary, których nazwa odnosi się do konkretnych lokalizacji geograficznych. Co więcej ich produkcja i przygotowanie do sprzedaży również muszą być realizowane w owych lokalizacjach. Przykładowo nawet gdyby ściśle przestrzegać przepisu i posługiwać się identycznymi surowcami to włoskiej szynki z Parmy nie da się wytwarzać pod Krakowem.
2.Chronione Oznaczenie Geograficzne – nadal wymagane jest powiązanie produktu z miejscem wytwarzania choć ów związek jest nieco luźniejszy niż w przypadku Chronionej Nazwy Pochodzenia. Wystarczy bowiem by tylko jeden z etapów produkcji odbywał się w regionie, do którego nazwy nawiązuje dany artykuł. Polskim przykładem jest Rogal Świętomarciński.
3.Gwarantowana Tradycyjna Specjalność – w tym przypadku najważniejsza jest unikalna receptura. Nazwa produktu sama w sobie powinna być specyficzna jak np. pierekarczewnik czy włoska mozarella.
Polska 12-stka. Sukces czy porażka?
Czy 12 zarejestrowanych produktów to osiągnięcie, którym warto się chwalić czy też raczej dowód na to, że nie radzimy sobie zbyt dobrze z unijnymi procedurami? Zapytaliśmy o to w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi - Polska z 12 zarejestrowanymi produktami jest obecnie na 10 miejscu wśród krajów UE-27, ex-equo z Belgią, i na 2. wśród nowych państw członkowskich – podkreśla Magdalena Głodek z Wydziału Oznaczeń Geograficznych MRiRW. - Oceniając wynik Polski należy pamiętać o kilku kwestiach. Kraje, w których zarejestrowano najwięcej produktów jak Włochy, Francja, Hiszpania mają dobrze rozwinięty system ochrony oznaczeń geograficznych, którego korzenie są w prawie krajowym. Już od lat 30stych XX wieku, w krajach tych obejmowano ochroną nazwy produktów rolnych i środków spożywczych. Na podstawie doświadczeń tych państw zbudowany został w 1992 r. system wspólnotowy, do którego my dołączyliśmy w 2004 r. Ponieważ w Polsce nie było przepisów dotyczących oznaczeń geograficznych , żadna polska nazwa nie została wprowadzona do rejestru wspólnotowego na podstawie Traktatu Akcesyjnego – wyjaśnia Głodek.
Jeśli uznamy te argumenty za trafne to faktycznie wynik Polski jest całkiem niezły. Sęk w tym, że przez 5 lat członkostwa w UE mogliśmy zgłosić o wiele więcej produktów. Co stanęło na przeszkodzie? Zapytaliśmy o to w łódzkim Urzędzie Marszałkowskim, do którego powinny trafiać z regionu wnioski w sprawie ochrony produktów z województwa łódzkiego. Do dziś nie wpłynął jednak ani jeden. Oficjalnie urzędnicy nie chcą tego komentować, ale po cichu szybko podają powody braku wniosków - Podstawowa przyczyna leży w niechęci do zrzeszania się i współpracy producentów danego wyrobu oraz niskiej świadomości korzyści z takiej współpracy. Dodatkowo oczywiście rolę odgrywa czas – mówi anonimowo jeden z urzędników odpowiedzialnych za rolnictwo.
Na rejestrację trzeba czekać, ale warto
Rzeczywiście proces rejestracji wymaga cierpliwości. Według Ministerstwa Rolnictwa jest to średnio okres trzech lat! W przypadku wyjaśnienia niechęci do współpracy i zrzeszania się o usprawiedliwienie dużo trudniej. Tymczasem zdobycie unijnej ochrony dla części producentów żywności może dać szczególne korzyści. I nie chodzi wcale o lepszą promocję czy łatwiejszą reklamę. Zdobycie, któregoś z symboli unijnej ochrony często jest jedynym sposobem na uzyskanie zwolnienia z części wymogów sanitarnych. Wyśrubowane normy czystości produkcyjnej hali mogłyby pozbawić walorów smakowych wiele z chronionych produktów, zwłaszcza tych wykorzystujących charakterystyczny mikroklimat określonych miejsc.
Top 10
Oto jak wygląda pierwsza 10 krajów, które posiadają najwięcej chronionych produktów:
1.Włochy 182
2.Francja 167
3.Hiszpania 126
4.Portugalia 116
5.Grecja 86
6.Niemcy 66
7.Czechy 20
8.Austria 13
9.Wielka Brytania 32
10.Belgia/Polska 12
Warto dodać, że Polska ma realne szansę na przesunięcie się w górę przynajmniej o jedno oczko. UE rozpatruje właśnie 22 nasze wnioski. Staramy się w nich o ochronę m.in. dla kiełbasy myśliwskiej, kabanosów, krakowskiego obwarzanka czy fasoli Piękny Jaś.



