Workcamp – nocleg i kuchnia
| 14.09.2009 | Autor: Marta Nowakowska | [ 0 komentarzy ] |
- Podobne tematy:
- Ochryda - perły w Perle Macedonii
- Kryzys finansowy a plany wakacyjne Europejczyków
- Euro albo złotówka – czy Polacy mogą jeszcze wybierać?
- Cała Europa - inne artykuły:
- Starzenie się społeczeństwa - opublikowano raport
- Poznań Motor Show 2012 – relacja
- Rozpoczyna się 3 edycja konkursu na najlepszy paragon z podróży – „Paragoniada”!
Kilka słów o prysznicach, a także o przyjemnościach związanych z gotowaniem narodowych potraw.
Wakacje z gotowaniem
Odkąd zaczęłam jeździć na workcampy, synonimem słowa wolontariat stało się słowo przygoda. I chociaż na co dzień nie przepadam za kucharzeniem, tak gotowanie na workcampie wpisało mi się już chyba na stałe w tę przygodę. Być może dla pewnych Czytelników informacja ta wyda się w pierwszej chwili szokująca, ale warto wspomnieć o tym, że na niektórych workcampach samodzielnie przygotowujemy potrawy. To oczywiście zależy od miejsca, w którym przebywamy. Jeśli jest to dla przykładu hotel dla artystów, może się zdarzyć, że pomiędzy innymi obowiązkami, będziemy także pomagać niekiedy w kuchni, ale posiłki zapewnią nam organizatorzy. W innym przypadku, zdarzyć się może i tak, że z grupy zostają wyłonione dwie osoby, stanowiące na dany dzień tak zwaną drużynę kuchenną, która za otrzymane pieniądze kupuje produkty i gotuje swoje narodowe dania. Warto więc zaopatrzyć się w przepisy, aby móc podzielić się z resztą świata wspaniałym smakiem naleśników czy innych, równie egzotycznych potraw. Pamiętajmy również, że to co wydaje się nam być nudnym schabowym będzie nowością dla wolontariuszy pochodzących z (dla nas) odległych części świata. Tak jak my zajadać się będziemy ich wersją jajecznicy, tak i oni z przyjemnością poznają smak rosołu z kurczaka. Dodam tylko, że gotowanie w nieznanym miejscu wcale nie jest takie straszne, jak na początku mogłoby się wydawać. Zwłaszcza, jeśli w pobliżu znajduje się sprzęt grający i Włosi chętni do śpiewania na cały głos piosenek z rodzimych list przebojów.
Warunki mieszkaniowe
Na workcampach bywa różnie. To, jak wszystko inne, zależy od rodzaju workcampu, na który zdecydujemy się jechać. Jeśli wybierzemy przykładowo wolontariat ekologiczny, nie dziwmy się, że najbliższy przyczółek cywilizacji oddalony jest od obozu o kilka kilometrów i nie ma prysznica. A jeśli już jest to bardzo prowizoryczny. Mimo, iż informacje o warunkach, w jakich przyjdzie nam mieszkać są zazwyczaj podane, ciężko stwierdzić, co spotkamy na miejscu. Organizatorzy zawsze starają się zapewnić wolontariuszom warunki najlepsze z możliwych. Aczkolwiek bywa i tak, że sami korzystają z samodzielnie zbudowanego prysznica, który nie dość, że stoi gdzieś na zewnątrz (a więc jeśli jest kiepska pogoda to i my marzniemy podczas kąpieli) to i na ciepłą wodę trzeba trochę poczekać. Do wszystkiego jednak można się przyzwyczaić, potraktować jak przygodę, a nawet polubić zbiorowe wycieczki w celu umycia zębów bo na zewnątrz ciemna noc a latarka jest jedna.
Pozostałe artykuły o WorkCampie:
Workcamp – wolontariat za granicą
Workcamp – kwestia pieniędzy i limity osób
Workcamp – szczegóły techniczne wyjazdu
Workcamp – komunikacja i integracja



