Wybory do europarlamentu - będzie wstyd?
| 03.05.2009 | Autor: | [ 0 komentarzy ] |
- Podobne tematy:
- Działanie 5.2 PO IG - czyli wspieranie biznesu i innowacji
- Wybory do PE: PiS PO i w tle świńskie zady
- Sprawdź ostatni sondaż CBOS przed ciszą wyborczą
- Unia Europejska - inne artykuły:
- PRaktykuj za granicą - 31 maja finał konkursu
- Unia Europejska a kryzys - czy "sześciopak" może pomóc?
- Komisja Europejska: W Brukseli rusza Zielony Tydzień
Według portalu gazeta.pl zaledwie 13% Polaków zadeklarowało udział w czerwcowych wyborach do europarlamentu, prawie 25% jest przekonana, że na pewno nie pójdzie do urn (www.gazeta.pl 11.04.2009r.).Polacy mało zainteresowani wydarzeniami na polskim „podwórku” politycznym nie chcą angażować się politykę europejską. A szkoda.
Polacy jednak takich „urozmaiceń” mają dość. Jesteśmy zmęczeni rozgrywkami personalnymi, które nie bardzo rozumiemy, a wybory do Parlamentu Europejskiego (jeżeli już wiemy, że takowe w ogóle się odbywają) kojarzą się nam głównie z wysokim zarobkami europosłów.
Trudno jest Polaków przekonać, że nie możemy pozostawać jedynie biernymi beneficjentami strumieni euro płynących z Unii Europejskiej. Zapominamy, że wybory w Polsce mają realny wpływ na kształt i działanie frakcji politycznych w Parlamencie Europejskim, że to właśnie w tej instytucji UE podejmowane są najważniejsze dla obywateli Unii decyzje.
O roli PE, o tym jaki wpływ mogą mieć na jakie funkcjonowanie polscy europarlamentarzyści powinno się mówić w kampanii wyborczej. Temu powinny być poświęcone debaty telewizyjne, spotkania z wyborcami, spoty i billboardy. Zamiast tego polscy politycy robią wszystko, aby zniechęcić obywateli do głosowania.
Dopóki wybory do Parlamentu Europejskiego będą traktowane jedynie jako sprawdzian przed krajowymi wyborami parlamentarnymi, bądź jako szansa na wysoką dietę i dostatnie, brukselskie życie, trudno będzie politykom wymagać od społeczeństwa zaangażowania w sprawy europejskie. Przykład musi iść z góry.



