Kierowco! Poznaj przepisy drogowe w Anglii
| 01.09.2009 | Autor: Ewelina Herda | [ 2 komentarze ] |
Zanim zdecydujemy, do którego miasta jechać poznajmy przepisy drogowe w Anglii
Źródło: Wikimedia Commons
Pamiętajmy o ruchu lewostronnym
Źródło: Wikimedia Commons
- Wybierasz się do Wielkiej Brytanii?
- Zarezerwuj hotel w Wielkiej Brytanii
- Wynajmij samochód w Wielkiej Brytanii
- Podobne tematy:
- Metro, tramwaj, może autobus? Nie, rower!
- Bornholm - Majorka Północy
- Fiordy w Norwegii - poczuj się jak Frodo
- Wielka Brytania - inne artykuły:
- Wyciek gazu na platformie wiertniczej Elgin – ryzyko wybuchu
- „Tak” znaczy „nie”, czyli kilka słów o europejskich dziwactwach
- „Żelazna Dama" - film o brytyjskiej premier "pod Oscara"
Jak Polacy jeżdżą po polskich drogach każdy wie. Zanim jednak pomkniemy po brytyjskich drogach, poznajmy przepisy drogowe w Anglii i weźmy pod uwagę grożące nam kary i mandaty.
W Wielkiej Brytanii za przejazd na czerwonym świetle możemy zostać ukarani mandatem w wysokości 1 tysiąca funtów oraz odjęciem 3 punktów. Takie same liczby wchodzą w rachubę, gdy rozmawiamy przez telefon, jednocześnie prowadząc jedną ręką auto - tutaj jednak prawo może być łaskawsze i policjant może wlepić nam jedynie 30 funtów kary.
Za jazdę po pijaku, czyli gdy w naszym wydechu alkomat wykaże ponad 0,8 promila (dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi obowiązująca kierowców na Wyspach), będziemy musieli zapłacić mandacik wynoszący, bagatela, nawet 5 tysięcy funtów (niech co mądrzejsza głowa przeliczy sobie na złotówki). Dodatkowo możemy się również liczyć z opcją darmowego wiktu i opierunku zaoferowanego przez brytyjskiego podatnika na okres 6 miesięcy (i nie chodzi tutaj o pięciogwiazdkowy hotel, ale o więzienie). Pamiętajmy również o tym, że brytyjski wymiar sprawiedliwości będzie w takim wypadku czyhał również na nasze prawo jazdy – mamy jak w banku zakaz prowadzenia auta przez okres 12 miesięcy.
Nie ma samochodu – trudno, jest rower. Wychodzi taniej i na dodatek po drodze można zgubić kilogramy, które nam przybyły od nafaszerowanego chemią brytyjskiego chleba. Ale uwaga – jeżeli zostaniemy zaklasyfikowani jako rowerzyści stanowiący zagrożenie, wtedy możemy nawet zapłacić mandat wynoszący 2,5 tysiąca funtów.
Gdy prawo jazdy znajdzie się z powrotem w naszej kieszeni, postarajmy się, upojeni radością z odzyskanego dokumentu (tak, tak, bardzo cennego – przecież otrzymanego po 10-tym podejściu do egzaminu z prawa jazdy), nie zapominać o tym, że równie wysokie kary czyhają na amatorów szybkiej jazdy. Są to kwoty wynoszące maksymalnie 5 tysięcy funtów (!). Co więcej, za jazdę bez pasów zapłacimy do 1 tysiąca funtów, ale już za jazdę bez świateł lub z niewłaściwymi światłami, na szczęście, od 20 do 60 funtów. Tyle również zapłacimy za nieprawidłowe parkowanie, czyli zajmując miejsca przeznaczone dla inwalidów, dla kierowców z dziećmi, lub, o zgrozo, parkując w miejscu niedozwolonym.
Istnieją też osobne przepisy traktujące zagranicznych kierowców – za łamanie brytyjskiego kodeksu drogowego, muszą oni uiścić na miejscu 900 funtów. Jeżeli taki pechowiec nie będzie mógł zapłacić, wówczas mili panowie policjanci zaopiekują się pojazdem, nakładając na niego blokadę. Wtedy właściciel będzie musiał wydać ekstra 80 funtów za jej ściągnięcie.
Wydaje się więc, że owe przepisy są wymierzone w polskich kierowców, gdyż około 40 procent zagranicznych aut jeżdżących po brytyjskich drogach posiada polskie tablice rejestracyjne.
Ograniczenia prędkości:
48 km/h – teren zabudowany,
96 km/h – teren niezabudowany,
112 km/h – autostrady.
Dlatego - panie szofer – noga z gazu!
I na koniec jeszcze anegdotka - w lutym tego roku brytyjska policja odnotowała 50 przestępstw drogowych popełnionych przez osobnika o imieniu i nazwisku Prawo Jazdy. Na całe szczęście, z pomocą przyszedł słownik polsko-angielski.
Więcej informacji o przepisach drogowych w Wielkiej Brytanii można znaleźć w artykule: Wielka Brytania - przepisy drogowe.
źródła: www.podroze.auto-swiat.pl
www.mojawyspa.co.uk
www.timesonline.co.uk




zyb
2009-10-24, 21:57
Radze jeszcze raz przeczytac o limicie alkoholu, ktory wynosi 80mg / 100ml. Rowniez brak informacji o dozwolonych predkosciach. Czemu tak straszycie o mandatach gdzie w innych krajach jest tylko wspomniane bez rozpisywania sie o tym.