Żarówki energooszczędne zastąpią tradycyjne
| 30.08.2009 | Autor: Łukasz Reszczyński | [ 2 komentarze ] |
Niedługo żarówki energooszczędne zastąpią tradycyjne, które powoli zaczną znikać ze sklepowych półek
Źródło: Wikimedia Commons
- Podobne tematy:
- KE: polski satelita będzie nazwany imieniem ZOFIA!
- Program Kultura szansą dla rozwoju polskiej literatury
- Czy Europa podniesie wiek emerytalny?
- Unia Europejska - inne artykuły:
- E-learning – efektywne nauczanie w Europie
- Grecja: Venizelos nie zgadza się na kontrolę budżetu
- Ratowanie Eurolandu, czyli Szczyt Rady Europejskiej
Od 1 września nie dostaniemy już w sklepie popularnej „setki” do naszych domowych lamp. Według najnowszego pomysłu UE tradycyjne żarówki mają zastąpić żarówki energooszczędne.
Minusy żarówek energooszczędnych
Decyzja przyjęta przez Komisję Europejską wzbudza spore kontrowersje. Po pierwsze dlatego, że przyjęta została „po cichu”. Nie spytano o zdanie ani Rady Ministrów UE, ani tym bardziej reprezentantów krajów członkowskich. Decyzję przyjęto na posiedzeniu komisji Parlamentu Europejskiego ds. ochrony środowiska naturalnego.
Jak się okazuje żarówki energooszczędne tak naprawdę z ekologią i zdrowiem mają niewiele wspólnego. Według specjalistów tradycyjne żarówki emitują światło bardzo zbliżone do światła słonecznego, będącego naturalnym środowiskiem dla naszych organizmów. Z kolei żarówki energooszczędne przyrównuje się do światła księżyca, któremu brakuje określonych zakresów kolorów. Tym samym nowe żarówki emitują światło zimne i nienaturalne dla człowieka. Według badaczy snu na berlińskim Uniwersytecie Medycznym, światło żarówek energooszczędnych wpływa niekorzystnie na nasze usposobienie i może powodować problemy ze snem.
Oszczędności
Wydaje się, że jedyną zaletą świetlówek energooszczędnych jest ich faktyczna oszczędność. Tradycyjna żarówka tylko około pięciu procent swojej energii zamienia w światło. Świetlówki energooszczędne potrafią z kolei zużyć o prawie 80 procent energii mniej. Według Komisji Europejskiej może to przynieść oszczędności rzędu 40 terawatogodzin rocznie. Nowe oświetlenie ma również zmniejszyć emisję dwutlenku węgla w Europie, o prawie 15 milionów ton rocznie. W tym przypadku pojawiają się jednak głosy, że używanie żarówki energooszczędnej faktycznie ogranicza emisję dwutlenku węgla, ale do jej produkcji potrzeba zdecydowanie więcej energii niż w przypadku żarówki tradycyjnej, co wyrównuje ten bilans.
Z perspektywy konsumentów ważną kwestią będą koszty, które poniesiemy na mocy decyzji UE. Do tej pory na tradycyjną żarówkę wydać wystarczyło kilka złotych. Średniej klasy żarówka energooszczędna kosztuje już kilkadziesiąt złotych. Jednak zwraca się uwagę na to iż nowe oświetlenie działa nawet do dziesięciu razy dłużej od żarówek tradycyjnych, co w dłuższym czasie przynosi wydatną oszczędność.
Kontrowersyjna toksyczność
Najbardziej kontrowersyjną kwestią w przypadku nowego pomysłu UE jest zarzucana nowym żarówkom toksyczność. Zawierają one w sobie spore stężenie rtęci, która jest niebezpieczna dla zdrowia człowieka. Czołowi producenci takiego oświetlenia, jak Philips czy Osram unikają podawania informacji o poziomie takiego stężenia w swoich produktach. Pojawiły się jednak głosy, że normy te są znacznie wyższe niż dopuszczają je unijne przepisy.
Rtęć zawarta w żarówkach energooszczędnym to również spory problem w przypadku, gdy trzeba wymienić zużyte oświetlenie. Ze względu na obecność ciężkiego metalu żarówki takie traktowane być powinny jako odpady specjalne. Według austriackiego profesora Guntera Leisinga, z powodów czysto makroekonomicznych i ekologicznych powinno się wprowadzać nowocześniejszą technologię.
Żarówkowy monopol
Kolejna obawa w kwestii nowych żarówek dotyczy konkurencyjności na rynku oświetlenia. Przeciwnicy decyzji UE twierdzą, że europejski rynek oświetleniowy zdominowany zostanie przez dwie firmy: Philips i Osram, które obecnie nie posiadają poważnych konkurentów. Będzie to miało z pewnością wpływ, na spowolnienie rozwoju technologicznego w tej kwestii, gdyż to właśnie konkurencja jest jego napędem.
Wydaje się zatem, że Unia Europejska i wspomniane firmy ubiły znakomity interes. Panowie w Brukseli mogą spać spokojnie, z poczuciem spełnionej troski o europejską ekologię. Z kolei właściciele Philipsa i Osram nie muszą martwić się o swoje interesy przez dobre kilka najbliższych lat. Nam – konsumentom nie pozostaje zatem nic innego jak tylko zaopatrzenie się w zapasy tradycyjnych żarówek i przeczekanie ery „energooszczędności”, do momentu aż na półki sklepowe trafią nowocześniejsze technologie.
Na podstawie: euobserver.com, profil.at




Łukasz Dębski |
2009-08-31, 20:02
Mam nadzieję, że przyczyni się do do oszczędności pieniędzy przez wiele gospodarstw domowych. Choć z drugiej strony pewnie przez kilka lat jeszcze "setki" będą świeciły - widziałem jakie zapasy (kupowali po kilkanaście sztuk) w tesco i carrefour robili ludzie.