Globalizacja czy regionalizja?
| 02.08.2009 | Autor: | [ 1 komentarz ] |
Źródło: stock.xchng
Światowe Forum Ekonomiczne w Davos
Źródło: Wikimedia Commons
- Podobne tematy:
- Czesi uczą się chińskiego
- Unia Europejska a globalizacja
- Ruszył Europejski Tydzień Regionów i Miast
- Cała Europa - inne artykuły:
- Starzenie się społeczeństwa - opublikowano raport
- Poznań Motor Show 2012 – relacja
- Rozpoczyna się 3 edycja konkursu na najlepszy paragon z podróży – „Paragoniada”!
Globalizacja i regionalizacja to dwa światowe trendy, które w pewnym stopniu umniejszają znaczenie państw narodowych. Czy oznacza to, że już niedługo władza krajowa będzie pełnić czysto reprezentacyjne funkcje, a jej dotychczasowe zadania przejmą organizacje międzynarodowe bądź – wręcz przeciwnie – jednostki lokalne?
Globalizacja - słowo na czasie
Hasło to zrobiło w drugiej połowie XX wieku wielką karierę, stając się sloganem, który tłumaczyć miał nowe zjawiska kulturalne, społeczne, gospodarcze i polityczne. Nie zmienia to faktu, że nadal pozostaje słowem, które niemal każdy rozumie nieco inaczej, niekiedy całkowicie błędnie. Mimo że globalizacja pojawiła się w słownikach na początku lat 60. poprzedniego wieku, opisuje zjawisko, które wcale nie jest nowe. Za przykłady ruchów o charakterze - jak na owe czasy - globalnym można uznać chociażby ekspansję buddyzmu i chrześcijaństwa na początku naszej ery, islamu w VII-IX w., pochód Czyngis-Chana w XIII w. czy rozwój Imperium Otomańskiego w XIV w.
Państwa w defensywie
Globalizacja polityczna przejawia się przede wszystkim w tworzeniu organizacji ponadnarodowych, które stopniowo przejmują zadania państw. Jednym z przykładów jest Unia Europejska, która już dzisiaj w wielu dziedzinach ma wyłączne kompetencje. Polityka handlowa, rolna, rybołówstwa, a także kwestie dotyczące transportu i ochrony środowiska – w tych obszarach kraje członkowskie poniekąd „utraciły suwerenność”, gdyż nie mogą bez konsultacji z władzą unijną wydawać aktów prawnych. Klasyczne teorie dotyczące władzy państwowej definiowały suwerenność przede wszystkim jako nieskrępowaną możliwość wypowiadania wojen. Oczywiste jest, że dzisiaj kraje będące członkami NATO czy ONZ nie mogą sobie na taką swobodę pozwolić. Nowym zjawiskiem jest tzw. „globalne rządzenie”, które przejawia się w nieformalnych forach w rodzaju Davos i G-8. Zapadają tam decyzje, które w znaczny sposób wpływają na sytuację światową, a zatem dotyczą również państw, które nie miały możliwości uczestniczyć w ich obradach.
Regiony w walce o odrębność
Regionalizacja jest hasłem, które zdecydowanie rzadziej pojawia się w debatach publicznych. Niemniej jednak od połowy XX wieku zjawisko to jest równie aktualne jak globalizacja. Czym zatem jest regionalizacja? To proces wydzielania się regionów, które dążą do zamanifestowania swojej odrębności kulturowej i historycznej. Oprócz tradycji i specyficznych obrzędów mieszkańców takich regionów często odróżnia odmienny język lub dialekt. Nierzadko mają oni poczucie niedowartościowania czy też dyskryminacji ze strony władz krajowych, dlatego dążą do uzyskania autonomii bądź nawet suwerenności.
Regionalizacja na naszych oczach
Jednym z najświeższych przykładów regionalizacji jest ogłoszenie niepodległości przez Republikę Kosowa w zeszłym roku. O utworzenie własnego państwa od wielu lat walczą także Baskowie w Hiszpanii, uciekając się nawet do działań terrorystycznych (mowa tu oczywiście o radykalnych działaczach podziemnej organizacji - ETA). Przykładów jednak nie trzeba szukać aż tak daleko. Na pograniczu Polski, Słowacji i Ukrainy o suwerenność zabiegają Rusini Karpaccy. Z kolei na terytorium naszego państwa prężnie działa Ruchu Autonomii Śląska, który domaga się nadania swemu regionowi własnego parlamentu, skarbu i rządu. Nieco mniej radykalne w swoich żądaniach Zrzeszenie Kaszubsko – Pomorskie wystąpiło jakiś czas temu z inicjatywą wpisania Kaszubów na listę mniejszości etnicznych uznawanych przez Sejm. Regionalizacja nie musi koniecznie oznaczać tworzenia odrębnych państw, ale może się przejawiać w mniej skrajnych formach jak nadawanie jednostkom lokalnym i regionalnym samorządu.
Zmierzch ery państw narodowych?
Pomimo procesów związanych z regionalizacją i globalizacją nie wydaje się, aby europejskie państwa miały utracić swoje znaczenie. Jeśli chodzi o kompetencje przekazywane organizacjom ponadnarodowym, o ich zakresie decydują sami członkowie. Zawsze istnieje też możliwość wystąpienia z konfederacji, która w nadmierny sposób ogranicza władzę krajową. Co zaś się tyczy uprawnień przekazywanych regionom, można to odczytywać jako przejaw demokratyzacji i dążenie do tego, aby większość decyzji zapadała jak najbliżej obywatela. Istnieje jeszcze czynnik społeczny, którym jest tożsamość narodowa. Nie wydaje się, aby sami obywatele wyrazili zgodę na degradację państwa. Pozostaje ono bowiem organizacją, z którą najsilniej się identyfikujemy i która w dużym stopniu nas określa.
Źródła:
Globalizacja od A do Z pod red. E. Czarnego, Warszawa 2004
Współczesna Europa w poszukiwaniu swojej tożsamości pod red. Z. Drozdowicza, Poznań 2003




Grzegorz Hołub |
2009-08-07, 12:51
Od pewnego czasu państwa narodowe są osłabiane przez tak zwane "grupy interesu", zgodnie z rzymską zasadą "dziel i rządź". Łatwiej jest wplywać na politykę czy gospodarkę państw małych, które nie są samowystarczalne, zwłaszcza w dobie kryzysu. Dlatego na mapie świata pojawia się coraz więcej państw.
Z drugiej strony państwa istniejące już od jakiegoś czasu wcale nie mają się tak źle. Państwa narodowe nie tracą swojej tożsamości - tak jak np. Niemcy czy Francja, które w ostatnich latach przeżyły duży napływ emigrantów.
Globalizacja posiada raczej charakter ekonomiczny. Dlatego państwa arabskie ulegają procesowi "demokratyzacji", czyli korzystania z osiągnięć cywilizacji (demokracji) zachodniej, ale nie nie przyjmują demokracji.