Schuman i Monnet - spryciarze
| 21.04.2009 | Autor: | [ 0 komentarzy ] |
Jean Monnet i Robert Schuman
Źródło: Britannica, copy: European Community
- Chcesz pozyskać fundusze unijne?
- Złóż zapytanie ofertowe! >>
- Podobne tematy:
- Dzień Europy świętem wszystkich Europejczyków
- Jan Paweł II o Europie cz. 1
- Eurożargon czyli europejska nowomowa cz. I
- Unia Europejska - inne artykuły:
- E-learning – efektywne nauczanie w Europie
- Grecja: Venizelos nie zgadza się na kontrolę budżetu
- KE: polski satelita będzie nazwany imieniem ZOFIA!
Swego czasu Robert Schuman, jeden z ojców założycieli UE, myśląc nad wizją powojennej Europy doszedł wraz z Jean’em Monnet’em do genialnych wniosków. Wiedział jedno - wszystkie tereny, które były arenami działań wojennych nasiąknęły nacjonalizmem. Ludzie zaczęli się utożsamiać ze swą narodowością i państwem jak nigdy dotąd. Nierzadko podział był prosty i klarowny, przebiegający według klucza obywatelstwa - „swój” i „obcy”. Tym ciężej było wymyślić sposób na rozpylenie między narodami europejskimi potrzeby głębokiej integracji.
Biznes zamiast haseł
Schuman i Monnet dlatego przeszli do historii, że tego dokonali. I to bardzo sprytnie. Po zapewne wielogodzinnych rozważaniach znaleźli dziedzinę, która zbliża do siebie ludzi mimowolnie. Powód- ma do zaoferowania naszemu gatunkowi, to na co szczególnie jesteśmy łasi. Być może ogarnie nas smutek, romantyczny duch z oburzenia nie będzie mógł złapać powietrza, ale chyba rzeczywiście tylko gospodarka i – co już absolutnie zbezcześci naszą nieskazitelność – pieniądze, mogą być wehikułem dla kontynentalnej wspólnoty. Chodzi o to naturalne odczucie, że coś się opłaci, że zagwarantuje materialny awans nam i naszym rodzinom. Więc tym razem dla realizacji pięknej myśli, wybrano pragmatyczną metodę. Może dzięki temu się powiodło.
EWWiS - protoplasta
Europejska Wspólnota Węgla i Stali to twór na wskroś gospodarczy, przewidujący współpracę państw (na początku sześciu) w procesach tak prozaicznych jak wydobycie złóż i ich produkcja. Próżno szukać w EWWiS górnolotnych zadań, doniosłych humanistycznych misji czy wyraźnie nakreślonych ideowych ścieżek. Schuman i Monet wszystko to ukryli przed światem, sporadycznie przemycając opinii publicznej jedynie szczątki prawdziwych zamiarów organizacji - budowy Wspólnej Europy.
Przedszkolanka - „Dzieci, poznajcie się”!
Później wszystko przebiegło zgodnie z ich przewidywaniami. Wzmożona współpraca gospodarcza, chcąc nie chcąc, spotykała ludzi każdej nacji. Przedsiębiorcy, którzy dostrzegali potencjał wspólnego, powiększonego rynku zbytu, zaczęli uczyć się języków, jeść razem posiłki, pić zagraniczne trunki i wspólnie doświadczać ich mocy, gdy musieli podnosić się nad ranem spod stołu. Innymi słowy, odkryli prawdę, przed którą truchleje każda ksenofobiczna ideologia – „Niemożliwe, ale ten Francuz/Włoch/Hiszpan/Irlandczyk jest spoko”. Zwłaszcza obopólne korzyści materialne z wolna, acz systematycznie przesłaniały stereotypy, pokoleniowe żale, waśnie i spory. EWWiS, a później Europejska Wspólnota Gospodarcza spełniły powierzone im zadanie. Na ich przystankach wsiadło na tyle dużo osób, a odsetek zawiedzionych kierowcą był na tyle mały, że z biegiem czasu społeczeństwa same zaczęły postulować budowę większej, nie tylko towarowej, stacji. Unia Europejska niewątpliwie jest w stanie skomunikować całą Europę. I choć nierzadko dach przecieka, okna są wybijane, ochrona bita, a zarządca sprzeniewierza się swemu zadaniu, to zdaje się, że stacja ma szansę spełnić marzenia architektów i być coraz większym i coraz bardziej międzynarodowym węzłem komunikacyjnym. W końcu nadszedł czas, że po Wspólnej Europie nie kursują jedynie pociągi z węglem i stalą. O wiele więcej jest wagonów z wycieczkami klasowymi, doszkalającymi się zagranicą nauczycielami i pracownikami przedsiębiorstw, turystami czy znajomymi odwiedzającymi się regularnie, jakby jechali do sąsiadów za pobliską miedzą.
UE - wyrosła, ale niech baczy
Koncepcja kilku, marzenie wielu, determinacja setek i wola milionów sprawiła, że umiejętny manewr taktyczny „ojców założycieli” wychował ich dziecię na dojrzałą i silną osobę. Pamiętać jedynie należy, że w każdym wieku można zbłądzić, poddać koniunkturalnym pokusom i w końcu wypaczyć długo pielęgnowaną osobowość. Zwłaszcza gdy latorośl będzie miała coraz mniej pieniędzy do rozdawania.



