Islandia chce do Unii Europejskiej
| 20.07.2009 | Autor: Mariusz Kosakowski | [ 0 komentarzy ] |
Islandia posiada liczne obszary połowu ryb
Źródło: stock.xchng
- Wybierasz się do Islandii?
- Zarezerwuj hotel w Islandii
- Wynajmij samochód w Islandii
- Podobne tematy:
- Znaczenie gospodarki opartej na wiedzy według zapisów strategii Europa 2020
- Konkurs dla dziennikarzy o nagrodę Unii Europejskiej w dziedzinie zdrowia
- Operacje wojskowe Unii Europejskiej w Demokratycznej Republice Konga
- Islandia - inne artykuły:
- „Tak” znaczy „nie”, czyli kilka słów o europejskich dziwactwach
- Co nowego o Islandii?
- Reykjavík - w poszukiwaniu Aurory
Wygrane i utrzymane zwycięstwo pozwoliło na osiągnięcie silnej pozycji pierwszej islandzkiej kobiecie premier w jej tymczasowym, trzymiesięcznym rządzie.
Tego Islandia jeszcze nie widziała
Johanna Sigurdardottir przekonywała zgromadzonych na niedzielnym zebraniu 19 lipca br., że będzie starać się uzdrowić chorą ekonomiczną, sytuację kraju, mówiła też o staraniach dołączenia do Unii Europejskiej, najszybciej jak to tylko możliwe.
Końcowy wynik niedzielnych wyborów, pokazał zwycięstwo dwóch lewicowych ugrupowań w tymczasowym rządzie, który został utworzony po protestach społecznych w styczniu tego roku. Partie, Sojusz Socjaldemokratyczny i Ruch Zielonych, dostały 34 miejsca w 64 osobowym Parlamencie. Konserwatywna partia – Partia Niepodległości, która rządziła przez ostatnie 18 lat, została ukarana za zapaść gospodarczą kraju 18 miejscami w Parlamencie, to najgorszy wynik w 80-letniej historii partii. Frekwencja podczas wyborów była wysoka, do urn udało się 85 procent uprawnionych do głosowania.
Zwycięstwo przypadło premier Sigurdardottir i jej ugrupowaniu – Sojuszowi Socjaldemokratycznemu, które będzie współrządzić z Ruchem Zieloni-Lewica. 66-letnia premier Sigurdardottir, będzie pierwszą kobietą na tym stanowisku w historii Islandii. Mieszkańcy wyspy są dumni z tego, że ich premier otwarcie przyznaje się do swojej orientacji seksualnej – jest lesbijką, która żyje w związku partnerskim z dramatopisarką, Jóníną Leósdóttir. Panie mają trójkę dzieci, które pochodzą z byłych heteroseksualnych związków.
Partia premier Islandii, która dysponuje 20 głosami w Izbie, o sześć więcej niż koalicyjny Ruch Zielonych, ma decydujące słowo w sprawie dołączenia do Unii Europejskiej. Głównym punktem za przystąpieniem do Unii jest przejście z islandzkiej korony na europejskie euro, co według islandzkiej premier będzie dobrym krokiem w czasach kryzysu.
Trudny koalicjant
Zdania na temat przystąpienia do Unii Europejskiej są wśród opinii publicznej liczącej w Islandii 320 000 osób, podzielone mniej więcej po połowie. Premier tego kraju zapowiedziała, że swoją polityczną przyszłość poświęci na przygotowanie kraju, aby stał się 28 członkiem Unii. Na niedzielnej konferencji prasowej Sigurdardottir powiedziała, że wejście do Unii to także główny priorytet jej partii, wyraziła też nadzieje wejścia Islandii do Wspólnoty w przeciągu 12-18 miesięcy. – Chcemy Islandii w Unii Europejskiej, tak szybko jak to możliwe, chcemy przyjąć euro – mówiła. – Chcę podkreślić, że są to główne priorytety dla Sojuszu Socjaldemokratycznego – dodała.
Takie deklaracje ze strony partii rządzącej to szansa dla jej koalicjanta – Ruchu Zielonych. To też szansa dla lidera Ruchu - Steingrimura J. Sigfussona, byłego kierowcy ciężarówki i geologa o silnie lewicowych poglądach, który od lutego 2009 roku pełni funkcje Ministra Finansów i Ministra Rybołówstwa i Rolnictwa.
Jednak Ruch Zielonych nie jest tak optymistycznie nastawiony do Unii Europejskiej jak jego koalicjant. Strach wśród członków Ruchu Zielonych przed przystąpieniem do Unii bazuje głównie na strachu przed utratą kontroli nad cennymi obszarami połowu ryb, a także nad innymi zasobami naturalnymi. Problem głębokiego niepokoju przed integracją jest wynikiem ukształtowanej w obywatelach głębokiej narodowej świadomości wokół tradycji, niepodległości, suwerenności i dbania o naturalne środowisko.
Swój opór przed przystąpieniem do Unii, Ruch Zielonych tłumaczy niedogodnościami związanymi z długo trwającymi decyzjami o przyjęciu do Wspólnoty – najpierw referendum wśród obywateli, później drugie referendum w którym decydujący głos będzie mieć Bruksela. Sojusz Socjaldemokratyczny domaga się prostszych procedur i szybszych, kilkutygodniowych decyzji w sprawie członkostwa, a także pojedynczego referendum.
Sigfusson, lider Ruchu Zielonych dał do zrozumienia, że jego partia jest w stanie iść na kompromis w sprawie referendum. Tą decyzją chce utrzymać koalicję w całości. "Zieloni" nie będą prowadzić działań agitujących przeciwko wstąpieniu do Unii, w zamian za poddanie problemu referendum pod głosowanie.
Premier Sigurdardottir podczas wywiadu telewizyjnego naciskała na lidera Ruchu Zielonych w sprawie jednostopniowego referendum. Zapowiedziała, że gdy tylko "Zieloni" nie poprą jednostopniowego referendum, parlamentarny priorytet Sojuszu, wtedy partia rządząca zwróci się z prośbą o pomoc do innych partii, zwolenników przystąpienia do Unii.
Plany na przyszłość w świetle pochwał
Podczas niedzielnej konferencji prasowej premier Sigurdardottir wspomniała o planach zastąpienia, nadszarpniętej przez kryzys korony - euro, w przeciągu czterech lat, czyli w czasie trwania jej kadencji, zakładając brak poważniejszego politycznego kryzysu. Korona jest o 40 procent mniej warta niż przed ekonomicznym kryzysem, a jej wartość ciągle spada. Inflacja kształtuje się na poziomie 15 procent, a wrześniowa zapaść finansowa banków, razem z długami zagranicznymi, pozbawiły kraj 10 miliardów dolarów.
Islandzcy komentatorzy wypowiadają się optymistycznie co do polityki nowej premier. Na pochlebne opinie może zasłużyć 80 dni rządów podczas których Sigurdardottir poradziła sobie z protestami społecznymi, których ten kraj nie pamiętał od 1949 roku, od protestów przeciwko wstąpieniu do NATO i za pomysł na finansowe podźwignięcie banków.
Przeczytaj więcej na temat premier Islandii w artykule Johanna Sigurdardottir - sylwetka premier Islandii



