Prąd popłynie z Afryki do Europy
| 14.07.2009 | Autor: Mariusz Kosakowski | [ 2 komentarze ] |
Projekt ma kosztować 400 milionów euro.
Źródło: www.sxc.hu
- Podobne tematy:
- Misje policyjne UE poza Europą - misja w Afganistanie, Palestynie, Afryce
- „Power Ring 2011” - polski sposób na Energy Roadmap 2050
- Podpisanie umów w ramach projektu połączenia elektroenergetycznego Polska-Litwa
- Cała Europa - inne artykuły:
- Starzenie się społeczeństwa - opublikowano raport
- Poznań Motor Show 2012 – relacja
- Rozpoczyna się 3 edycja konkursu na najlepszy paragon z podróży – „Paragoniada”!
W poniedziałek, 13 lipca br. dwadzieścia europejskich firm postanowiło zainwestować około 400 milionów euro (około 560 milionów dolarów) w budowę potężnych farm słonecznych w Afryce. Wytwarzana energia będzie płynąć do Europy.
Partnerski krok na przód
Pomysłodawcy twierdzą, że cały projekt będzie zaspokajał 15 proc. zapotrzebowania Europy na prąd do 2050 roku.
Giganci w dziedzinie inżynierii, tacy jak Siemens i ABB, grupy energetyczne - RWE, E.ON oraz instytucje finansowe - Deutsche Bank and Munich Re podpisali pomiędzy sobą umowy w Monachium.
- Dziś robimy krok naprzód w kierunku realizacji projektu – powiedział Nikolaus von Bomhard, prezes giganta ubezpieczeniowego, Munich Re.
Desertec Industrial Initiative (DII) zajmie się budową baterii słonecznych, które będą rozstawione od Maroka po Arabię Saudyjską. Po dnie morze będą biec kable, którymi będzie płynął prąd do Europy.
Torsten Jeworrek, główny członek Munich Re powiedział o zaangażowaniu europejskich firm, że jest to wynik szczerych i dobrych relacji.
- Partnerskie relacje jakie będą budowane między regionami w wyniku inicjatywy firmy Desertec otworzą nowy rozdział w relacjach między ludźmi z Unii Europejskiej, zachodniej Azji i północnej Afryki – powiedział jordański książę, El-Hassan bin Talaal.
Wiele rzeczy wymaga jeszcze ustaleń, między innymi to, gdzie zostaną zainstalowane baterie słoneczne, kiedy popłynie prąd, ile to będzie kosztować i kiedy będzie można na tym zarabiać. Nie bez znaczenia jest także sytuacja polityczna w rejonie budowy.
- Projekt ma szanse powodzenia, ale musi to być długoterminowe przedsięwzięcie – uważa specjalista ds. energii odnawialnej, Sebastaian Zank z West LB bank, który nie jest zaangażowany w projekt.
Projekt, który ma zostać zatwierdzony jesienią, przewiduje trzy lata na opracowanie planu budowy sieci baterii słonecznych, linii przesyłowych i znalezienie na to funduszy.
Przedstawiciele Ligi Państw Arabskich i egipski minister odpowiedzialny za sprawy energii, także podpisali się pod projektem. Zrobili to również prezesi algierskiego koncernu Cevital, hiszpańska firma ABENGOA, kilka niemieckich banków i firm inżynierskich.
Według niemieckiej gazety Sueddeutsche Zeitung, prąd z Afryki do Europy popłynie w przeciągu 10 lat. Analityk Sebastaian Zank z West LB odnosząc się do informacji, które mówią o budowie słonecznych elektronów w północnej Afryce mówi, że baterie słoneczne do tego celu mogą być produkowane w następnym roku, jednak nie z intencją przesyłania prądu do Europy. – Podwodna sieć mogłaby powstać szybciej, jednak koszty inwestycji, czynią ją nieopłacalną – mówi Zank.
Władza jest za
Niemiecka Kanclerz, Angela Merkel i szef Komisji Europejskiej, Jose Manuel Barroso przyjęli pomysł z optymizmem, mimo wielu krytycznych głosów.
Niemiecki eurodeputowany socjaldemokratów, Hermann Scheer powiedział agencji AFP, że łapanie promieni słonecznych w północnej Afryce jest niepotrzebne. – Możemy zainwestować te 400 milionów euro tutaj – powiedział eurodeputowany.
Scheer sprzeciwia się centralizacji projektu, opowiada się za produkowaniem odnawialnej energii nie tylko przez wielkie koncerny.
Źródło: news.yahoo.com




Łukasz Matuszewski | Wydawca TwojaEuropa.pl
2009-07-16, 10:35
Koncepcja futurystyczna ale bardzo interesująca. Tylko czy nie będzie bardziej opłacalne (i bezpieczniejsze) wybudowanie tych elektrowni w Europie? Przecież też mamy bardzo nasłonecznione rejony w Hiszpanii, Włoszech, Grecji...