Prześladowania Romów w Irlandii Północnej
| 29.06.2009 | Autor: Mariusz Kosakowski | [ 0 komentarzy ] |
Burmistrz Belfastu, Naomi Long, uważa Romów za integralną część miasta
Źródło: www.belfastcity.gov.uk
- Wybierasz się do Irlandii?
- Zarezerwuj hotel w Irlandii
- Wynajmij samochód w Irlandii
- Podobne tematy:
- Stare-nowe problemy demokratycznej Europy – Białoruś
- Pekin: szczyt UE-Chiny rozpoczęty
- W Kosowie znów zawrzało
- Irlandia - inne artykuły:
- Dzień Świętego Patryka - jak zostać Irlandczykiem?
- EURO 2012 - gdzie zamieszkają finaliści? Grupy C i D
- Euro 2012 - gdzie zamieszkają finaliści? [cz.II]
W ostatnim tygodniu rasistowskiego oblicza Belfastu doświadczyła grupa około 115 osób pochodzenia romskiego. Domy, które zamieszkiwali stały się obiektem ataków neofaszystowskich bojówek.
Zarobkowy cud się nie zdarzył
Do zamieszek, których celem byli imigranci, dochodziło w południowym Belfaście już wcześniej. Nigdy jednak nie zdarzyło się to na Lisbrun Road, uważanej dotąd za bezpieczną okolicę, którą szczególnie upodobali sobie Romowie. Zjeżdżali się tam masowo, zabierając całe rodziny, wynajmując mieszkania w których mieszkało nawet kilkadziesiąt osób.
Romowie przybywający na Wyspy, byli już na starcie pozbawieni pracy, gdyż Wielka Brytania, nauczona przypadkiem masowej, zarobkowej imigracji Polaków, nie otworzyła na oścież rynku pracy dla Bułgarii i Rumunii, które weszły w struktury Unii Europejskiej w 2007 roku. Skutkuje to brakiem pracy i brakiem podstaw prawnych do zainteresowania się przez pomoc socjalną przeludnionymi mieszkaniami.
Brak znajomości języka przyczyną wykluczenia
W zgodzie z prawem obywatele Bułgarii i Rumunii mogą pracować, gdy są wykwalifikowanymi specjalistami w swojej dziedzinie lub na podstawie tzw. samozatrudnienia. Rzeczywistość jest jednak inna, a sondaż przeprowadzony w 2005 roku przez Open Society Institute wskazuje, że twarde 94% przyjezdnych Romów posiada podstawowe wykształcenie. Nie znając języka, często zajmowali się oni myciem aut, żebraniem, a niektórzy sprzedażą gazet. Jednak Belfast to nie metropolia i takie zjawiska raziły, zwłaszcza neofaszystów.
Parada kością niezgody
Jak podaje "Goniec Polski", punktem zapalnym do intensywniejszego prześladowania imigrantów z Rumunii, była parada przeciwników rasistowskich wystąpień. Gdy parada trafiła na rasistów, ci nie mieli hamulców by ciskać kamieniami i butelkami w romskie domy. Przejawom agresji towarzyszyły rasistowskie gesty i mocno niecenzuralne słowa. Gdy agresja napastników ucichła, grupa około 115 Romów schroniła się w protestanckim kościele, w którym później zostały powybijane szyby. Pastor Malcolm Morgan, błyskawicznie zorganizował nocleg dla prześladowanych, wyrażając przy tym ubolewanie z powodu nie uzasadnionej agresji. Następnego ranka na polecenie premiera Wielkiej Brytanii, Gordona Browna zorganizowano dla poszkodowanych nocleg w centrum sportowym południowego Belfastu.
Administracja będzie zapewne musiała ominąć jakimś sposobem brak praw do mieszkania socjalnego dla Romów. Ma to nastąpić po ustaniu zamieszek.
Problem z winnymi
Za zamieszki są najprawdopodobniej odpowiedzialne lojalistyczne ugrupowania paramilitarne m. in. Ulster Defense Association (UDA), Ulster Volunteer Force (UVF) oraz Red Hand Commando. W relacji świadków i poszkodowanych pojawił się wątek posiadania przez napastników broni palnej. Jednak szef policji w Belfaście Sir Hugh Orde nie wierzy plotkom. Odbijając piłeczkę, twierdzi, że za atakiem na Romów stoi banda chuliganów, nie kierująca się żadnymi pobudkami na tle rasowym. Ta wypowiedź wydaje się potwierdzać hipotezę, jakoby neonaziści w Belfaście tworzyli swego rodzaju sektę, która wywołuje respekt, także u organów ścigania.
Chcemy zostać, ale…
Zaraz po tym jak Romowie zostali przewiezieni do naprędce zorganizowanej noclegowni, napastnicy nie oszczędzili kościoła, w stronę którego poleciały kamienie. Najprawdopodobniej ten fakt zmusił od podjęcia decyzji o wyjeździe z Irlandii większości ze 150 osobowej grupy. Na Wyspach chce pozostać 14 z nich.
Burmistrz Belfastu - Naomi Long, nie chce widzieć romskich imigrantów opuszczających miasto. Uważa ich za integralną część miasta, z tego powodu należy im się szacunek i prawo do pobytu.
Cytowany przez internetowe wydanie BBC przewodniczący romskiej grupie Romanothan - Vasile Ionescu, mniej optymistycznie patrzy na całą sprawę. Po spotkaniach z władzami Belfastu, zabrał głos w sprawie. – Cofamy się wstecz. Lokalne władze nie radzą sobie z integracją, a władze centralne nie przeznaczają na to środków pieniężnych – mówił. Vasile Ionescu twierdzi, że bez nacisku Europy nic w tej sprawie nie będzie się dziać i widzi konieczność stworzenia Europejskiego Stowarzyszenia Romów.
„Nie” dla homoseksualistów
Ulster ma również problemy z tolerancją. Mieszkańcy tej prowincji Irlandii coraz bardziej nie lubią gejów i lesbijek. Z przeprowadzonych badań wynika, że od 2005 roku, kiedy to 14% badanych powiedziało „nie” dla homoseksualistów, poziom niechęci podniósł się i wynosi dziś 23%. Nieobojętni tej sprawie pozostają również politycy, jak na przykład cytowana za "Dziennikiem" parlamentarzystka wpływowej Demokratycznej Partii Unionistycznej Iris Robinson - Geje budzą u niej odrazę i powinni być leczeni psychiatrycznie - stwierdziła.



