Twoja Europa - Praca i Studia za granicą oraz Unia Europejska

Polsko-Ukraińscy przemytnicy - dlaczego ich tolerujemy?

09.03.2012 Autor: Jakub Łoginow[ 0 komentarzy ]
Przemytnicy sprzedający papierosy w Przemyślu

Przemytnicy sprzedający papierosy w Przemyślu
Źródło: Port Europa

Kilka miesięcy temu Austria na tydzień wystąpiła ze strefy Schengen ze względu na odbywający się w Wiedniu międzynarodowy kongres. Prawdę mówiąc, trudno było ten fakt zauważyć.

Na naprędce odnowionych przejściach granicznych wcale nie tworzyły się kolejki, kontrola przebiegała szybko i sprawnie, a co najważniejsze – wyrywkowo.

Celebracja granicy



Jak bardzo ta sytuacja różni się od rzeczywistości znanej nam z granicy polsko-ukraińskiej, nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć. Austriacki policjant wszedł z uśmiechem na ustach do autobusu, szybko sprawdził paszporty i życząc miłego dnia, poszedł dalej. W tym czasie na polsko-ukraińskiej granicy niejeden autobus spędził pół godziny, czekając na to, aż polski lub ukraiński funkcjonariusz łaskawie podejdzie do pojazdu i zechce zebrać paszporty. Po czym zniknie z dokumentami na kolejne pół godziny lub więcej, wszystko to w pozie niezwykle poważnego, wyniosłego rycerza zewnętrznych granic UE lub z drugiej strony patrząc, w pozie obrońcy zewnętrznych granic Ukrainy.

Po co ta cała celebracja procesu przekraczania polsko-ukraińskiej granicy, która kończy się nieraz wielogodzinnym oczekiwaniem na przejściu granicznym? Aż ciśnie się na usta by powiedzieć: z czystej złośliwości i chciwości skorumpowanych celników i strażników granicznych. I to jednych i drugich, bo Polacy od Ukraińców wcale nie lepsi.

Jak by nie było, to jest jednak tylko jedna strona medalu. Nie sposób zaprzeczyć, że na polsko-ukraińskiej granicy są nie tylko uczciwi podróżni: turyści czy też ludzie podróżujący służbowo lub w interesach. Niestety, ale granica jest w dużej mierze opanowana przez przemytników łamiących przepisy lub balansujących na ich krawędzi.

Co ciekawe, każdy z nich ma jakieś wytłumaczenie dla swojego „szlachetnego” zajęcia, które w jego oczach urasta wręcz do rangi bohaterskiego sprzeciwu wobec skorumpowanej władzy. „Złodziejska okupacyjna władza Janukowycza okrada nasz naród, dlatego musimy sobie radzić w ten sposób” – mówią po jednej stronie granicy. „Niech nam to nasze francowate państwo da pracę to przestaniemy nosić fajki, przecież to nie jest nasza wymarzona praca” – mówią ci drudzy, mieszkańcy Przemyśla. A cała reszta, ci zamożniejsi, bardziej wykształceni, którzy granicę chcą przekroczyć turystycznie lub w interesach, ze zrozumieniem kiwają głową. „No tak, musimy tu przez nich czekać w tych ośmiogodzinnych kolejkach, ale przecież oni nie są niczemu winni. W ostateczności spróbujemy się jakoś dogadać, zapłacimy te 20 dolarów i przepuszczą nas szybciej. Trzeba sobie jakoś radzić i nie robić sobie wrogów” – myślą biznesmeni. „Hehe, ale fajny... folklor, nie szkodzi, że tyle czekamy, przynajmniej poczujemy ten super wschodni klimat. Szkoda, że na zachodzie już nie ma tego folkloru” – zachwycają się turyści – studenci z Polski. „Musimy zadzwonić do polskiego konsula, on powiadomi komendanta przejścia granicznego i przejedziemy bez kolejki” – myślą sobie polscy intelektualiści jadący na konferencję do Lwowa, którym nawet do głowy nie przyjdzie, by potraktować te kolejki na granicy jako coś nienaturalnego, przeciwko czemu należałoby protestować czy chociażby zorganizować na ten temat debatę publiczną.

I tak żyjemy sobie z tymi absurdalnymi kolejkami na polsko-ukraińskiej granicy już ponad dwadzieścia lat. Każdy się jakoś przystosował i każdy myśli, jak tę granicę samemu obejść, a nie jak nagłośnić ten problem w mediach czy w jakiś inny sposób, tak aby w końcu ten relikt zimnej wojny zniknął. Jedni będą czekać pokornie na swoją kolej (przemytnicy), inni zapłacą łapówkę (biznesmeni), jeszcze inni będą traktować to jak zabawę, upijając się winem w stojącym na granicy autobusie (studenci jadący na wycieczkę), inni zadzwonią do konsula czy innego dyrektora Instytutu Polskiego, by załatwił im szybki przejazd (intelektualiści) – i nikt nawet się nie zastanowi, że to przecież nie w porządku. Że nie o to chodzi, byśmy to my jakoś się przez tę koszmarną granicę w miarę bezboleśnie prześlizgnęli, ale o to, by ta granica była przyjazna. Czyli taka, jak dzisiejsza granica słowacko-austriacka.

Austriacki przykład



A więc wróćmy do granicy Austrii ze Słowacją, tak innej od tej polsko-ukraińskiej. Ale w zasadzie dlaczego innej? W końcu i tu, i tu są olbrzymie różnice w cenach i zarobkach. Polacy zarabiają trzy razy więcej niż Ukraińcy, Austriacy zarabiają trzy razy więcej niż Słowacy. Między Polską a Ukrainą różnice w cenach niektórych towarów sięgają kilkudziesięciu procent i między Austrią a Słowacją jest tak samo. Dlaczego w takim razie między tymi granicami jest różnica?

A między innymi dlatego, że na słowacko-austriackiej granicy nie ma tylu przemtyników. Nie, to nie jest tak, że w Bratysławie nie ma bezrobotnych, bezdomnych i wielu innych ludzi, nad którymi można by się litować – tak jak litujemy się nad osobami, które swoją trudną sytuację życiową starają się polepszyć polsko-ukraińskim przemytem. Takie osoby w Bratysławie są, jest ich mnóstwo. Ale nikomu z tych biednych Bratysławczan nie przyjdzie do głowy, by kupić w bratysławskim supermarkecie tanie papierosy i wódkę, jechać z nimi do Austrii i sprzedawać je na Hauptplatz w pobliskim Hainburgu. Może dlatego, że żaden Austriak by ich od nich nie kupił? A może dlatego, że po prostu tak się nie robi: po to wymyśliliśmy przepisy, podatki, zasady dobrych manier i inne wynalazki współczesnej cywilizacji, by prawidła gry były dla wszystkich jednakowe, zamiast tego, aby niektórym przyzwalać na przemyt i spowodowane tym zakorkowanie granicy?

Dlaczego dziennikarze nie piszą o granicy?



I dlatego zawsze, kiedy przekraczam granicę polsko-ukraińską i muszę stać w tych absurdalnych, wielogodzinnych kolejkach, mam ogromny żal. Mam żal do przemytników, którym wydaje się, że są pępkiem świata. Bo złe państwo nie dało im pracy. To, że ja w takiej sytuacji nie narzekałem na „złe państwo”, tylko wyjechałem w poszukiwaniu pracy do innego miasta, a nawet trzykrotnie do innego kraju, to już do nich nie przemawia. Ja musiałem. Oni nie mogli, oni muszą zostać tutaj, przemycać papierosy, narzekać na złodziejskie państwo i wzbudzać w innych litość – bo im się przecież należy.

Mam żal do funkcjonariuszy. Bo przymykają na to wszystko oko. My, dziennikarze, również zarabiający głodowe pieniądze (standardowa stawka za artykuł to w Polsce tylko 30-60 złotych, miesięcznie wychodzi z pracy dziennikarskiej jakieś 1200-1500 złotych), musimy stać w tych kolejkach po osiem godzin. Mimo, że jedziemy z Krakowa do Kijowa, bo to nasza praca, bo piszemy dla polskich mediów o Ukrainie. Oni, drobni przemytnicy, zarabiają na swoim przemycie po 2000-3000 złotych miesięcznie i wszyscy są po ich stronie. Bo biedni, bo nie mają pracy, bo państwo nie dało... I dlatego trzeba przymknąć oko, nie zauważyć, powiedzieć że to już ostatni raz i... następnego dnia znów ten drobny przemyt przepuścić.

Ale mam żal również do polskich i ukraińskich intelektualistów. Tych, którzy mają wpływ na kształtowanie opinii publicznej i tych, z których opinią liczy się polskie MSZ. Dziwne to, ale polscy intelektualiści rozmawiają na swych konferencjach o wszystkim, tylko nie o absurdalnej sytuacji na polsko-ukraińskiej granicy. Integracja Ukrainy z EU, represje wobec Tymoszenko, wspieranie białoruskiej opozycji, polsko-ukraińskie pojednanie... O tak, to są te „szlachetne tematy”, na które co rusz płyną unijne granty, o których pisze się książki i organizuje konferencje. A granica? Czy ktokolwiek zająknął się o problemach na granicy? Uważam, że taki problem jak patologiczna granica istnieje i warto by było chociaż go omówić, opisać, powiedzieć o nim na głos.



...

Odsłon: 3962 | ranking >>


Komentarze Dodaj komentarz

Artykuł Polsko-Ukraińscy przemytnicy - dlaczego ich tolerujemy? nie został jeszcze skomentowany - bądź pierwszy!


Powiadamiaj mnie o nowych wypowiedziach do tego artykułu

Nie chcesz przepisywać tych słów? Zarejestruj się! (lub Zaloguj)


* pole obowiązkowe

-

Autor artykułu:

Jakub Łoginow Jakub Łoginow Wyślij wiadomość | Zaproś do znajomych
Więcej artykułów autora >>

- Dziennikarstwo obywatelskie - dołącz do redakcji

Wiadomości z Europy i UERSS Wiadomości z Europy

Inny świat czy popkulturowa wioska? Kultura Nowość Inny świat czy popkulturowa wioska?

Promocja Portugalii na Web Summit 2016 w Lizbonie

Wybory prezydenckie w USA - komentarze ekspertów

Komisja zaleca przedłużenie tymczasowych kontroli na granicach wewnętrznych

Sejm przyjął uchwałę w sprawie CETA

PiS nie poprze Donalda Tuska na drugą kadencję w Radzie Europejskiej

więcej wiadomości z Europy >>

-

Oferty pracy za granicąRSS z ofertami pracy za granicą

Oferty pracy za granicą - przycisk Dodaj ofertę pracy za granicą

Elektryk budowlyny, Niemcy 12.06.2019 Kraj: Niemcy Miasto: Bielefeld

Szef Kuchni - Praca w Anglii 29.05.2019 Kraj: Wielka Brytania

Pielęgniarka - Praca w Niemczech 29.05.2019 Kraj: Niemcy

Opiekunka osób starszych - Praca w Anglii bez doświadczenia 29.05.2019 Kraj: Wielka Brytania

zobacz wszystkie oferty pracy >>

-

Szkolenia i kursy unijneRSS wydarzenia w Europie

Szkolenia unijne - banner Dodaj ofertę szkolenia

zobacz wszystkie oferty szkoleń >>

-

Forum europejskie - dyskusje...

Ogłoszenia wszelkiehttp://www.rankinglokat.eu Rankinglokat.eu pisze: Polecam również świetną stronę z ubezpieczeniami OC http://www.tanieoc.net >> 19.07.2018 11:28     Ogłoszenia wszelkie

Ogłoszenia wszelkieMonter rusztowań z uprawieniami IPF Sp. z o.o pisze: IPF Group specjalizuje się w rekrutacji i organizacji zatrudnienia na rynku krajowym >> 30.04.2018 15:26     Ogłoszenia wszelkie

Ogłoszenia wszelkiePolska przychodnia w Londynie pisze: Polecam polską przychodnię w Londynie - Fast Medica, to zespół znanych >> 06.04.2018 09:10     Ogłoszenia wszelkie

Studia i nauka za granicąBezpłatna polska szkoła, dla dzieci przebywających za granicą. Wojtek Kyzik pisze: Ciekawy program! >> 02.03.2018 13:22     Studia i nauka za granicą

Ogłoszenia wszelkieProgram do magazynu Wojtek Kyzik pisze: A wygląda to cenowo? >> 02.03.2018 13:22     Ogłoszenia wszelkie

więcej grup dyskusyjnych >>

-

Ostatnio komentowane

Boże Narodzenie w Szwecji Boże Narodzenie w Szwecji ablahabla: xd

Praca w Austrii - umowa, urlop, wynagrodzenie... Teresa Kruczek: Mój mąż pracuje od sierpnia. Czy należy się mu 13i14 w firmie teampool?

Absurdalne przepisy w Unii Europejskiej... mateu: mit dwutlenku węgla obalony lata temu. poczytać o wielkich roślinach, dinozaurach...

Promocja Portugalii na Web Summit... Wojtek Kyzik: swietne!

-

Kalendarz wydarzeń RSS wydarzenia w Europie

więcej wydarzeń >>

-


Wszystkie

Wybierz kraj:

x
Cała Europa Unia Europejska Albania Andora Austria Belgia Białoruś Bośnia i Hercegowina Bułgaria Chorwacja Cypr Czarnogóra Czechy Dania Estonia Finlandia Francja Grecja Gruzja Hiszpania Holandia Irlandia Islandia Kazachstan Liechtenstein Litwa Łotwa Luksemburg Macedonia Malta Mołdawia Niemcy Norwegia Polska Portugalia Rosja Rumunia San Marino Serbia Słowacja Słowenia Szwajcaria Szwecja Turcja Ukraina Watykan Węgry Wielka Brytania Włochy