Prawda o Katyniu nadal nieoczywista?
| 31.10.2011 | Autor: Barbara Łukaszewicz | [ 1 komentarz ] |
Las Katyński
Źródło: Wikimedia Commons
- Wybierasz się do Polski?
- Zarezerwuj hotel w Polsce
- Wynajmij samochód w Polsce
- Podobne tematy:
- Rosja przeciwko embargu na ropę z Syrii
- Relacje brytyjsko-rosyjskie poprawiają się?
- Kolejny zgrzyt w relacjach Rosja-Japonia
- Polska - inne artykuły:
- Studia europejskie na najwyższym poziomie - Kolegium Europejskie
- Zostań specjalistą ds. innowacji - zapraszamy na szkolenie!
- Europejski Kongres Gospodarczy 2012 dobiegł końca
Wnuk Józefa Stalina pozwał rosyjskiego publicystę za obarczenie jego dziadka winą za zbrodnię katyńską. Rzecznik praw człowieka w Rosji oficjalnie nie popiera rehabilitacji polskich oficerów.
Tymi faktami można zacząć kolejny rozdział w historii kwestii katyńskiej. Podobno w 1943 roku premier Wielkiej Brytanii, której zależało na dobrych stosunkach z ZSRR, Winston Churchill powiedział gen. Sikorskiemu mając na myśli zbrodnie katyńską, że są rzeczy, które, choć wiarygodne, nie nadają się do tego, by mówić o nich publicznie. Chyba nie spodziewał się, że jego słowa będą tak aktualne jeszcze siedemdziesiąt lat po ich wypowiedzeniu. Zamordowanie w roku 1940 niemal 22 tysięcy Polaków, z czego prawie połowę stanowili polscy oficerowie wojska, nadal jest tematem spornym i psującym relacje między Polską a Rosją. Wydaje się, że sprawa związana z rehabilitacją wszystkich ofiar katyńskich oraz oficjalne potwierdzenie dokonania zbrodni przez służby podwładne Józefowi Stalinowi będą kością niezgody w relacjach polsko-rosyjskich jeszcze przez wiele lat, a ocieplenie stosunków po katastrofie smoleńskiej było niestety tylko chwilowe.
Wnuk Stalina w obronie dziadka
24 października, państwowa telewizja Kanał 1, program publicystyczny Władimira Poznera - znany rosyjski dziennikarz w trakcie jednego wieczoru naraża się dwóm osobom, które na drugi dzień rozpoczną medialną nagonkę na publicystę. Nie tylko zresztą medialną, ale również sądową. Pozner zaczął od krytyki wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa. Minister w niedawnym wystąpieniu powiedział, że Rosja jest gotowa rozpatrzyć problem rehabilitacji polskich ofiar z 1940 roku. Dziennikarz nazwał wypowiedź cyniczną, a Stalina krwiożerczym ludojadem, który uniknął moralnej odpowiedzialności za zbrodnię katyńską. O czekistach Stalina powiedział, że ze swoim wodzem "są złączeni wielką krwią, ciężkimi zbrodniami, przede wszystkim wobec własnego narodu". Na odpowiedź Jewgienija Dżugaszwiliego telewizja nie musiała długo czekać. 27 października wniósł pozew do Ostankińskiego Sądu Rejonowego w Moskwie. 74-latek czuje się dotknięty szczególnie stwierdzeniem dziennikarza, że Satlin wydał zgodę na rozstrzelanie niewinnych polskich oficerów. Wnuk interweniował w sprawie obrony dobrego imienia dziadka już w 2010 roku po katastrofie smoleńskiej, gdy Duma Państwowa oficjalnie potępiła zbrodnię katyńską i dopuściła do publikacji dokumenty potwierdzające odpowiedzialność Józefa Stalina za morderstwa mające miejsce w Katyniu. Przyznanie racji Jewgienijowi Dżugaszwiliemu byłoby zaprzeczeniem wszystkim dobrym chęciom wyrażanym przez rosyjskie władze w oficjalnych wystąpieniach dotyczących Katynia. Szczególnie wspomnianej uchwale Dumy Państwowej z zeszłego roku. Mimo że uchwała ta uznała ZSRR za państwo totalitarne, a zamordowanych w Katyniu Polaków za ofiary reżimu stalinowskiego, to nie podjęła się wyjaśnienia kwestii rehabilitacji oficerów. Duma stwierdziła, że polskie ofiary zrehabilitowała już historia. I głównie tej kwestii dotyczą zadrażnienia z Rosją: rodziny ofiar Katynia domagają się oficjalnej rehabilitacji zamordowanych przodków.
Odwieczna rehabilitacja
Powróćmy do krytyki słów ministra Ławrowa. W wywiadzie dla rosyjskich rozgłośni radiowych: Echo Moskwy, Głos Rosji oraz Radio Rosji minister stwierdził, że Rosja pracuje nad rozpatrzeniem problemu ofiar Katynia i jest gotowa do podjęcia tego problemu. Nie stwierdził niczego konkretnego, a takie deklaracje padały z ust przedstawicieli rosyjskich władz już kilkakrotnie. I właśnie tę wymijającą odpowiedź Władimir Pozner nazwał „cyniczną”. Minister napisał do publicysty list i umieścił go na swojej stronie internetowej. Stwierdził, że jego słowa nie zostały dokładnie zacytowane i Pozner złamał etykę dziennikarską. Polityk twierdzi, że w rzeczywistości wypowiedział się również na problemy związane z rosyjskim prawem, i że to w nim leży problem w sprawie rehabilitacji. W sprawie Katynia w ostatnim czasie wypowiedział się również rosyjski rzecznik praw obywatelskich Władimir Łukin. Oficjalnie nie poparł on pomysłu zrehabilitowania polskich oficerów, ponieważ problem Katynia powinny zamknąć między sobą rządy obu krajów oraz polskie i rosyjskie społeczeństwo. Rehabilitację uważa on za przesadę oraz polityczną teatralność.
Wydaje się, że zeszłoroczne ocieplenie stosunków zniszczył styczniowy raport MAK-u na temat katastrofy smoleńskiej, która obarcza winą za tragedię polską stronę. Z kolei Rosję w ostatnim czasie zajmowały polityczne zawieruchy, w wyniku których ustalono zamianę stanowisk Putina i Miedwiediewa. Jednak już po oficjalnym ogłoszeniu tej decyzji Miedwiediew, czyli przyszły premier, podpisał dekret o powołaniu Fundacji Centrum Rosyjsko – Polskiego Dialogu i Porozumienia. Czy po zamianie stanowisk sprawa polska będzie na tyle istotna dla polityków, że proces rehabilitacji ruszy pełną parą?
Opozycja za Polską
Równolegle w październiku ukazała się 320-stronicowa książka rosyjskiego historyka Nikity Pietrowa, w której wymienia on z nazwiska 111 oprawców Katynia. Wprost nazywa ich katami i równie otwarcie nazywa Stalina zleceniodawcą wszystkich zabójstw. O charakterze publikacji świadczy już tytuł książki: Kaci. Oni wykonywali zlecenia Stalina. Książkę dołączono 19 października do wydania opozycyjnego pisma Nowa Gazieta, a Katyniowi został poświęcony jeden rozdział. Autor ma już na swoim koncie m.in. publikacje o oprawcach z moskiewskiej Łubianki.
Czy wnuk Stalina, minister Ławrow i rzecznik Łukin również historykowi będą w stanie zarzucić łamanie etyki i brak obiektywizmu? Wydawałoby się karkołomnym zadaniem polemizowanie z osobą o obszernej wiedzy historycznej. Z drugiej strony na niekorzyść historyka świadczy współpraca z opozycją, przez co książka może przejść w Rosji bez echa. Z drugiej strony po tylu latach naprawdę trudno przewidzieć losy kwestii Katynia.




ROMAN
2011-11-11, 10:41
SKORO OK. POŁOWA ROSJAN NADAL SZANUJE sTALINA, TO SAMI BĘDZIEMY OPŁAKIWAĆ NASZYCH OBYWATELI ZAMORDOWANYCH NA WSCHODZIE. TAKI NASZ LOS.