Białoruś a Unia Europejska - historia relacji
| 14.10.2011 | Autor: Barbara Łukaszewicz | [ 0 komentarzy ] |
Aleksander Łukaszenka i Władimir Putin
Źródło: Wikimedia Commons
- Chcesz pozyskać fundusze unijne?
- Złóż zapytanie ofertowe! >>
- Podobne tematy:
- Odnowiona strategia lizbońska - konieczne zmiany?
- Europejski Plan Odbudowy Gospodarczej - bliżej wyjścia z kryzysu?
- Strategia Lizbońska - liberalizacja telekomunikacji i polityki transportowej
- Unia Europejska - inne artykuły:
- Komisja Europejska: W Brukseli rusza Zielony Tydzień
- Staż dziennikarski w Parlamencie Europejskim
- Studia europejskie na najwyższym poziomie - Kolegium Europejskie
W ostatnich dniach rozeszła się wiadomość o kolejnej sankcji, jaką nałożyła na Białoruś Unia Europejska – 16 przedstawicieli reżimu białoruskiego zostało objętych zakazem wizowym...
Początek zatargów
Zwalczanie opozycji Aleksandra Łukaszenki na Białorusi nie ustaje. Z kolei Unia twardo stawia sprawę zastrzegając, że dopóki nie zostaną zwolnieni wszyscy więźniowie polityczni, to do negocjacji o cofnięcie nakładanych sankcji nie dojdzie. Konflikt zaczął się praktycznie zaraz po odzyskaniu przez Białoruś niepodległości…
Sprzeczność ideologiczna
Nawet jeśli jest się politycznym laikiem nie trudno zgadnąć, co stoi na przeszkodzie w pozytywnych stosunkach na linii Mińsk - Bruksela. Jedną z podstawowych zasad już od czasów istnienia Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali było przestrzeganie podstawowych zasad demokracji – wolności słowa, braku cenzury, wolnych, demokratycznych wyborów, czyli tego wszystkiego, czego nie uosabiała polityka byłego ZSRR-u. Reżim Łukaszenki dotyka również obywateli Unii. Znany od lat jest chociażby problem Polonii mieszkającej na Białorusi, a liczącej ok. 300 tys. obywateli. Białoruś dąży za wszelką cenę do białorutenizacji obywateli innych narodów. Nie uznawane są wszelkie inności, szczególnie te płynące z Zachodu.
Lata dziewięćdziesiąte
Oficjalnie Białoruś od 1991 roku jest suwerennym państwem. Kraj otrzymał wtedy dużą pomoc finansową ze strony Unii Europejskiej. 6 marca 1995 roku podpisano układ o współpracy, jednak nie zdążył on wejść w życie. Kilka miesięcy wcześniej do władzy doszedł Aleksander Łukaszenka, który zasłynął w 1991 roku nazwaniem zwolenników demokratycznej Białorusi zdrajcami i agentami imperializmu…
W listopadzie 1996 Łukaszenka zmienia konstytucję. Ogranicza wolność mediów, zwiększa przywileje prezydenta. Ten krok spowodował pierwsze sankcje ze strony Unii – zawieszono współpracę handlową i kontakty na szczeblu ministerialnym. W 1998 Białoruś narusza eksterytorialność misji UE. Wtedy Rada Europy podjęła wspólne stanowisko o wycofaniu swoich przedstawicieli z Mińska i wydała zakaz wpuszczania przedstawicieli Białorusi na teren UE. Ta decyzja została anulowana w lutym 1999. Białoruś stopniowo zaczęła stosować się do nakazów Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie i w miarę stosowania tych nakazów cofano kolejne sankcje.
Pozorna poprawa
Poprawa nie trwała długo. Na jesieni 2000 roku w okresie przedwyborczym okazało się, że opozycja nie miała dostępu do promocji w mediach i rejestracji wszystkich kandydatów. Unia nie uznaje prawomocności wyborów. Po wygranej Łukaszenki część państw UE uznaje Łukaszenkę za osobę niepożądaną na terenie ich krajów. Po kolejnych wyborach wygranych w ten sam sposób, w 2004 roku UE nakłada na Białoruś sankcje. Pomoc finansową ograniczono do kroków wspomagających rozwój demokracji na terenie Białorusi. W 2006 roku Rada Europy wydaje zakaz wydawania wiz wjazdowych na teren UE i o zamrożeniu ich aktywów. W polepszeniu stosunków nie pomogło wydane w 2006 roku oświadczenie Benity Ferrero-Waldner, w którym przedstawiła ona korzyści dla Białorusi, jeśli powróci ona na drogę demokracji.
Co dalej?
Na wrześniowym szczycie Partnerstwa Wschodniego w Warszawie deklarację potępiającą stosowane przez Białoruś metody rządów przyjęło 27 państw. Solidarne z białoruskim reżimem okazały się być jedynie kraje zza wschodniej granicy – Ukraina, Armenia, Azerbejdżan, Gruzja, Mołdawia. Nieumiejętność przekonania wszystkich państw do podpisania deklaracji krytykował zresztą prezes PiS-u Jarosław Kaczyński. Gdyby do tego doszło, być może nastroje w Białorusi byłyby inne – tamtejsza telewizja oceniła, że szczyt Partnerstwa Wschodniego to kaganiec dla wschodnich państw graniczących z Unią oraz że poniósł on zdecydowane fiasko. Jak twierdził rzecznik polskiego MSZ Marcin Bosacki państwom, które nie chciały podpisać deklaracji, nie pasowały niektóre słowa użyte w dokumencie. Szczyt zakończył się oficjalnym wystąpieniem: "Szefowie państw i rządów oraz przedstawiciele UE i jej krajów członkowskich wyrażają głębokie zaniepokojenie pogorszeniem sytuacji praw człowieka, demokracji i rządów prawa na Białorusi, ubolewają nad ciągłym pogorszeniem wolności słowa na Białorusi i wzywają do natychmiastowego uwolnienia i rehabilitacji wszystkich więźniów politycznych i zakończenia represji społeczeństwa obywatelskiego i mediów oraz do rozpoczęcia politycznego dialogu z opozycją". Jak można się domyślić – słowa nie zostały z pewnością potraktowane poważnie przez białoruski rząd.
Czy Unia ma jakiekolwiek szanse, żeby zmienić sytuację w państwie, gdzie naruszane są podstawowe zasady scalające większość współczesnej Europy? Być może stosowanie kolejnych sankcji faktycznie doprowadzi do nagłego zwrotu w stosunkach, ale raczej nie należy być pewnym, że Białoruś ugnie się i posłucha nawoływań ze strony Parlamentu Europejskiego. W końcu stoi za nią największe państwo Europy, czyli Rosja, z którą jest od 2000 roku w Związku Rosji i Białorusi. Związek ma na celu doprowadzenie w przyszłości do integracji walutowej i gospodarczej obu krajów. Wtedy oficjalnie może nastąpić oficjalny konflikt, który politycznie podzieli Europę niemal na połowę…



