Rzecz o Teatrze Okrucieństwa - Antoin Artaud
| 16.09.2011 | Autor: Edyta Ka | [ 0 komentarzy ] |
A. Artaud
Źródło: Abode of Chaos
- Wybierasz się do Francji?
- Zarezerwuj hotel we Francji
- Wynajmij samochód we Francji
- Podobne tematy:
- „Fundacja Europejska” – kolejna inicjatywa Komisji Europejskiej
- "Młodsza" siostra Mona Lisy
- European Day of Languages w Lublinie
- Francja - inne artykuły:
- Wybory parlamentarne w Grecji - co dalej?
- Francuzi zadecydowali - Francois Hollande nowym prezydentem Francji
- Wybory prezydenckie we Francji - pierwsza tura dla Hollande'a
"Jeśli teatr chce odnaleźć swą własną konieczność, musi nam zwrócić wszystko, co jest w miłości, w zbrodni, w wojnie albo w szaleństwie” – pisał A. Artaud w swoim manifeście „Teatr i okrucieństwo".
Podczas podróży z Meksyku do Francji w 1936 r., w wyniku awantury jaką sprowokował na statku, został zatrzymany i osadzony w zamkniętym szpitalu dla psychicznie i nerwowo chorych, skąd notabene zwolniono go dopiero na dwa lata przed śmiercią.
Choć Artaud nie zdołał w pełni zrealizować swoich wizji teatralnych, to z pewnością należy do grona najbardziej znaczących postaci teatru u progu XX wieku.
Powrót do źródeł
W 1935 r. otwierający jedną z najsłynniejszych książek o myśli teatralnej XX w. tekst „Teatr i kultura” udowodnił z jak wielką pasją i zacięciem Artaud sprzeciwiał się oddzielaniu kultury od życia codziennego: „jak gdyby kultura istniała z jednej strony, życie z drugiej; i jak gdyby prawdziwa kultura nie była wyrafinowanym środkiem rozumienia i spełniania życia”. Owej kulturze Panteonu przeciwstawiał chociażby etniczną kulturę Meksyku. Jego dzieło zatytułowane „Teatr i jego sobowtór” zawierało pierwszą niezwykle ekspresyjną wizję teatru, który jako jedyna ze sztuk pozwala na powrót do związku kultury z życiem codziennym.
Teatr okrucieństwa, teatr alchemiczny
Opisując swój teatr jako alchemiczny, czy też okrutny, Artaud dążył do tego, aby dane widowisko teatralne wyrywało widza z roli biernego, pasywnego odbiorcy. Poszukiwał sposobów na odzyskanie społecznej i indywidualnej skuteczności poprzez zdefiniowanie i zaspokojenie potrzeb, na które poza teatrem nie potrafi odpowiedzieć żadna inna forma działalności ludzkiej. Poszukiwania owe, w pierwszej kolejności zaprowadziły go do różnych widowisk obrzędowych i rytuałów pogańskich.
Marzył mu się teatr, który by atakował wszystkie zmysły widza, a zarazem odwoływał się do mitów i archetypicznych obrazów.
Idea teatru – choć nie do końca zrealizowana - podejmowana była niemal przez wszystkich artystów teatru drugiej połowy minionego stulecia. To właśnie „święty Artaud” (jak pisał o nim w swej monografii L. Kolankiewicz) stał się inspiratorem poszukiwań stawiających sobie za cel przywrócenie teatrowi jego rytualnego charakteru.
Zachęcam także do zapoznania się z: L. Kolankiewicz, Święty Artaud, Warszawa 1988 oraz z: A. Artaud, Teatr i jego sobowtór, przekł. J. Błoński, Warszawa 1966.



