Hiszpanie protestują przeciwko reformie edukacji
| 10.09.2011 | Autor: Milena Wojcieszek | [ 0 komentarzy ] |
Hiszpanie strajkują przeciwko reformie edukacji. Zeszłoroczne protesty w Madrycie dotyczyły nowelizacji ustawy o rynku pracy.
Źródło: Wikimedia Commons
- Wybierasz się do Hiszpanii?
- Zarezerwuj hotel w Hiszpanii
- Wynajmij samochód w Hiszpanii
- Podobne tematy:
- Eksperci z 26 krajów dyskutują o kierunkach zmian w edukacji
- E-learning i blended learning na seminarium w Warszawie
- Praca w Danii - prawo i formalności
- Hiszpania - inne artykuły:
- „Tak” znaczy „nie”, czyli kilka słów o europejskich dziwactwach
- "Młodsza" siostra Mona Lisy
- Hiszpania: Rajoy obiecuje zmniejszenie deficytu budżetowego w 2012 r.
Tysiące profesorów, rodziców i uczniów wyszło we wtorek na ulice hiszpańskich miast w ramach demonstracji przeciwko postanowieniom rządowym.
"Reforma zakłada pracownikom pętlę na szyję"
W manifestacjach zorganizowanych przez związki zawodowe, m.in. Związkową Konfederację Komisji Robotniczych i Powszechne Zrzeszenie Pracowników Hiszpanii, wzięli udział mieszkańcy największych miast. Co do tego doprowadziło? Zmiana w artykule 135 ustawy zasadniczej wprowadza zasadę stabilności finansowej w celu ograniczenia deficytu budżetowego. Dodatkowa ustawa warunkuje limit deficytu w wysokości 0,4% PKB z początkiem 2020 roku.
"Reforma zakłada pracownikom pętlę na szyję" - odpowiadają organizatorzy protestów w Barcelonie. Według statystyk związkowców, w stolicy Katalonii demonstrowało ponad 20 tysięcy osób.
Prezydent Madrytu pod ostrzałem protestantów
Pod siedzibą Ministerstwa Edukacji w Madrycie zgromadziło się około 10 tysięcy ludzi. Najliczniejszą grupę protestantów stanowili nauczyciele, którzy stanowczo sprzeciwiają się zmianom w sektorze szkół gimnazjalnych, a dokładnie zwiększeniu liczby godzin i redukcji stanowisk pracy. Więcej na ten temat można przeczytać w artykule:
Kryzys szkolnictwa w Hiszpanii - prezydent Madrytu apeluje do nauczycieli
Manifestanci wyposażeni w gwizdki, garnki i inne przedmioty, przez ponad dwie godziny nieśli setki transparentów wyrażających opór przeciwko wprowadzanym reformom. ”pracujemy ponad 20 godzin” - głosiły napisy w odniesieniu do wypowiedzi prezydent Madrytu Esperanzy Aguirre sugerującej unikanie przez madryckich nauczycieli pełnych godzin pracy. Ponieważ większość nauczycieli w stolicy Hiszpanii pracuje ponad 20 godzin tygodniowo, minister edukacji sprostowała swoje słowa i przeprosiła profesorów.
"Prezydent Madrytu nie ma pojęcia kim jest nauczyciel, to ona powinna wrócić do szkoły" - deklaruje Luis Alfredo Caro, dyrektor centrum Marqués de Santillana. Zwolnienie ze stanowisk 12 profesorów uniemożliwia placówce prowadzenie zajęć podzielonych na grupy. Z kolei Natalia Almena z instytutu IES Dolores Ibarruri wyjaśnia, że redukcja etatów spowodowała, iż uczniowie zajęć wyrównawczych zostaną pozbawieni opiekuna.
Hiszpanie protestują, walka będzie trudna
Pomimo dużej siły liczebnej protestujący zdają sobie sprawę, że walka przeciwko wprowadzeniu reformy będzie bardzo trudna. Ostateczne przyjęcie nowej ustawy jest już właściwie przesądzone, ponieważ rządząca PSOE (Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza) i opozycyjna PP (Partia Ludowa) zawarły porozumienie w tej kwestii.
Protesty przeciwko nowelizacji ustawy rozpoczęły się już w ubiegły czwartek. Manifestanci domagali się referendum a w piątek kilkanaścioro z nich kontynuowało strajki pod budynkiem parlamentu. Do zatwierdzenia reformy przez izbę niższą było potrzebne 212 głosów. Spośród 350 członków Kongresu Deputowanych 316 osób poparło nowelizację i tylko 5 było przeciw. Przyjęcie reformy zostało więc przegłosowane.



