Sygnalizacja świetlna z sekundnikiem – od dawna w Europie, w Polsce niechętnie
| 25.08.2011 | Autor: Tomasz Piotrowski | [ 1 komentarz ] |
Dodatkowy wyświetlacz z sekundnikiem powie nam ile czasu mamy do zapalenia się zielonego lub czerwonego światła
Źródło: http://commons.wikimedia.org
- Wybierasz się do Polski?
- Zarezerwuj hotel w Polsce
- Wynajmij samochód w Polsce
- Podobne tematy:
- PE: Przepisy ruchu drogowego na razie się nie zmienią
- Przepisy drogowe w Czechach i na Słowacji
- Przepisy drogowe w Austrii, Czechach, Szwajcarii i Włoszech
- Polska - inne artykuły:
- Studia europejskie na najwyższym poziomie - Kolegium Europejskie
- Zostań specjalistą ds. innowacji - zapraszamy na szkolenie!
- Europejski Kongres Gospodarczy 2012 dobiegł końca
Dodatkowy sygnalizator odliczający sekundy do zmiany światła to w Europie już sprawdzony patent. W Polsce występuje on tylko w kilku miastach i toczy się wokół niego zażarta dyskusja.
Sekundnik przy światłach
Cała idea polega na zamontowaniu przy standardowym sygnalizatorze świetlnym dodatkowego wyświetlacza, widocznego z pewnej odległości, który pokazywałby odpowiednio ilość sekund do zmiany na zielone lub czerwone światło. Ma to rzekomo zmniejszyć liczbę wypadków drogowych na skrzyżowaniach bowiem kierowca widząc z daleka, że nie da rady przejechać zatrzyma się i poczeka na zmianę światła. System ten najprawdopodobniej usprawni ruch na głównych arteriach miasta, bowiem prowadzący pojazd obserwując licznik będzie wiedział dokładnie kiedy ruszyć. Dzięki temu więcej samochodów przejedzie przez skrzyżowanie w czasie trwania jednego światła. Pomysł ten sprawdza się z dużym powodzeniem od dawna, w wielu krajach Europy takich jak Niemcy, Hiszpania, Rumunia czy Turcja. W Polsce jednak nie cieszy się on zbyt dużą popularnością.
Jak sprawa wygląda w Polsce?
Inicjatywa sygnalizacji świetlnej z sekundnikami rozpoczęła się na przełomie 2009 i 2010 r. Na początku 2010 w kilku miastach w Polsce (m. in. Opole, Wrocław, Toruń, Zielona Góra, Olsztyn) zainstalowano kilka takich urządzeń na próbę. Jak się okazuje, zgodnie z badaniami przeprowadzonymi w Opolu czy Toruniu urządzenie to faktycznie zdaje egzamin. Na większych skrzyżowaniach wypadków jest mniej a kierowcy zwalniają przed zapaleniem się czerwonego światła. Kolejnymi miastami gdzie zamontowano sekundniki były Szczecin, Kraków, Rzeszów, Gdańsk czy Piotrków Trybunalski. W Szczecinie czy Wrocławiu liczby sekundników sięgają już kilkudziesięciu i rozważane jest zastosowanie ich także względem sygnalizacji dla pieszych.
Argumenty za i przeciw
W innych miastach natomiast takich jak Grudziądz, zaproponowano takie rozwiązanie, lecz spotkało się ono z odmową władz miasta. Mimo generalnego zadowolenia kierowców osobówek, ciężarówek, taksówkarzy czy policjantów z tego, że sekundniki usprawniają ruch i ograniczają wypadki nadal powoływane są kontrargumenty. Pierwszym i najistotniejszym są koszty. Za jedno takie urządzenie wraz z montażem należy zapłacić oko 2-2,5 tys. złotych i niektóre z polskich miast nie mogą sobie pozwolić na takie wydatki. Zarząd Dróg Miejskich w Grudziądzu powołał z kolei często poruszaną kwestię, że cel tego urządzenia może się obrócić przeciwko nam. Kierowca bowiem widząc, że do zmiany światła zostały 3 sekundy może przyspieszyć a nie zwolnić. Na koniec warto dodać, że o ile w pewnych dużych miastach ta inicjatywa jest rozważana to w innych tak jak np. w Łodzi, nikt nawet nie słyszał o takiej możliwości.




Marta Zagrajek | Praktykantka
2011-08-25, 20:51
Ciekawe, może kiedyś nadążymy za takimi udogodnieniami ;)