Zamieszki w Anglii - Londyn w stanie wojny
| 17.08.2011 | Autor: Gabriel Nowicki | [ 0 komentarzy ] |
Zamieszki w Anglii - demonstracje były spowodowane głównie bezrobociem i związanym z nim niezadowoleniem społecznym
Źródło: http://pl.wikipedia.org
- Wybierasz się do Wielkiej Brytanii?
- Zarezerwuj hotel w Wielkiej Brytanii
- Wynajmij samochód w Wielkiej Brytanii
- Podobne tematy:
- Ratowanie Eurolandu, czyli Szczyt Rady Europejskiej
- Rośnie poziom bezrobocia w Wielkiej Brytanii
- Starcia na granicy kosowsko-serbskiej
- Wielka Brytania - inne artykuły:
- Wyciek gazu na platformie wiertniczej Elgin – ryzyko wybuchu
- „Tak” znaczy „nie”, czyli kilka słów o europejskich dziwactwach
- „Żelazna Dama" - film o brytyjskiej premier "pod Oscara"
Fala bijatyk, kradzieży i zniszczeń przetoczyła się przez Londyn oraz inne miasta Wielkiej Brytanii. Rząd podjął nadzwyczajne działanie w celu stłumienia zamieszek.
Wybuch zamieszek w Londynie
Wielka Brytania uważana jest za stabilny, tolerancyjny, postępowy kraj. Ostatnie wydarzenia zdają się przeczyć temu obrazowi. Zamieszki miały początek w nocy z 6 na 7 sierpnia, impulsem do ich wybuchu było zastrzelenie niespełna trzydziestoletniego czarnoskórego Marka Duggana. Początkowo punktem zapalnym była biedna dzielnica Londynu, Tottenham, jednak zamieszki szybko rozprzestrzeniły się na inne dzielnice, między innymi Brixton, Fulham, Enfield, Walthamstown czy Peckham. Początkowo policja bezskutecznie próbowała opanować szybkich i dobrze zorganizowanych demonstrantów.
Zamieszki w Anglii - kolejne punkty zapalne
Z czasem fala zamieszek zaczęła ogarniać inne miasta brytyjskie, między innymi Birmingham, Liverpool, Manchester, West Bromwich, Leicrster czy Merseyside. Policja nie mogła użyć armatek wodnych czy gazu łzawiącego, uzbrojona tylko w pałki i tarcze miała niewielkie szanse z przeważającymi liczebnie demonstrantami używającymi koktajli Mołotowa, kijów i kamieni. Zaczęto plądrować sklepy, demolować ulice i auta a nawet napadać mieszkania. Większość rabusiów była czarnoskóra, zamaskowana, z kapturami na głowach - młodzi ludzie byli niemalże nieuchwytni.
Interwencja rządu
Dopiero, gdy opinia publiczna zaczęła oskarżać rząd centralny o bierność, premier David Cameron zdecydował się na wprowadzenie na ulicę dodatkowych policjantów - dotychczas było ich zaledwie 6 tys, od 9 sierpnia ich liczba wzrosła do 16 tys, ponadto poszerzono zakres działań funkcjonariuszy, mogli oni od teraz przeszukiwać i zatrzymywać bez podania uprzedniego powodu. Ujawniono zdjęcia rabusiów zarejestrowanych przez monitoring uliczny z prośbą o ich identyfikację oraz wprowadzono sądy błyskawiczne, stosowane przez rząd Wielkiej Brytanii do walki z chuliganami stadionowymi znane z przed lat. Bilans strat jest niemały, niektórzy ludzie stracili jedyne źródło utrzymania w wyniku rabunków i rozbojów. Rząd brytyjski obiecał wypłacić odszkodowanie wszystkim poszkodowanym, nawet tym, którzy nie byli ubezpieczeni.



