Długi weekend w Lozère
| 22.06.2011 | Autor: Agnieszka Galezewska | [ 0 komentarzy ] |
Góry Sewenny stanowią łańcuch niskich i średnich gór w postaci kilku prawie równoległych grzbietów, zbudowanych głównie z granitow, lupkow i wapieni, pocięty licznymi głębokimi dolinami rzecznymi.
Źródło: Zrodlo wlasne
Widok na trasę kolejową, między miejscowością La Bastide i Villefort
Źródło: Agnieszka Galezewska
Minęlam rownież malownicze miejscowosci, miedzy innymi: Prévenchères czy sredniowieczne La Garde-Guérin:
Źródło: Agnieszka Galezewska
La Bastide Puylaurent
Źródło: Agnieszka Galezewska
Jezioro Villefort
Źródło: Agnieszka Galezewska
- Wybierasz się do Francji?
- Zarezerwuj hotel we Francji
- Wynajmij samochód we Francji
- Podobne tematy:
- Na narty w Polsce zawsze warto pojechać
- Durmitor i najgłębszy kanion w Europie
- Mont Blanc - wyprawa na najwyższy szczyt Europy?
- Francja - inne artykuły:
- Wybory parlamentarne w Grecji - co dalej?
- Francuzi zadecydowali - Francois Hollande nowym prezydentem Francji
- Wybory prezydenckie we Francji - pierwsza tura dla Hollande'a
Dobrym sposobem na wypoczynek jest górska turystyka piesza. Z mojego punktu widzenia jest to relaks intensywniejszy od kilkugodzinnego leżenia na plaży.
Zamieszkałam w przepięknej miejscowości La Bastide Puylaurent, usytuowanej nad brzegiem rzeki Allier, miedzy miejscowością Villefort i Langogne. Co ciekawe, z geograficznego punktu widzenia część miejscowości (1/4) znajduje się w departamencie Ardèche (region Rhone-Alpes), a druga część znajduje się w departamencie Lozère (region Lakwendocja-Roussillon) - 3/4 powierzchni.
Schronienie na te kilka weekendowych dni znalazłam, bez większego problemu, w znanym schronisku "L'Etoile": http://la.bastide48.free.fr/, znajdującym się na wysokości 1024m n.p.m. Kiedyś był to starodawny hotel Ranc lub inaczej nazywany Hotel du Parc przebudowany w schronisko, niekiedy przyjaźnie nazywane - po prostu domem gościnnym http://www.etoile.fr/pl/witamy.htm
Trasa rowerowa do Villefort
Pierwszego dnia przemierzyłam około 25-kilometrową trasę rowerową, oznakowaną czerwona-biało palisadą, prowadzącą do 700-osobowej miejscowości Villefort, położonej na wysokości 591 m n.p.m. Przyznaję, że trasa nie była zanadto skomplikowana, a to dlatego, że przez około 18 kilometrów zjeżdżałam z góry w dół. No tak, należy zaopatrzyć się w dobry rower górski VTT z niezawodnymi hamulcami, nie zapomnieć o kasku, chroniącym głowę, dobrej mapie i kremie przeciwsłonecznym. Tak, tak, słońce nieźle przypieka! Ja o ochronnym kremie nie pomyślałam i spiekłam sobie skórę. W razie czego, nie zapomnij kurtki przeciwdeszczowej, ponieważ niezapowiedziane, ostre i bardzo zimne deszcze zdarzają się tutaj, w tym regionie, bardzo często. Ja również o tym nie pomyślałam i przemokłam do suchej nitki.
Trasa rowerowa do Villefort zatem nie jest skomplikowana, poza 2-kilometrową drogą, po której należy się wspinać na nogach, prowadząc rower obok, albo też mieć bardzo dobrą kondycję fizyczną i przede wszystkim nie palić papierosów. Warto mieć przy sobie dużą butelkę wody, by co jakiś czas popijać sobie po kropelce.
Bywają momenty bardzo niebezpieczne, tzw. górska serpentyna, gdzie należy ostro przyhamowywać i trzymać się naprawdę prawej strony jezdni. Wystarczy jeden moment zagapienia się i wypadek murowany, tym bardziej, iż na pewnym odcinku ta stroma trasa jest bardzo uczęszczana przez turystów samochodowych i rowerowo-motorowych.
Jezioro Villefort
Kilka kilometrów przed wjazdem do miejscowości Villefort, o której cały czas mowa powyżej, znajduje się przepiękne jezioro Villefort z dość przyjemną, niedużą plażą. A woda w jeziorze wydaje się być bardzo lodowata, ale już po kilku chwilach robi się bardzo orzeźwiająco.
Po chłodzącej kąpieli w jeziorze Villefort nie pozostaje nic innego, jak udać się jak najszybciej do jakiejś restauracji. Zrobiłam się głodna, jak wilk. No tak, ale nieopodal nic nie ma: ani knajpki, ani budki z hot-dogami...mniam, mniam... Pojechałam zatem do miasta, gdzie restauracji jest od wyboru do koloru i pomimo tego, iż pora obiadowa dawno minęła, udało mi się namówić kelnera do zrobienia mi kanapki bagietkowej z suchą kiełbasą wiejską i ogórkiem konserwowym. Do tego kawka z mlekiem i już! Za wszystko zapłaciłam o połowę mniej niż w Paryżu, czyli tylko 5 euro.
Zajrzałam do dwóch, zabawnych butików, w których miałam wrażenie cofnąć się do czasów głębokiego komunizmu w Polsce. Ex-hipisowska obsługa była nawet bardzo serdeczna. Kupiłam tutejszy sok jabłkowy, własnej roboty konfiturę mleczną (confiture de lait) oraz z fig. Dorzuciłam kilka kartek pocztowych i po sprawie!
Wiecej fotek Villefort znajduje sie tutaj:
http://villefort48.free.fr/photos.htm
Plan miasta:
http://villefort48.free.fr/plan.htm
Szczegolowe info po francusku:
http://villefort48.free.fr/
Do La Bastide Pulaurent wrocilam dlugo oczekiwanym pociagiem (zdjecia pieknego dworca znajduja sie tutaj: http://www.raileuropexpress.com/rubrique,la-gare-de-villefort,1179908.html
Adres dworca:
48800 Villefort
France
Tél : 04 66 46 80 03
Połączenia do: Paryża przez Clermont-Ferrand, Nimes i Alès.
Rozkład jazdy pociągów na: http://www.trains-horaires.com/gares/villefort
La Bastide Puylaurent
I tak oto, po upływie 20 minut znalazłam się z powrotem w La Bastide Puylaurent (wysokość nad p.m. - 1024 m).
Do roku 1917 miejscowość nosiła nazwę Puylaurent i została utworzona tuż po inauguracji nowej drogi kolejowej w Nimes, wiodącej do Saint-Germain-des-Fossés. W zasadzie do końca XVIII wieku na La Bastide składało się zaledwie kilkanaście domów, położonych równolegle wzdłuż turystycznej trasy Regordane (GR 700). Znajdowało się też tutaj kilka wiejskich gospód, które służyły pielgrzymom i wędrowcom za schronienie w czasie mroźnych zim. W roku 1974 zbudowano tutaj kościół, który podziwiać można do dnia dzisiejszego.
Dopiero po powstaniu dworca kolejowego w tejże miejscowości, sytuacja zaczęła się nieco zmieniać: zaczęło przybywać wędrowców.
Dworzec w La Bastide jest najwyżej położonym dworcem, który łączy Paryż i Nimes z przesiadką w Clermont Ferrand oraz Marvejols, przejeżdżając przez Chasseradès, Belvezet, Allenc et Mende (stolica regionu Lozère). Pociąg nazywa się "Cevenol".
Uwaga: "Cevenol" trasę z La Bastide do Clermont-Ferrand pokonuje przez prawie trzy godziny!
Trochę długo, ale nie należy z niego rezygnować, chociażby za cenę malowniczych krajobrazów, które można podziwiać, siedząc spokojnie w wagonie kolejowym.
Cena biletu, kupionego dzień przed odjazdem w obie strony (Paryż - La Bastide Puylaurent) wynosi 125 euro (Corail + Teoz). Niestety TGV jest dwa razy droższy!
La Bastide przecinają następujące szlaki wędrówek górskich:
GR7, GR70 Chemin Stevenson, GR72, GR700 (Regordane), trasa Gorges de l'Allier, Roujanel, Montagne Ardéchoise, Cévenol et Margeride.
W La Bastide znajduje się poczta, mini urząd miasta, drogeria, apteka, kiosk ruchu, mini market spożywczy, rzeźnik, piekarnio-ciastkarnia, stacja benzynowa z garażem samochodowym i od niedawna - przychodnia zdrowotna. Nad brzegami rzeki Allier znajduje się pole kempingowe (3 km od La Bastide, w kierunku Chasseradès). Nie brakuje tutaj również punktów, przeznaczonych do kąpieli rzecznych, miejsc zabaw i rozrywki dla dzieci.
Cena noclegu ze śniadaniem i kolacją w Etoile (http://www.etoile.fr/) wynosi 45 euro.
3 noclegi = 3 x 38 euro (zniżka) = 114 euro + 125 euro (bilet kolejowy w obie strony) = 239 euro (długi weekend).
Drugiego dnia wyruszyłam pieszo na szczyt Espervelouze, a następnie szlakami górskimi do znanego na całym świecie Klasztoru Trapistów Notre Dame des Neiges (Zakon Cystersów Ściślejszej Obserwancji OCSO), wywodzącego się z opactwa cysterskiego la Trappe (wycieczka trwała prawie osiem godzin).
"Pod górą Espervelouze"
Tak mi dobrze tutaj, pod tą małą brzózką,
Otoczona szczytami gór Cevennés,
Zmoczona od niespodziewanego deszczu,
Siedzę stulona pod tą brzózką młodą
Ubrana w czerwony sweter, długie spodnie sportowe i bluzę na głowie,
Mokną mi plecy i coraz bardziej przytulam moje ciało do siebie,
Chronię je przed zimnym powiewem wiatru sewenskiego i wielkokroplastego deszczu.
Niech już przestanie kapać na mój zeszyt!
Niech już zaświeci słonko!
Ah, te góry!
Trzeciego dnia zmęczenie dawało mi się bardzo we znaki, ale mimo tego wyruszyłam szlakiem górskim na przechadzkę dookoła miejscowości, w której mieszkałam: La Bastide Puylaurent. Ta niby najprostsza trasa okazała się najbardziej skomplikowana. Ciężko było mi odnaleźć ścieżkę, dlatego że aktualny przewodnik turystyczny 2011 nie zawierał w swojej treści informacji o tym, że szlaki zostały porośnięte zielskiem, prawie do wysokości moich kolan. Postanowiłam zatem zrezygnować z wycieczki i uciąć sobie drzemkę na trawie.
Agnieszka Galezewska



