Kuter torpedowy S403 i tworzenie sztucznej rafy w Albanii
| 21.06.2011 | Autor: Grzegorz Deręgowski | [ 1 komentarz ] |
kuter Typ 25, numer S403 wciąz w porcie w Sarande...
Źródło: GDeregowski
kuter typ 25 zatopiony w okolicy Ksamil..
Źródło: GDeregowski
urządzenia celowniczezestawu plot.
Źródło: GDeregowski
anteny i radar...
Źródło: GDeregowski
lewa burta i wyrzutnia torped...
Źródło: GDeregowski
- Wybierasz się do Albanii?
- Zarezerwuj hotel w Albanii
- Wynajmij samochód w Albanii
- Podobne tematy:
- Urlop bez partnera? W tym szaleństwie jest metoda
- Bog snorkelling: jeśli nurkować, to tylko w błocie
- Kupić, nie kupić!?! Apartament w Albanii...
- Albania - inne artykuły:
- U wybrzeży Albanii odkryto wrak rzymskiego statku
- Unia pomaga Grecji i Albanii zwalczać pożary lasów
- Czy i kiedy rozszerzenie UE na Bałkanach?
Niedawno, odwiedzając Sarandę (Albania) miałem okazję wejść do zrujnowanego portu wojskowego znajdującego się na obrzeżach miasta.
Teraz port świeci pustkami a w wartowni przysypia, elegancko rozchełstany albański matros... Pełni służbę, nie w pełni umundurowany...
Wchodzę do portu (matros śpi nadal), by obejrzeć stojący na brzegu chiński kuter torpedowy - typ 25 Huchuan PHT, których czterdzieści pięć odbywało służbę w MW Albanii. Okręt wyprodukowany około 1966 roku, zabierał dwie do czterech torped 533 mm oraz dwa podwójne, przeciwlotnicze karabiny maszynowe. Załogę stanowiło 12 osób.
Jest to jedyny pozostający wciąż na brzegu i dostępny do obejrzenia okręt tej klasy. Pozostałe zostały zatopione w ramach programu tworzenia raf oraz nurkowisk na południu Albanii. Przy okazji zrobiono też porządek w porcie wojskowym.
Podszedłem i zastukałem w kadłub... Dziwna sprawa... Kuter wydaje się być zrobiony z plastiku.
W sierpniu 2010 roku, amerykański okręt inżynieryjny USS Gaphton odholował w pobliże Ksamil dumę albańskiej floty stacjonującej w Sarande. Były to między innymi kutry Typ 25 Huchuan PHT o numerach bocznych: S402 oraz S403. Tak przynajmniej twierdzi US Navy.
Podane nam namiary GPS przypisane były do wymienionych numerów. Nasze zdziwienie było ogromne gdy okazało się, że okręt o numerze S403 wciąż stoi w porcie. Postanowiliśmy zbadać miejsce zatopienia kutra S403 by sprawdzić, który z nich leży w tej lokalizacji.
W poszukiwaniu kutra S403
Wypływamy więc do Gjiri Telanisit (Gjiri [dziri ] - zatoka ) w okolicy Ksamil!
GPS 39°46’N 19 °59’ E
Trasa z Sarande z Polskiej Bazy Nurkowej zajmuje około godziny i dwudziestu minut. Płyniemy dwunastoosobową łodzią Traper 800... Docieramy na pozycję około 12.00. Szybko zbieramy sprzęt i w grupie czteroosobowej jesteśmy w wodzie. Sonar wskazuje w tym miejscu około 30 metrów. Schodzimy pod wodę wzdłuż łańcucha kotwicznego, do samego dna... Ciśnienie rośnie, napięcie też. Spodziewamy się wraku, a być pierwszym na wraku to niesamowite przeżycie i duma odkrywcy.
Na głębokości 30 metrów widoczność sięga trzydziestu metrów. Dno piaszczyste i gładkie... Płyniemy namiarem SW, south west, czyli tak jak zalecono nam na odprawie.
Po przepłynięciu stu metrów zawracamy. Grupa podzieliła się na dwie pary i szukamy w przeciwnych kierunkach... Niestety po godzinie wychodzimy z niczym!
Nurkowanie powtórzeniowe przygotowujemy w innym miejscu. Tym razem idziemy na kolejny namiar podany nam przez naszego informatora z USA. Głębokość pod naszą łodzią to około 12 metrów. Wyskakujemy, zanurzając się opadamy na podwodną łąkę na której środku widać niewielki rów... Wygnieciona trawa oraz wyraźne ślady po wleczonym kadłubie są wymownym dowodem działalności US Navy... Płynę tym śladem!
Po przepłynięciu kilkudziesięciu metrów wyłania się wrak! Leży na głębokości 18 metrów. Dziób niżej, rufa lekko uniesiona... Kadłub nienaruszony, oplątany resztką dwóch stalowych lin.
Na okręcie znajduje się całe wyposażenie oprócz uzbrojenia. To zostało zachowane na drugiej jednostce zatopionej kilkaset metrów dalej (sprawdziliśmy to później).
Kadłub jest już częściowo obrośnięty glonami i skorupiakami... Za kilka lat wrak zasiedlą mięczaki oraz zawiążą się gąbki i koralowce... Pod pokładem oraz w wyrzutniach torped urzędują małe ryby. Widać dokładnie cały wrak. Widoczność około 30 metrów co w tym miejscu nie jest niezwykłe...
Oglądam się za siebie... Moja grupa gdzieś się zapodziała! Nie ma ich, choć przez moment wydawało się, że majaczą gdzieś na końcu kadłuba.
Niestety trzeba się wynurzyć. Stawiam więc boję i oznaczam pierwszy „Mój” wrak...
Dobrze, że grupa zniknęła... Sukces miałby zbyt wielu ojców i zaledwie jedną matkę, Rosjankę...
GDeregowski
PS. szykujemy się na nowe wraki!




Łukasz Matuszewski | Wydawca TwojaEuropa.pl
2011-06-21, 16:09
Ehhh, lazur i przejrzystość tej wody... W Bałtyku tak przyjemnie już nie jest :) Pierwsze zdjęcie jest super - lubię takie post-apokaliptyczne klimaty. Dzięki za ciekawy tekst, musimy się kiedyś w końcu wybrać w te okolice. Póki co szykuje się Oslo samochodem. Może za rok :)