Niemcy otwierają swój rynek pracy dla 8 państw
| 02.05.2011 | Autor: Stanisław Dąbrowski | [ 0 komentarzy ] |
1 maja 2011 - Niemcy otwierają swój rynek pracy dla 10 państw Unii Europejskiej
Źródło: commons.wikimedia.org
- Wybierasz się na Cypr?
- Zarezerwuj hotel na Cyprze
- Wynajmij samochód na Cyprze
1 maja dla 8 z 10 państw, które weszły do Unii Europejskiej w 2004 roku został w pełni otwarty niemiecki rynek pracy.
Otwarcie po okresie przejściowym
Otwarcie niemieckiego rynku pracy następuje po wynegocjowanym przez Niemcy w umowach akcesyjnych okresie przejściowym. 1 maja minęło 7 lat od wstąpienia Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Słowacji, Czech, Węgier i Słowenii do UE w 2004 roku. Niemcy zdecydowały się na najdłuższy możliwy okres przejściowy na otwarcie swego rynku pracy dla osób z tych krajów w celu ochrony swojego rynku pracy.
Swoboda przepływu siły roboczej jest jednym z podstawowych elementów integracji gospodarczej, na której opiera się Unia Europejska.
Nadzieje na wspólne korzyści
Niemiecki ambasador w Polsce, Ruediger von Fritsch, powiedział, że "każdy, kto z bliska zna sytuację, z niecierpliwością oczekiwał tej chwili. Z obu stron mamy do czynienia z szybkim wzrostem gospodarczym i niemieccy przedsiębiorcy potrzebują pracowników i kapitału na inwestycje. Szczególnie we wschodnich Niemczech widać zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników. W dodatku otwarcie rynku pracy będzie służyć polepszeniu naszych stosunków".
Oprócz nadziei, także wspólne obawy
Oprócz czynników pozytywnych, takich jak większe możliwości znalezienia zatrudnienia dla pracowników, większy wybór kandydatów dla pracodawców czy możliwość szybkiego uzupełnienia niedoborów siły roboczej, pojawiają się obawy. W Niemczech dotyczą one przede wszystkim najmniej wykształconych osób, z najniższymi kwalifikacjami, które wraz ze spodziewanym napływem siły roboczej spodziewają się, że największa konkurencja wśród pracowników nastąpi o miejsca pracy, gdzie nie są wymagane kwalifikacje, ale i zarobki są najniższe.
Zwiększenie konkurencji o miejsca pracy, to także spodziewane obniżki płac w najniższym sektorze, co jest powodem do obaw dla pracowników i związków zawodowych.
Obawy są obecne nie tylko w Niemczech. Odpływu siły roboczej obawiają się urzędnicy i przedsiębiorcy w państwach 'nowej Unii'. W szczególności problem jest najbardziej niepokojący w Polsce i innych państwach bałtyckich.
Polska z racji bliskości jest państwem, z którego imigranci ekonomiczni będą stanowili z pewnością największą grupę. Jednak państwa bałtyckie z racji kryzysu gospodarczego, który dotknął je w ciągu ostatnich 2 lat, wciąż zmagają się z trudną sytuacją na rynku pracy. Odpływ wykwalifikowanej siły roboczej może poważnie odbić się na wzroście gospodarczym tych państw.
Nowego exodusu nie będzie
Wydaje się jednak, że najnowsza emigracja zarobkowa nie jest emigracją na całe życie - jak było z emigrantami, którzy opuszczali ojczyzny w okresie powojennym. Dziś, z racji niskich kosztów podróży i taniej łączności, łatwo jest utrzymywać więzi z rodziną. Emigracja często wiąże się z wykonywaniem pracy poniżej kwalifikacji, co powoduje frustrację i w dalszej perspektywie może być czynnikiem determinującym powrót do ojczyzny.
Nie można lekceważyć także rosnącej stopy życiowej wśród 10 nowych państw członkowskich co sprawia, że po porównaniu zarobków i kosztów życia, opłacalność wyjazdu przestaje być tak oczywista.
Taka sytuacja jest obecnie w Czechach, gdzie informacja o otwarciu rynku pracy przez Niemcy nie została praktycznie zauważona przez media. Ma to związek z dobrą sytuacją gospodarczą w Czechach, gdzie standard życia przerósł już średnią UE i w efekcie nikt nie spodziewa się przybycia czeskich pracowników do Niemiec.
Z drugiej strony wielu komentatorów podziela opinię, że obecnie nie zaobserwujemy eksplozji emigracyjnej jakiej doświadczyła szczególnie Polska tuż po wstąpieniu do UE. Powodem jest fakt, iż osoby najbardziej zdeterminowane do wyjazdu za granicę już wyjechały z kraju - przede wszystkim do Wielkiej Brytanii czy Irlandii. Natomiast osoby wykwalifikowane, zainteresowane pracą w Niemczech do tej pory z pewnością potrafiły poradzić sobie z dotychczasowymi ograniczeniami. Największa fala wyjazdów spodziewana jest w związku z pracami sezonowymi, ale z definicji wiąże się ona z pobytem co najwyżej kilku miesięcznym i nie odbija się negatywnie na gospodarce, a wręcz przeciwnie - spada czasowo bezrobocie i obserwowany jest transfer gotówki do kraju.
Źródła: dw-world.de



