Irlandia - droga od prosperity do kryzysu
| 11.04.2011 | Autor: Bartek Wiśniewski | [ 2 komentarze ] |
Dublin-największe miasto stolica Irlandii
Źródło: http://www.dublin.ie/home.htm
Czy nowy premier, Enda Kenny wyprowadzi Irlandię z kryzysu?
Źródło: www.everystockphoto.com
- Wybierasz się do Irlandii?
- Zarezerwuj hotel w Irlandii
- Wynajmij samochód w Irlandii
- Chcesz pozyskać fundusze unijne?
- Złóż zapytanie ofertowe! >>
- Podobne tematy:
- Europejski Plan Odbudowy Gospodarczej - bliżej wyjścia z kryzysu?
- Strategia Lizbońska - liberalizacja telekomunikacji i polityki transportowej
- Starzenie się społeczeństwa - opublikowano raport
- Irlandia - inne artykuły:
- Dzień Świętego Patryka - jak zostać Irlandczykiem?
- EURO 2012 - gdzie zamieszkają finaliści? Grupy C i D
- Euro 2012 - gdzie zamieszkają finaliści? [cz.II]
Jeszcze kilka lat temu o Irlandii mówiono, że jest krainą mlekiem i miodem płynącą. Dziś, kraj ten ma największy deficyt budżetowy w całej Unii Europejskiej a setki tysięcy ludzi jest bez pracy.
‘Celtycki tygrys’
Kilka lat temu o Irlandii mówiono ‘celtycki tygrys’, co nawiązywało do ‘azjatyckich tygrysów’, m.in. Korei Południowej, Tajwanu, Singapuru i Hongkongu, państw szybko się rozwijających z rosnącym regularnie PKB. Podobnymi sukcesami mogła poszczycić się na początku XXI wieku Zielona Wyspa. Stolica kraju, Dublin, stała się centrum inwestycyjnym największych światowych koncernów. Sprzyjały temu najniższe w Europie podatki dla firm oraz świetnie wykształcona kadra pracownicza. Rósł prestiż kraju w oczach opinii światowej, co uwidoczniło się w ocenie brytyjskiego tygodnika The Economist, który w 2005 roku z listy 111 państw wybrał Irlandię jako najlepszy kraj do życia na świecie. Wyprzedziła ona takie potęgi gospodarcze i polityczne, jak Stany Zjednoczone, które zajęły 13 lokatę i Wielką Brytanię (dopiero 29 miejsce). Nawet Luksemburg, mogący poszczycić się najwyższym PKB na świecie, zajął dopiero 2 miejsce. Irlandzki wskaźnik PKB (4 miejsce w rankingu) po raz pierwszy w historii był wyższy niż brytyjski. Polityka państwa w dziedzinie zatrudnienia i polityki społecznej wybitnie przyczyniła się do wzrostu gospodarczego (w latach 1990-2007 średnio 6,5%) i bogacenia się mieszkańców. Bardzo zyskała na tym irlandzka klasa średnia, która kupowała luksusowe wille i inwestowała na rynku nieruchomości. Irlandczycy umiejętnie połączyli nowe elementy wpływające na wstąpienie na drogę prosperity, takie jak niskie bezrobocie i wolności polityczne, ze starymi, wpisującymi się głęboko w tradycję, np. dbałość o stabilność życia rodzinnego. W badaniu brano pod uwagę takie czynniki jak m.in. wysokość zarobków, stabilność polityczna państwa i bezpieczeństwo, stan zdrowia mieszkańców, polityka prospołeczna. Na tle innych państw, Irlandia wypadła najlepiej, dzięki czemu stała się swoistym Eldorado przyciągającym bezrobotnych z niemalże całej Europy. Setki tysięcy pracowników zalało rynek irlandzki, wśród nich głównie Polacy i Rumuni. Irlandia stała się dla nich szansą na lepsze życie.
Początki kryzysu
Kryzys ekonomiczny, którego początków należy szukać w Stanach Zjednoczonych, dotarł także do Irlandii w 2008 roku. Największe załamanie nastąpiło na rynku nieruchomości. Jak podaje Newsweek z lutego 2011 roku, ceny apartamentów w pobliżu Dublina spadły o połowę, co doprowadziło do upadku wielu deweloperów. Budowane z wielkim impetem osiedla mieszkaniowe dziś stoją niedokończone a irlandzki symbol luksusu - konie, błąkają się po przedmieściach miast i autostradach. Wiele banków upadło i nawet objęcie ich zobowiązań gwarancjami budżetowymi przez rząd, nie wystarczyło do zażegnania kryzysu. Na Zielonej Wyspie oznaczał on także wzrost długu publicznego i bezrobocia (do 13%) oraz najwyższy w UE deficyt budżetowy (32% w 2010 roku). Premier Brian Cowen, lider rządzącej od prawie 75 lat partii Fianna Fail, zmuszony był do zwrócenia się o pomoc do Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W listopadzie 2010 roku Irlandia otrzymała 85 mld euro wysokooprocentowanej pożyczki. Francja i Niemcy naciskają by podniesiono w Irlandii podatek korporacyjny, co ma przyspieszyć spłatę długów. Rozpoczęło się więc zaciskanie pasa. Ograniczono m.in. wydatki publiczne.
Niestety, z Irlandii wycofują się kolejne koncerny. Po firmie Dell, przyszła kolej m.in. na Microsoft, który przenosi się na wschód Europy, gdzie koszty utrzymania są dogodniejsze.
Kryzys przyczynił się także do ogromnego spadku zaufania społecznego do rządzącej partii, co uwidoczniło się w marcowych wyborach parlamentarnych. Fianna Fail, zdobywając 17,4% głosów, zajęła dopiero trzecie miejsce ustępując partii Fine Gael (36,1%) i Partii Pracy (19,4%). Nowym premierem Irlandii został Enda Kenny.
Perspektywy na przyszłość
Droga Irlandii od prosperity do kryzysu okazała się niezwykle trudna i wyboista. Dziś dla przeciętnego Irlandczyka winnymi kryzysu są politycy, bankierzy i deweloperzy, którzy ‘nadmuchali bańkę finansową’, która w końcu pękła. Ogromne zadłużenie państwa wywołane braniem przez tych ludzi kredytów na zakup domów, hoteli i biurowców oraz prowadzeniem wystawnego życia jeszcze przez wiele lat będzie się odbijać na gospodarce państwa. Trwający kilkanaście lat boom gospodarczy zakończył się wielkim rozczarowaniem. Dziennikarka Daily Telegraph skomentowała tę sytuację następująco: [Irlandczycy] ‘(…)są trochę tak jak młody człowiek, który budzi się po przyjęciu i stwierdza (…), że ktoś zwinął mu portfel i opróżnił konto bankowe’. Kryzys uderzył w zwykłych ludzi, dla których problemem dziś stało się znalezienie pracy, natomiast Ci, którzy ją mają, zarabiają mniej. Spadła także wysokość emerytur. Nic więc dziwnego, że wielu młodych Irlandczyków myśli o wyjeździe do Kanady i Niemiec w poszukiwaniu pracy. Potrzeba około 10 lat wielkich oszczędności żeby można było znów mówić o Irlandii jako o kraju przyjaznym dla inwestorów i gotowym na kolejny boom gospodarczy. Pomóc mają w tym starania partii Fine Gael o obniżenie oprocentowania pożyczki zaciągniętej w 2010 roku i polityka oszczędności. Czas pokaże czy uda się te cele zrealizować.
Źródła:
Newsweek, nr 8 z 27 lutego 2011
Biuletyn Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych nr 22 z 28 lutego 2011
The Economist z 17 listopada 2004 i z 28 lutego 2011




Bartek Wiśniewski |
2011-04-11, 19:37
;)