Podróże, dobry nastrój i piłkarzyki
| 10.04.2011 | Autor: Karolina Witoj | [ 0 komentarzy ] |
Hostele funkcjonują na użytek tych, dla których możliwość poznania świata jest ważniejsza niż luksusy czy domowe pielesze
Źródło: www.everystockphoto.com
- Podobne tematy:
- Jak wakacje, to tylko w Europie!
- Uciec przed EURO 2012 - alternatywne sposoby spędzenia czasu
- Rozpoczyna się 3 edycja konkursu na najlepszy paragon z podróży – „Paragoniada”!
- Cała Europa - inne artykuły:
- Starzenie się społeczeństwa - opublikowano raport
- Poznań Motor Show 2012 – relacja
- Urlop bez partnera? W tym szaleństwie jest metoda
Hostel to wynalazek sprzed stu lat. W 1912 roku Richard Schirrmann otworzył w Niemczech pierwszy hostel – schronisko młodzieżowe dla osób podróżujących publicznymi środkami transportu.
Hostel - wynalazek sprzed stu lat
Hostel to wynalazek sprzed stu lat. W 1912 roku Richard Schirrmann otworzył w Niemczech pierwszy hostel – schronisko młodzieżowe dla podróżujących z plecakami publicznymi środkami transportu. Od tego czasu wiele się zmieniło, ale idea pozostała. Hostele funkcjonują na użytek tych, dla których możliwość poznania świata jest ważniejsza niż luksusy czy domowe pielesze.
Od hoteli różnią się, wiadomo, standardem i dużo niższą ceną noclegu. Dlatego w hostelach spotykamy głównie młodych ludzi, chociaż nie tylko. W swoich hostelowych podróżach spotykałam czasem mocno leciwe osoby pomieszkujące w tych miejscach ze względu na przyjazną atmosferę, możliwość spędzenia czasu z ciekawymi ludźmi, choćby tylko przy śniadaniu, na nieskrępowanej pogawędce nieograniczonej formami à la business class, obowiązującymi w miejscach bardziej dostojnych.
Hostele i ich "międzynarodowa atmosfera"
Rzeczywiście, kiedy myślę o hostelach, tym, co od razu z nimi kojarzę to atmosfera – tworzona przez młodych ludzi krzątających się po wieloosobowych pokojach, przesiadujących w hallach. To właśnie brzmienie rozmów w przeróżnych językach wypełniające sale tworzy specyficzną atmosferę hosteli. To nie tylko moja opinia. Podzielali ją w rozmowach moi hostelowi znajomi z różnych krajów. Podróżując poprzez Europę miałam też przyjemność spotkać ludzi, którzy hostele znają „od kuchni”. Kiedy w Wenecji rozmawiałam z Andreą Mehanna i jego żoną Silvią Baggio – założycielami sieci hosteli HostelsClub.com – oni także przyznali, że to właśnie ta „międzynarodowa aura” zachęca ich do rozwoju firmy. „Kiedy widzę te uśmiechnięte różnokolorowe młode buzie, naprawdę myślę, że pomysł założenia firmy umożliwiającej rezerwacje noclegów w hostelach na całym świecie był dobry” – mówi Andrea. HostelsClub.com w tej chwili jest już pokaźną firmą. Z hosteli, z którymi współpracują można korzystać nie tylko w Europie, ale i w Chinach, Indiach, Ameryce. Najwięcej gości przyjmują w rodzimych Włoszech, ale także w Polsce, Hiszpanii, Niemczech, Brazylii, Francji, Wielkiej Brytanii, Rumunii, Turcji czy Rosji. Ładny kawałek świata!
Nieraz siedząc z plecakiem w hallu któregoś z hosteli, patrząc na kolorowe postaci gromadzące się wokół wspólnych stołów, myślałam, że właśnie takie miejsca – te, w których spotykają się ludzie różnych kultur to coś, czego nie nie da się osiągnąć międzynarodowymi traktatami. Czy jakakolwiek norma unijna czy inna może bowiem nakazać ludziom, bez względu na narodowość, wspólnie grać w piłkarzyki i sączyć piwko? Nawet jeśli tak, w hostelowych hallach dzieje się to bez użycia dyplomatycznych zapisów.



