Turecka herbata bez tajemnic
| 01.04.2011 | Autor: Daniel Fraid | [ 0 komentarzy ] |
Turecka herbata
Źródło: Wikimedia Commons
Demli - dwa imbryki do przygotowania herbaty. Na zdjęciu przykład ozdobnych imbryków,
Źródło: Wikimedia Commons
Herbata Rize jednej z najpopularniejszych firm - Çaykur
Źródło: Wikimedia Commons
Turecki çay
Źródło: Wikimedia Commons
- Wybierasz się do Turcji?
- Zarezerwuj hotel w Turcji
- Wynajmij samochód w Turcji
Europa od ponad tysiąca lat styka się z kulturą muzułmańską rejonu Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Jednym z jej charakterystycznych aspektów jest zamiłowanie do herbaty.
Wstęp
Przeciętny Europejczyk nie widzi żadnej różnicy pomiędzy herbatą serwowaną w Turcji, a innymi rajami turystycznymi: Egiptem, Syrią czy krajami Maghrebu. Niniejszy artykuł będzie miał więc na celu przybliżenie tajników jednej z nich, herbaty tureckiej oraz coś o wiele ważniejszego: co zrobić z kilogramem herbaty, szklankami i specjalnym zestawem imbryków przywiezionymi jako pamiątka z wakacji? Ozdoba na półce? Można. Ale warto czasem zaryzykować i zrobić coś samodzielnie, być może powrócą wspomnienia z ciepłego kraju...
Nim poleje się herbata...
Herbata to herbata - teoretycznie niczym się nie różni, prócz różnym posmakiem i miejscem pochodzenia. Dla Bliskiego Wschodu wszystko, od momentu zakupu odpowiedniego suszu herbacianego, po sposób nalewania gotowego naparu do szklanki, ma niemal święte znaczenie. Turyści jadący na wakacje nie potrafią zrozumieć, jak można poświęcić 20-30 minut na przygotowywanie herbaty i to nawet kilka razy dziennie... Dla zabieganego człowieka Zachodu to nie do pomyślenia - "czas to pieniądz", mówi przysłowie. Tam, kilka tysięcy kilometrów dalej, choć może się to wydawać żartem, ludzie są równie zabiegani co w Europie. Czas więc na pierwszą lekcję - to, czego powinien się nauczyć przyszły miłośnik orientalnej herbaty, to CIERPLIWOŚĆ. Picie herbaty to nie tylko spożywanie jakiegoś napoju - to specjalny czas, najczęściej spędzany wśród rodziny lub przyjaciół. Herbata, przekąski, rozmowa na rozmaite tematy, być może fajka wodna (sheesha) - to rzeczy jednoczące Turków i Arabów. W tym miejscu należy powiedzieć niezwykle ważną rzecz. Turcy to nie Arabowie, Arabowie to nie Turcy - tę "mantrę" trzeba wykuć na pamięć. Jaka jest różnica pomiędzy nimi? Ogromna, ale nie traćmy czasu na dokonywanie analizy pochodzenia poszczególnych narodów. Droga pani Nowak, drogi Panie Kowalski - czy mogę powiedzieć, że jesteście Rosjanami? Wszak Wasza kultura i religia, a historia to już szczególnie (!), są zbliżone i wzajemnie się przenikają... Nie mogę? Obrażacie się..? No właśnie... Dlatego niech Turcy pozostaną Turkami, Arabowie - Arabami..
Skąd to brać…
Tradycyjna herbata turecka, albo raczej susz, z której powstanie, pochodzi z rejonu Rize we wschodniej Turcji. Nim przystąpimy do robienia herbaty, najpierw trzeba zgromadzić potrzebne do tego rzeczy. Podstawa to herbata, np. wspomniana Rize. Żyjemy w Polsce, skąd ją wziąć? Można jechać do Turcji i przywieźć - ale to rozwiązanie na krótki czas. Nie ważne czy przywieziemy jeden czy też dwa kilogramy, herbata kiedyś się skończy. W ciągu ostatnich kilku lat zaszło wiele zmian w możliwościach pozyskiwania tureckiej, czarnej herbaty w Europie. Najprostszym rozwiązaniem wydaje się być kupowanie większych jej ilości przez Internet. Na polskim Allegro od dłuższego czasu pojawiają się takie oferty - co najważniejsze, ceny i rodzaje herbat są konkurencyjne, jest więc w czym wybierać. Kupować można też przez Ebay, ale koszty przesyłki mogą odstraszać. Na terenie naszego kraju istnieją też sklepy tematyczne, które oferują sprzedaż internetową nie tylko herbaty, ale również akcesoriów do jej przygotowywania i serwowania. W dalszej kolejności pozostają ośrodki stacjonarne ze zdrową lub orientalną żywnością.
Akcesoria?
Herbatę, czy to turecką czy arabską, zaparza się tradycyjnie w specjalnych imbrykach. Mogą one mieć różne kształty oraz ornamentykę. Najlepsze okazy, istne dzieła sztuki, kosztują co najmniej setki dolarów amerykańskich. Aby zestaw herbaciany był kompletny, potrzebne są specjalne szklaneczki – ich wygląd zależy od regionu pochodzenia. Jednakże i tutaj ceny są różne. Ułatwieniem jest na pewno fakt, iż obok herbaty, orientalne szklanki są łatwo dostępne w Polsce. Komplet kilkunastu można mieć już od 30-50 złotych. Taca, cukiernica i tym podobne urozmaicenia nie są już ściśle potrzebne, ale niezaprzeczalnie potęgują wrażenia estetyczne. W Polsce cały czas przybywa arabskich i tureckich restauracji oraz barów, które dysponują pełnymi zestawami herbacianymi by móc poczęstować klientów pyszną herbatą – warto zapytać, czy nie byliby zainteresowani sprzedażą kilku akcesoriów.
Turecki „czaj”
Herbata w Turcji to çay (czyt. „czaj”). Liście pochodzące z Rize posiadają charakterystyczny, mocny aromat i smak. Co do smaku... Turecka herbata może się wydać na początku dziwna - mam tu na myśli posmak oraz to, iż jest bardzo mocnym napojem, przez co może zrazić do siebie wiele osób przyzwyczajonych do domowej esencji czy zaparzania z torebek typu Saga lub Lipton. Na początek ważna uwaga - nie da się herbaty Rize po prostu zalać wrzątkiem. Tak przygotowany napój jest trudny do wypicia, jest wręcz niedobry.
Jak zrobić çay?
Musimy posiadać, najlepiej oryginalny zestaw, który nazywa się demli. Składa się on z dwóch imbryków – dużego i małego. Do mniejszego wsypujemy dużą ilość herbaty, kilka łyżek stołowych. Albo zróbmy tak jak niektórzy Turcy - zależnie od czajniczka, wsypujemy od 1 do 3 tureckich szklaneczek wypełnionych herbatą; tak, chodzi o te małe szklaneczki w kształcie tulipana. Następnie wlewamy do niego wodę. Teraz zawartość należy wymieszać. Można to zrobić za pomocą łyżki lub po prostu wykonać delikatne ruchy według wskazówek zegara. Mieszanie może trwać 5-10 sekund albo i więcej. Jeżeli już to zrobiliśmy... wylewamy wodę. Trzeba to zrobić delikatnie, aby wraz z wodą nie wypłynęła cała zawartość imbryka. Gdy liście będą już tylko wilgotne, zamykamy imbryk przykrywką dołączoną do zestawu. Bierzemy teraz ten większy, wlewamy do niego wodę, z pół albo i więcej. Duży czajnik stawiamy na ogniu, na nim z kolei umieszczamy mniejszy z liśćmi Rize. Nie ma obawy - nic nie spadnie, ponieważ imbryki do siebie pasują; w końcu takie jest ich przeznaczenie. Czekamy aż woda zacznie się gotować, gdy to nastąpi, wlewamy wrzątek do górnego naczynia. Ilość wody zależy od tego, ile wsypaliśmy suszu oraz od tego jak bardzo nasza herbata ma być mocna. Teraz możemy zrobić pewien trik, który można podpatrzyć na kilku filmikach z youtube - wrzucamy jedną kostkę cukru. Celem tego, podobno ma być wyjątkowy kolor herbaty. Do dolnego naczynia ze wrzątkiem dolewamy wodę, aby było tyle, co przedtem i powtarzamy wszystko od początku, tzn. ustawiamy na palniku i czekamy około 8-12 minut. Gdy woda zacznie wrzeć dużo wcześniej, zmniejszamy ogień na średni lub mały.
Mamy herbatę.. i co dalej?
To już ostatni etap, najprzyjemniejszy. Bierzemy turecką szklaneczkę i wypełniamy ją w połowie powstałą esencją z górnego czajniczka, drugie pół jest przeznaczone na wodę z dolnego. Jak wspomniałem, turecka herbata jest niezwykle mocna, dlatego w domowym zaciszu, nim przyzwyczaimy się do typowego sposobu picia, możemy pozwolić sobie na małe odejście od zasad - zamiast połowy esencji, można wlać ćwierć. Herbaty, czy to arabska czy turecka, charakteryzują się ogromną ilością cukru. Do każdej małej szklanki wrzucamy dwie kostki cukru, polecam spróbować też z trzema. Mieszamy.... i to wszystko. Możemy rozkoszować się tą orientalną chwilą. Na Bliskim Wschodzie bardzo często do herbaty i kawy dodaje się drugą, dużą szklankę z zimną wodą - może nam to pomóc w przypadku, gdy będzie nam za słodko.
Herbaciane wariacje
I.
Co zrobić, jeżeli mamy herbatę Rize a nie mamy zestawu do przygotowania herbaty? Można wypracować pewną metodę. Należy przygotować litr wrzątku. Do małego garnka lub metalowego kubka wsypujemy 2-3 łyżki herbaty Rize i zalewamy około 150-250 mililitrami przegotowanej wody. Stawiamy na palniku i doprowadzamy do ciągłego wrzenia. Cały czas mieszając pozwalamy, aby herbata się zaparzała - proces ten nie powinien przekraczać dwóch i pół minuty. Powstały napar przelewamy przez sitko, następnie przesypujemy mokre liście do czystego garnka i wlewamy pół litra pozostałego wrzątku. Znowu doprowadzamy do wrzenia, tym razem czekamy aż woda nabierze odpowiedniego, czerwonego koloru i zmniejszamy ogień. Czekamy 5-10 minut. W międzyczasie wsypujemy 4-6 łyżek cukru, albo możemy tego nie robić i słodzić gotowy napar w szklance według upodobania.
II.
Chociaż to mało prawdopodobne, smak oryginalnego "czaju" może się nam znudzić. W takim wypadku wystarczy dodać pewne składniki. W przypadku użycia dwóch tureckich imbryków, powtarzamy cały proces aż do momentu, gdy pierwszy raz wlewamy wrzątek do górnego naczynia. Zatem, tuż po wsypaniu "umytej" herbaty do górnego czajniczka, dodajemy do niej 1-3 laski cynamonu lub garść łupinek kardamonu - warto spróbować obu nowości jednocześnie, jednak w takim wypadku powinno się ograniczyć ilość kardamonu do około 5-10 ziarenek, ponieważ jest to bardzo silna przyprawa. Dalej postępujemy jak w oryginalnej instrukcji. Tak samo, dodając cynamon-kardamon, możemy zrobić z przepisem na wariację I - przyprawy dodajemy podczas drugiego wrzenia wody i pozostawiamy do momentu przelania przez sitko.



