Niemcy a interwencja w Libii – analiza
| 25.03.2011 | Autor: Daniel Fraid | [ 0 komentarzy ] |
Guido Westerwelle - minister spraw zagranicznych Niemiec
Źródło: Wikimedia Commons
- Wybierasz się do Niemiec?
- Zarezerwuj hotel w Niemczech
- Wynajmij samochód w Niemczech
- Chcesz pozyskać fundusze unijne?
- Złóż zapytanie ofertowe! >>
Dlaczego Niemcy nie chcą zaangażować się w interwencję w Libii? Jakie są cele niemieckiej polityki w tamtym regionie? Ważniejsze jest zwycięstwo w wyborach niż pozycja kraju?
Czego chce niemiecka dyplomacja?
Podczas głosowania nad rezolucją potępiającą reżim w Libii, Niemcy, obok Rosji i Chin, wstrzymały się od głosu. Niemiecki "Der Spiegel" zadaje pytanie, czy tak postępuje kraj aspirujący do stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych? Wydaje się, że przyczyną może być problematyczna sytuacja wewnętrzna. Z jednej strony niemiecka opinia publiczna krytykuje wszelkie działania zbrojne, można więc wysunąć tezę, że dzisiejsi Niemcy to w większości pacyfiści. Ostatnie wydarzenia związane ze skandalem wywołanym przez Karla Theodora zu Guttenberga - należy dodać, popularnego i lubianego ministra obrony, spowodowały zmniejszenie poparcia dla rządu Angeli Merkel. "Nikt z rządu nie będzie mógł firmować działań niemieckich wojsk swoją twarzą bez utraty poparcia. Dlatego szef niemieckiego MSZ, Guido Westerwelle, stoi przed tygodniem prawdy", pisał "Der Spiegel". Czy brak jednoznacznego stanowiska wobec Libii jest spowodowany walką o poparcie? Wszystko wskazuje, że tak.
Niemieccy żołnierze w odwrocie
Gdy tylko NATO wprowadziło blokadę morską dla Libii, aby wyegzekwować embargo na dostawy broni, amunicji i najemników dla reżimu Kaddafiego, na rozkaz dowódców z Berlina zostały wycofane fregaty i dwa inne statki z rejonu Morza Śródziemnego. Owe jednostki brały udział w działaniach w ramach systemu AWACS (Lotniczy System Ostrzegania i Kontroli). Media oraz niemiecka opozycja zadają pytania, co się dzieje z najpotężniejszym państwem Europy? Przywołany już "Der Spiegel", stwierdza, że "Westerwelle musi (...) odpowiedzieć na oskarżenie, że Niemcy same siebie na Zachodzie odizolowały". Wicekanclerz RFN odrzucił taki pogląd. Wskazał, że "więcej niż połowa państw członkowskich Unii Europejskiej nie wysłała do Libii żadnych żołnierzy".
Francja na czele Europy?
Prezydent Francji, Nicolas Sarkozy, walczy o status jednego z najpotężniejszych polityków na świecie. Przejęcie przez niego inicjatywy podczas posiedzenia w Paryżu dotyczącego Libii, dobitnie tego dowodzi. Niemcy zeszły na margines. Początkowy kurs Berlina w sprawie Libii był jasny - żądano odejścia dyktatora, Muammara Kaddafiego oraz wzywano do ustanowienia sankcji wobec rządu w Trypolisie. Gdy niemieckie cele zostały osiągnięte, a Sarkozy posunął się dalej, wzywając do interwencji, niemiecka dyplomacja nagle się wycofała. Minister spraw zagranicznych, Guido Westerwelle, wstrzymał się od głosu gdy ważyły się losy interwencji zbrojnej. "Od tego czasu Westerwelle zaczął być postrzegany jako "minister-outsider", zamiast "minister spraw zagranicznych"", stwierdza "Der Spiegel".
Joschka Fischer krytykuje
Były minister spraw zagranicznych, Joschka Fischer, zarzucił obecnej dyplomacji dbanie bardziej o poparcie wyborcze niż o geopolityczną pozycję Niemiec. "Nieobecność Niemiec w libijskiej kwestii może się - według byłego szefa niemieckiego MSZ - skończyć dla Berlina "wyrzuceniem do śmietnika" stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, o które Niemcy tak zabiegali", pisze "Der Spiegel" cytując ministra. Fischer nie podziela obaw ministra spraw zagranicznych, który mówi, iż wysłanie niemieckiego lotnictwa do Libii zamknie możliwość wycofania się w przypadku wzmocnienia interwencji - chodzi o wysłanie wojsk lądowych.
Afganistan – „zasłona dymna” dla Niemiec?
Niemiecki rząd ogłosił wczoraj, że wyśle wsparcie w postaci 300 żołnierzy do Afganistanu. Media mówią wprost: „Berlin traktuje ten krok jako swoistą rekompensatę wobec sojuszników z NATO za odmowę udziału w operacji wojskowej w Libii”. Niemiecki kontyngent w Afganistanie będzie więc liczył 5 tysięcy i 300 żołnierzy. Owych „300”, będzie wypełniać zadania związane z obsługą powietrznego systemu ostrzegania i kontroli AWACS. „To rzeczywiste odciążenie NATO oraz sygnał naszej sojuszniczej solidarności, także w kontekście wydarzeń w Libii”, powiedział w radiu Deutschlandfunk minister obrony Niemiec, Thomas de Maiziere.
Walka na dwóch frontach
Z jednej strony minister spraw zagranicznych Guido Westerwelle, zdaniem komentatorów, walczy o dobrą reputację Niemiec - choć jak wskazują, robi to nieudolnie. Z drugiej strony jednak, działalność ministra pokazuje, że bardziej zależy mu na poparciu opinii publicznej przetrwaniu jego partii. Za kilka dni odbędą się wybory do landtagów Badenii-Wirtembergii i Nadrenii-Palatynatu. "Już od 11 kwietnia zaczną się wewnętrzne ustalenia składu czołowych gremiów decyzyjnych FDP przed konwencją partyjną w maju", pisze niemiecki tygodnik "Der Spiegel".
Guido Westerwelle – kim jest „wielki nieobecny”?
Guido Westerwelle urodził się 27 grudnia 1961 roku w Bad Honnef. W 1980 roku wstąpił do Wolnej Partii Demokratycznej (FDP). Od 1994 sprawował funkcję sekretarza generalnego partii, a w 1996 został deputowanym do Bundestagu. Od 2001 pełni funkcję przewodniczącego FDP. W 2002 wystartował w wyborach, chcąc zostać Kanclerzem. Od 28 października 2009 jest ministrem spraw zagranicznych Republiki Niemiec w drugim rządzie Angeli Merkel. Westerwelle stał się postacią kontrowersyjną w 2004 roku, gdy podczas przyjęcia urodzinowego Angeli Merkel przyznał się do bycia homoseksualistą, przychodząc ze swoim partnerem Michaelem Mronzem, z którym zarejestrował swój związek partnerski we wrześniu 2010 roku. Z powodu bycia homoseksualistą, pogorszyły się jego relacje z przywódcami i politykami z państw muzułmańskich.



