Rośnie liczba emigrantów z Afryki
| 17.03.2011 | Autor: Urszula Matusiak | [ 0 komentarzy ] |
dzieci z Afryki
Źródło: Wikimedia
- Chcesz pozyskać fundusze unijne?
- Złóż zapytanie ofertowe! >>
- Podobne tematy:
- Polacy we Włoszech nie są zainteresowani wyborami w kraju
- Duńska Odyseja, czyli rozpocząć życie na nowo
- Praca za granicą - nie daj się oszukać!
- Unia Europejska - inne artykuły:
- Europejski Plan Odbudowy Gospodarczej - bliżej wyjścia z kryzysu?
- Staż dziennikarski w Parlamencie Europejskim
- Strategia Lizbońska - liberalizacja telekomunikacji i polityki transportowej
Europa od dawna stoi przed ogromnym problemem. Jak poradzić sobie z rosnącą liczbą emigrantów z Afryki, którym nasz kontynent wydaje się oazą bezpieczeństwa i dobrobytu?
Ryzykowna podróż
Pierwszym etapem podróży emigrantów jest najczęściej Hiszpania, Francja lub Włochy. Pochodzą oni z wielu części Afryki, nie tylko regionów północnych. Sprzedają cały majątek, zostawiają rodziny i wyruszają w podróż, z której niewielu powraca. W łodziach budowanych przez rybackich rzemieślników, na przykład z Dakaru płynie około 100 osób. Siedzą na cienkich ławach stłoczeni i pozbawieni podstawowego ekwipunku bezpieczeństwa. Większość łodzi tonie przeprawiając się przez morze, ponieważ fale zalewają płytkie konstrukcje. Jeśli podróżujący znajdują się blisko granicy europejskiej, mają szanse na ratunek ze strony straży granicznej i deportację z powrotem do kraju. Niektórym udaje się dotrzeć do brzegu i muszą radzić sobie sami w obcym środowisku. Pracują w szarej strefie, aby większość zarobionych w ten sposób pieniędzy wysłać do rodzinnej wioski. Tak właśnie wygląda życie większości ludności afrykańskiej, która decyduje się na ten dramatyczny krok ku poprawie swojego bytu. Najwięcej z nich pochodzi z regionów objętych działaniami wojennymi takimi, jak Libia.
„Afrykańska odyseja”
Zjawisko emigracji w swojej książce „Afrykańska odyseja” opisuje Klaus Brinkbaumer, dziennikarz, który wraz z 46-letnim emigrantem z Ghany podąża jego drogą ku Europie sprzed kilku lat. W sposób pozbawiony dydaktyzmu dziennikarz opisuje trudy emigracji, obserwację życia europejczyków i niebezpieczeństwa związane z życiem z dala od bliskich. Książka uświadamia nam przez co przechodzą tysiące ludzi, aby godnie żyć i móc pomóc swoim rodzinom.
Takich publikacji jest coraz więcej i czytając je nasuwa się pytanie: "Czy nie nadszedł czas, aby Europa oprócz pomocy finansowej otworzyła swoje granice dla przybyszów z biedniejszych terenów Świata?"
Mieszkańcy Afryki u bram Europy
Doniesienia prasowe ostatnich paru tygodni dają jasno do zrozumienia, że poprzez nasilające się konflikty polityczne w Afryce, do brzegów Europy ciągnie niespotykana do tej pory fala uchodźców. Państwa europejskie jak Włochy, Hiszpania czy Francja wydają się zupełnie nieprzygotowane na przyjęcie takiej ilości nielegalnych emigrantów. Z jednej strony niski przyrost naturalny na starym kontynencie powinien sprzyjać decyzjom dotyczącym szybkiego przyjęcia mieszkańców z innych części globu, z drugiej zaś strony Europa niechętnie przyjmuje Afrykańczyków jako przyszłych obywateli swojego terytorium.
Ostatnie niepokoje polityczne w Afryce spowodowały zaostrzenie konfliktu na tym poziomie. Po zamieszkach w Tunezji włoska wyspa Lampedusa została zalana emigrantami. Ich liczba rośnie, w połowie lutego było to około 2,5 tysiąca osób... Już teraz sytuacja określana jest mianem krytycznej. Brakuje wody, żywności oraz miejsc na nowe ośrodki. Minister spraw wewnętrznych Roberto Maroni jest poruszony sytuacją w tym regionie. Obawia się nowej fali emigrantów z Libii i Tunezji. Pomoc i stworzenie specjalnych ośrodków kosztuje miliony euro, na które Włochy nie stać. Już teraz szkolenie i sprzęt dla straży granicznej, która ma zapobiegać nielegalnemu przypływowi ludzi kosztuje co roku ogromne pieniądze, a i tak część nielegalnych łodzi dobija do brzegów Europy.
Pomoc Unii Europejskiej
Minister spraw wewnętrznych zwrócił się o pomoc do Unii Europejskiej, która do tej pory oprócz deklaracji nie zrobiła nic, aby rozwiązać ten problem. W związku z tym 10 marca 2011 roku został zorganizowany specjalny szczyt dotyczący pomocy narodom Afryki oraz nowej sytuacji politycznej w tej części świata. Wydaje się, że na konferencji musiała zapaść decyzja o dodatkowej pomocy humanitarnej dla najbardziej poszkodowanych. Do tej pory ustalono, iż pomoc przekroczy 30 mln euro i zostanie przeznaczona dla tysięcy Libijczyków, którzy zdecydują się na ucieczkę do Egiptu lub Tunezji i prawdopodobnie dalej na Północ.
Już niedługo Polska obejmie prezydenturę w UE i jest pewne, że jej głównym zadaniem będzie rozwiązanie problemu pomocy humanitarnej i emigracji mieszkańców Afryki.



