Tuńczyk z Sarandy
| 15.03.2011 | Autor: Grzegorz Deręgowski | [ 0 komentarzy ] |
Saranda położona nad Morzem Jońskim to niewielkie miasto z portem rybackim
Źródło: www.everystockphoto.com
- Wybierasz się do Albanii?
- Zarezerwuj hotel w Albanii
- Wynajmij samochód w Albanii
- Podobne tematy:
- Albania – ubogi krewny Europy, czy turystyczne eldorado?
- Nurkowanie w Albanii
- Pojezierze Fińskie - atrakcje turystyczne Finlandii
- Albania - inne artykuły:
- U wybrzeży Albanii odkryto wrak rzymskiego statku
- Unia pomaga Grecji i Albanii zwalczać pożary lasów
- Kuter torpedowy S403 i tworzenie sztucznej rafy w Albanii
Idąc na poranną kawę spotykam znajomego rybaka. Soni proponuje, abym popłynął z nim na ryby...
"To nic", mówi Soni, "pokażę Ci i na pewno ryba będzie". "OK, skoro tak, możemy płynąć", odpowiadam. Zabieramy Floriana, pomocnika Soniego i już jesteśmy w drodze.
Z Sarandy płyniemy w kierunku Ksamil, mijając po drodze nowo budowane hotele, małe plaże, na które nie można inaczej się dostać jak tylko drogą wodną. Kilka jaskiń i pieczar... Wreszcie po godzinie dopływamy do wysepek w okolicy Ksamil... Zarzucamy przynętę... Łowimy „dzigiem”... To technika połowu tuńczyków znana zapewne wielu rybakom, nie mniej ja nie słyszałem nigdy takiej nazwy. Cóż, nie jestem rybakiem...
Żyłka ze sztuczną przynętą wędruje na głębokość około 20 metrów. Holowana za łodzią z prędkością 5 węzłów jest interesująca dla żerujących w okolicy tuńczyków... Soni pokazuje na ekranie sonaru, że wpływamy na łowisko. Okolice Ksamil to głębokie, sięgające 100 metrów łowiska, gdzie urzęduje cała masa tuńczyków. Łowisko jest pełne różnych ryb. Niestety albańskie nazwy nie są mi znane. Narysowane przez Floriana przypominają tuńczyki, okonie, delfiny a także, o dziwo żaglice i mieczniki!
Rytmicznie pociągam za żyłkę. To jest właśnie „dzig”. Przynęta nabiera prędkości i porusza się jak żywa ryba. Dlatego interesują się nią tuńczyki. Po około 20 minutach czuję silne szarpnięcie. Jest ryba!
Niestety nie łatwo idzie mi z walecznym tuńczykiem. Florian rusza z pomocą i po kilku minutach ryba jest na pokładzie. Waży około 2 kg i ma około 50 cm długości. To nie jest duży tuńczyk. Największe w okolicy Sarandy mierzą niemal metr i ważą do 8 kg.
Około 13.00 dopływamy do zatoki i oddajemy tuńczyka okolicznemu restauratorowi, który przyrządza go dla nas na grillu.
Następnym razem zabierzemy wędki i popłyniemy znowu... na mieczniki!



