Belgia bije rekord świata
| 17.02.2011 | Autor: Jakub Gortat | [ 1 komentarz ] |
Didier Reynders, mediator w sporze między Nowym Sojuszem Flamandzkim i Partią Socjalistyczną
Źródło: Wikimedia Commons
- Wybierasz się do Belgii?
- Zarezerwuj hotel w Belgii
- Wynajmij samochód w Belgii
Jak się żyje w państwie, w którym od miesięcy nie ma instytucji rządu? Na to pytanie mogą odpowiedzieć Belgowie. Mimo iż 250 dni temu poszli do urn, nic tak naprawdę z tego nie wynikło.
Brak rządu nie jest jednak najwyraźniej powodem do zmartwienia wśród belgijskiego społeczeństwa. Tutaj wyrazem protestu jest zapuszczanie brody (wersja dla mężczyzn) lub abstynencja seksualna (wersja dla kobiet) dopóty, dopóki nie zostanie osiągnięte porozumienie. Bicie rekordu w tak niechlubnej kategorii jest również okazją do świętowania – za gwóźdź programu uznano wielką imprezę z czwartku na piątek, na której każdy mógł duchowo wspierać polityków w ostatnich godzinach przed oficjalnym pobiciem rekordu.
Belgijski rekord komentuje również hiszpański El País, zwracając uwagę na bezskuteczność dotychczasowych działań mediacyjnych zainicjowanych przez króla Alberta II. W środę monarcha przedłużył o dwa tygodnie mandat mediatorowi Didierowi Reyndersowi, który po tym czasie ma zdać oficjalny raport na temat możliwych wyjść z kryzysu. Reynders, minister finansów i wicepremier w rządzie Van Rompuya, rozmawiał już z liderami obu najsilniejszych partii – centroprawicowym Nowym Sojuszem Flamandzkim i Partią Socjalistyczną. Jak na razie, bezskutecznie.
W kraju, który jest siedzibą wielu instytucji unijnych oraz NATO, duże kontrowersje budzi trwający od lat 70. cykl reform, które mają stopniowo dokonać decentralizacji kraju. Kolejna, szósta już reforma, mogłaby nawet doprowadzić do przekształcenia państwa w konfederację. Do tego potrzebna jest jednak zgoda wszystkich najważniejszych sił politycznych kraju. Dotychczas propozycja ta była wysuwana przede wszystkim przez flamandzką część Belgii.
Źródła: The Guardian, El País




brak
2011-02-22, 14:26
El País