Posiadacze kredytów we frankach w tarapatach?
| 03.02.2011 | Autor: Paulina Bogacz | [ 3 komentarze ] |
W 2009 roku ponad 73% kredytów udzielono w złotych
Źródło: stock.xchng
- Chcesz pozyskać fundusze unijne?
- Złóż zapytanie ofertowe! >>
- Podobne tematy:
- Nasi rywale na Euro 2012 - reprezentacja Czech
- Kryzys finansowy a plany wakacyjne Europejczyków
- Euro albo złotówka – czy Polacy mogą jeszcze wybierać?
- Unia Europejska - inne artykuły:
- Europejski Plan Odbudowy Gospodarczej - bliżej wyjścia z kryzysu?
- Staż dziennikarski w Parlamencie Europejskim
- Strategia Lizbońska - liberalizacja telekomunikacji i polityki transportowej
Bywały miesiące, że dziewięć na dziesięć osób wybierało pożyczkę we franku szwajcarskim, teoretycznie tańszym wariancie niż w złotym. Dziś nadzór ogranicza dostęp do kredytów walutowych. Czy słusznie?
Nie byłoby całej sprawy, gdyby nie fakt, że koszt obsługi kredytu we frankach, euro czy dolarze zależy wprost od kondycji naszej waluty. Zmiana wartości polskiego złotego, w przeliczeniu na przykład na franka szwajcarskiego, ma odbicie w ratach kredytów i saldzie zadłużeń po przeliczeniu na rodzimy środek płatności. Wiedzą o tym świetnie posiadacze frankowych kredytów. Opcja spłat w „ratach równych” w ich przypadku ma się nijak do nad wyraz „nierównych”, comiesięcznych uszczupleń portfela.
Historia franka
Od połowy 2006 roku do wakacji roku 2008 kurs franka systematycznie tracił z poziomu 2,6 PLN/CHF do minimum 1,96 PLN/CHF. Nikt wtedy nie przypuszczał, że karta może odwrócić się i to z takim tupetem. Światowy kryzys finansowy wywindował cenę franka do poziomu ponad 3 złotych zaledwie w ciągu pół roku. Od tego czasu kurs pozostaje w widełkach około 2,7 PLN/CHF – 3,3 PLN/CHF.
Bolesna lekcja walutowa
Kredytobiorca, który wybrał kredyt we franku szwajcarskim w połowie 2008 roku ma po prawie trzech latach spłacania rat nawet o połowę więcej do oddania niż pożyczył. Przykładowy nabywca mieszkania za 300 000 złotych, finansujący całość transakcji z kredytu jest dzisiaj winny bankowi, przy obowiązujących kursach, ponad 420 000 złotych. Gdyby wybrał kredyt w złotych, jego zadłużenie wynosiłoby dzisiaj około 275 000 złotych…
Nie tylko saldo się liczy
Zgłębiając rozważany przykład należy dodać, że osoba spłacająca kredyt we frankach wydała dotąd na obsługę rat około 58 000 złotych. Osoba spłacająca analogiczny kredyt w złotych zapłaciła bankowi w tym samym czasie niecałe 72 000 złotych. A to za sprawą niższego oprocentowania wariantu walutowego. Stopy procentowe w Szwajcarii pozostają na poziomie bliższym 0, podczas gdy w Polsce obowiązują rynkowe stopy powyżej 4%! Uwaga! Gdyby takie warunki utrzymały się do końca spłaty trzydziestoletniego kredytu wariant we frankach okazałby się tylko kilkanaście tysięcy droższy od wariantu w złotych. Całkowite koszty obsługi obu zobowiązań wyniosłyby odpowiednio 550 000 PLN i 538 000 PLN.
Pośpiech niewskazany
Kurs franka na przestrzeni ostatnich lat porusza się w zaokrągleniu w widełkach 2 PLN/CHF – 3,5 PLN / CHF. Ponieważ gospodarka światowa rozwija się w kilkuletnich cyklach, należy przypuszczać, że w przyszłości pojawi się okres, kiedy przewalutowanie kredytu na złote lub na euro (po wejściu Polski do Strefy Euro) będzie opłacalne.
Spośród banków oferujących kredyty hipoteczne za pośrednictwem porównywarki finansowej Comperia.pl, 15 ma w ofercie kredyty w euro, już tylko 8 kredyty we franku szwajcarskim oraz 5 w dolarze. Jeszcze trzy lata temu niemal każdy bank oferował kredyty w walutach obcych. Bezsprzecznie mamy do czynienia z trendem ograniczenia dostępności kredytów walutowych. Wyjątkiem jest tutaj opcja w euro – przyszłej walucie Polski.
Autor: Bartosz Michałek
Porównywarka finansowa Comperia.pl




seb
2011-02-25, 14:12
czy jesli frank znowu spadnie do nizszego poziomu to czy warto przewalutowac na zloty jesli moze okazac sie stabilniejszy wobec euro kiedy polska bedzie je przyjmowac (pamietamy co bylo np z marka niemiecka jak niemcy przyjmowali euro)?