Polskie sprzątaczki we Włoszech
| 29.01.2011 | Autor: Polska Italia | [ 0 komentarzy ] |
Włosi niechętnie sprzątają po sobie. W kuchni często można znaleźć stertę brudnych naczyń
Źródło: stock.xchng
- Wybierasz się do Włoch?
- Zarezerwuj hotel we Włoszech
- Wynajmij samochód we Włoszech
- Podobne tematy:
- Aplikacje rekrutacyjne: rosnący rynek z wyraźnym liderem
- Praca za granicą - Komisja zwiększa ochronę pracowników
- Co z tą Holandią? Polscy pracownicy wciąż poszukiwani
- Włochy - inne artykuły:
- Bez spodni i z dowodem do włoskiej restauracji
- Włochy: będą przepisy zabraniające zbliżania się statków wycieczkowych do wysp
- Podróż do Wenecji. Niezbędny element zaskoczenia
We Włoszech pomoc domowa jest niezbędna i niezastąpiona niemal w każdej włoskiej rodzinie. Tak się składa, że często to właśnie Polki sprzątają w domach Włochów.
Włosi to brudasy
Dorota i Natalia jednogłośnie stwierdzają, że Włosi nie uchodzą za czyścioszków, wręcz przeciwnie. "Włosi są brudni i niechlujni" - mówi Natalia. Nie umieją utrzymać porządku we własnych domach, a co najgorsze nie doceniają pracy innych.
"Często zdarza mi się myć podłogę, a po pięciu minutach pani domu przechodzi po mokrej podłodze i mówi, że nic nie szkodzi i, że nie mam już kończyć, tylko przejść do drugiego pokoju. W takich momentach zastanawiam się jaki jest w ogóle sens mojej pracy?" - dodaje Dorota.
Z opowiadań kobiet wynika, że Włosi nie doceniają pracy swych sprzątaczek i ani na chwile nie mogą utrzymać swoich domów w porządku. Walające się części garderoby, a nawet bielizny po podłodze to normalka. Często bielizna zamiast lądować w koszu na brudne ubrania, ląduje na środku salonu.
"Najbardziej zaskoczyło mnie, że często to kobiety są bardziej nieporządne od mężczyzn. Byłam zdumiona kiedy pewnego dnia na środku pokoju pewnej włoskiej nastolatki znalazłam brudną bieliznę" - mówi Dorota.
Kuchnia, będąca istotnym pomieszczeniem każdej włoskiej rodziny, może również skrywać różne niespodzianki w postaci gnijących w zlewie brudnych naczyń oraz starych, rozkładających się produktów spożywczych - "Zdarza mi się przychodzić do pewnej rodziny w każdą sobotę i często czeka na mnie góra brudnych naczyń sprzed tygodnia. Właścicielom nawet nie chce się włączyć zmywarki do naczyń!" - pisze Natalia.
Inteligencja nie świadczy o kulturze osobistej
Wbrew pozorom status społeczny i kultura osobista niekoniecznie idą w parze z byciem czystym i schludnym. Przynajmniej tak wynika z listów napisanych do redakcji. Kobiety opowiadają, iż często zdarza się, że pewni profesorzy czy lekarze są gorsi od przeciętnej Włoszki - "Zazwyczaj są bardziej nieufni, sprawdzają na każdym kroku, każdy pyłek i kąt, po czym w ciągu minuty przewracają własne domy do góry nogami" - pisze Dorota.
Ciągłe kontrolowanie kobiet sprzątających, czy dobrze wykonują swoją pracę i czy aby nie kradną, zdarza się również częściej u tzw. inteligentów - "Nie rozumiem dlaczego osoba, która reprezentuje sobą pewien poziom kultury, czasem zachowuje się gorzej niż jakiś prostak" - pisze Dorota.
Ubliżanie
Niestety często zdarza się, że Polki, które z różnych powodów zdecydowały się na sprzątanie we Włoszech, prędzej czy później znajdują się w sytuacjach kiedy to ich pracodawca krzyczy na nie i im ubliża. Natalia pisze: "Niektórzy Włosi myślą, że jak przyjechałam do Włoch szorować ich podłogi, to jestem głupią, niewykształconą prostaczką. Raz jak pewna Włoszka zaczęła mnie wyzywać od niemot, powiedziałam jej, że jestem lepiej wykształcona od niej i mi też należy się szacunek. Niestety to nic nie zmieniło. Włoszka powiedziała mi, że jak jestem taką intelektualistką to mam się stąd zabierać, bo jej sprzątaczka z wyższym wykształceniem nie jest potrzebna."
Niestety Włosi często zapominają, że większość kobiet do sprzątania boryka się z wieloma problemami, a w życiu jak wiadomo różnie bywa i czasem trzeba zacisnąć zęby i chwytać się każdej pracy. W końcu żadna praca nie hańbi.
"Stronza, to słowo które zdarzyło mi się bardzo często słyszeć od pewnej Włoszki, która była pewna, że nic nie rozumiem. Kiedy jej po pewnym czasie odpowiedziałam, że nie życzę sobie by mi ubliżała, odpowiedziała mi, że we własnym domu będzie robić co się jej rzewnie podoba. Potem stronza zamieniła na signorina, czyli paniusia" – kontynuuje swoją opowieść polska sprzątaczka.
Molestowanie
Z listów czytelniczek wynika, że każda z nich znalazła się w sytuacji kiedy to Włosi składali im niemoralne propozycje - "Większość facetów myśli, że jak jestem słowianką, to jestem łatwa" - pisze Dorota.
Zdarzało się, że nasze bohaterki były w nieprzyzwoity sposób nagabywane i zapraszane, np. pod nieobecność żony do domu. Na szczęście żadnej z nich nic złego się nie przydarzyło.
Zatrudnianie na czarno
Dorota i Natalia przebywają we Włoszech już od kilku lat, jednak żadna z nich nie ma stałej pracy. Tylko Natalia po 6 latach pracy we Włoszech ma odprowadzany podatek, tzw. contributi w wysokości 29 centów za godzinę.
"Najlepsze jest to, że o ironio tak „wysokie” składki płaci za mnie jeden z pracowników instytucji, która zajmuje się we Włoszech odprowadzaniem wszystkich składek pracowniczych" - pisze Natalia.
Włosi niechętnie legalizują pracę swoim pomocom domowym, w związku z tym większość z nich pracuje we Włoszech od lat nielegalnie.
"Pewna adwokat, gdy prosiłam ją żeby zalegalizowała mi 25 godzin pracy tygodniowo, powiedziała mi że zrobi dla mnie wyjątek pod warunkiem, że ja sama będę odprowadzać podatki" - można wyczytać z listu Natalii.
"Dokument potwierdzający legalną pracę był mi potrzebny do otrzymania zameldowania, tak więc skończyło się, że płacę sama za siebie podatki" - dodaje ona.
Dorota z kolei pisze w mailu do redakcji, że Włosi strasznie się wywyższają, tak jakby byli "pępkiem świata".
"Gdy zdecydują się w końcu zrobić tobie kontrakt, to tak jakby łaskę robili. Dlatego wolę się nie prosić i jakoś sobie radzę!" - pisze Polka.
Na koniec, zarówno Natalia jak i Dorota przyznają, że bywają też mili oraz wychowani włoscy pracodawcy - "Widzą w tobie człowieka, a nie biedną i głupią emigrantkę" - kończy Natalia.
Podsumowując, nie jest łatwo pracować we Włoszech w roli pani do sprzątania. Jak widać, bez względu na kraj przebywania, problemy są podobne. Rzec by można jaki ten świat mały. Na szczęście z listów do redakcji wynika, że Polki umieją się cenić i szanować, dając sobie jakoś radę.
Zbieżność imion bohaterek jest przypadkowa
M. Zakrzewska
http://www.polskaitalia.com



