Unia na rzecz regionu Morza Śródziemnego a kwestia palestyńska
| 23.01.2011 | Autor: Dagmara Ikiert | [ 0 komentarzy ] |
Basen Morza Śródziemnego
Źródło: wikimedia commons
Przemówienie NIcolasa Sarkozy'ego dotyczące utworzenia Unii na rzecz regionu Morza Śródziemnego
Źródło: Wikipedia
- Chcesz pozyskać fundusze unijne?
- Złóż zapytanie ofertowe! >>
- Podobne tematy:
- Europejski Plan Odbudowy Gospodarczej - bliżej wyjścia z kryzysu?
- Strategia Lizbońska - liberalizacja telekomunikacji i polityki transportowej
- Starzenie się społeczeństwa - opublikowano raport
- Unia Europejska - inne artykuły:
- Staż dziennikarski w Parlamencie Europejskim
- Studia europejskie na najwyższym poziomie - Kolegium Europejskie
- Strategia Lizbońska - zatrudnienie drogą do wzrostu konkurencyjności gospodarki
Inauguracja nowej Unii mającej zapewnić dynamiczny rozwój współpracy regionu śródziemnomorskiego, wzbudza sporo kontrowersji, w tym zaniepokojenie zwolenników procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie.
Konflikt bliskowschodni - ciężki orzech do zgryzienia dla inicjatywy śródziemnomorskiej
Zapytany o wpływ konfliktu bliskowschodniego na funkcjonowanie Unii na rzecz regionu Morza Śródziemnego (Union for the Mediterranean - UFM), jej ambasador Alain Le Roy*, nie wyraża przekonania, iż sytuacja w Palestynie może poważnie zagrozić istocie Unii. Przyznaje oczywiście, że konflikty śródziemnomorskie, nie tylko bliskowschodni, ale również cypryjski czy spór o Saharę Zachodnią są największym hamulcem dla rozwoju całego regionu. Podkreśla jednak, iż nie ma mowy, aby czekać z podjęciem konkretnych działań do zakończenia waśni. Podtrzymuję opinię Nicolasa Sarkozy'ego, iż współpraca gospodarcza może nie tylko rozwijać się własnym torem mimo różnic politycznych czy kulturowych, ale istnieje wręcz szansa, iż prowadzić będzie do przyśpieszenia zakopania wojennego toporu. Zwolennicy UFM kładą nacisk na znaczenie ekonomii w procesie pokojowym. Jeżeli założyć, iż motorem napędowym każdej wojny są pewnego rodzaju korzyści materialne choć jednej ze stron, doprowadzenie do kooperacji gospodarczej sprawiłoby, że uczestnicy konfliktu czerpaliby więcej profitów z pokojowej koegzystencji. Faktem jest, iż jak do tej pory wszelkie inicjatywy europejskie mające na celu zbliżenie w regionie śródziemnomorskim, z Deklaracją Barcelońską na czele, szły za ciosem powodzenia rozmów pokojowych w konflikcie arabsko-izraelskim. Układ z Barcelony z 1995 roku był skutkiem pozytywnego obrotu wydarzeń Układu z Oslo w 1993 oraz Konferencji madryckiej w 1994. Zahamowany został jednak w sposób widoczny przez zamach na izraelskiego premiera Izaaka Rabina, który zginął w 1995 z ręki prawicowego nacjonalisty, po falach zamieszek, które ogarnęły Izrael po podpisaniu porozumienia z Palestyńczykami.
Czy Unia może być zagrożeniem dla procesu pokojowego?
Wbrew przekonaniu pomysłodawców UFM, wielu myślicieli oraz polityków zaangażowanych bezpośrednio w proces pokojowy na Bliskim Wschodzie uważa, że to nie konflikt może hamować projekty Unii, a wręcz odwrotnie - UFM może zagrażać powodzeniu rozmów między uczestnikami sporu. Majed Bamya** wyraża niepokój, że Unia może sprawić, iż normalizacja stosunków ekonomicznych zajmie miejsce realnego dążenia do trwałego traktatu pokojowego. Uważa za śmieszne porównywanie potencjalnego wpływu UFM na stabilizację w regionie do zalet Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, która zbliżyła do siebie nieprzyjazne wcześniej Francję i Niemcy. Bamya podkreśla jednak, iż kontekst obu konfliktów był zupełnie różny. EWWiS narodziła się po zakończeniu II Wojny Światowej, a zatem po okupacji Francji przez jej wschodniego sąsiada. Tymczasem zgodnie z systematyką palestyńską, Izrael nadal okupuje ziemie należące do Autonomii przed 1967 (Gazę, Zachodni Brzeg Jordanu, Wschodnią Jerozolimę, Wzgórza Golan oraz libańskie farmy Chebba). UFM może stać się swego rodzaju antyinicjatywą dla negocjacji pokojowych. Palestyńczycy kładą naciska na to, iż żadna współpraca regionalna nie będzie w stanie realnie się rozwinąć, bez trwałego i sprawiedliwego rozwiązania kwestii palestyńskiej.
Czy UFM jest gotowa do podjęcia wyzwania?
Mimo swego generalnego sceptycyzmu względem Unii, Bamya wyraża jednak nadzieję, iż być może UFM uda się na nowo umieścić region Morza Śródziemnego w sercu europejskiej polityki. Od dawna mówi się przecież o tym, iż UE nie przejawia wystarczającego zainteresowania kwestią konfliktu arabsko-izraelskiego, pozwalając grać pierwsze skrzypce Stanom Zjednoczonym. Warto podkreślić, iż wszystkie kraje UE (nawet te nie mające bezpośredniego dostępu do wybrzeża śródziemnomorskiego) są członkami UFM, co może mieć pozytywny wpływ na zorientowanie polityki unijnej na kwestię palestyńską. Ciężko jest ocenić w tym momencie, czyli dopiero po de facto dwóch latach istnienia UFM, czy będzie ona w stanie udźwignąć ciężar bycia wektorem procesu pokojowego. Znajduje się bowiem dopiero w fazie wykształcania się jej struktur oraz projektów. Jak podkreśla jednak Alain Le Roy, główną zaletą UFM, w porównaniu z Deklaracją Barcelońską, która niestety pozostała jedynie procesem zapisanym na papierze, UFM ma za zadanie pochylenie się nad konkretnymi zadaniami. Uważa on, iż projekty ekonomiczne mogą być bardzo atrakcyjne dla wszystkich członków, co sprawi, iż perspektywa korzystania z nich popychać będzie skłócone strony do rozmów pokojowych. Nie zapominajmy, iż faktem jest, że inicjatywa Euromed, jako przedłużenie UFM, jest obecnie jedynym forum, na którym Izrael i kraje arabskie zasiadają obok siebie.
Zobacz również Unia dla Śródziemnomorza – współpraca pomiędzy Europą a Afryką
* Wywiad z Alain le Roy zamieszczony w Revue internationale et stratégique, nr 70, luty 2008.
** Majed Bamya - ambasador Generalnego Przedstawicielstwa Palestyny ds. projektu Euromed (Procesu Barcelońskiego) przy Unii Europejskiej.



