Zakup domu w Anglii - shared ownership
| 10.12.2010 | Autor: Anna Manouchery | [ 0 komentarzy ] |
Własny dom w Anglii? To może okazać się łatwiejsze, niż sądzisz.
Źródło: wikimedia commons
- Wybierasz się do Wielkiej Brytanii?
- Zarezerwuj hotel w Wielkiej Brytanii
- Wynajmij samochód w Wielkiej Brytanii
- Chcesz pozyskać fundusze unijne?
- Złóż zapytanie ofertowe! >>
- Podobne tematy:
- IV Europejski Kongres Gospodarczy
- Branża nieruchomości w europejskim wymiarze
- Shared equity, czyli pomysł na zakup domu w Anglii
- Wielka Brytania - inne artykuły:
- Wyciek gazu na platformie wiertniczej Elgin – ryzyko wybuchu
- „Tak” znaczy „nie”, czyli kilka słów o europejskich dziwactwach
- „Żelazna Dama" - film o brytyjskiej premier "pod Oscara"
Zazwyczaj, aby kupić pierwszą nieruchomość potrzebujemy sporo gotówki na wkład własny. Czy jest możliwe kupno własnego mieszkania, mając do dyspozycji niewielkie oszczędności?
Co to jest shared ownership?
W Wielkiej Brytanii od wielu lat z powodzeniem funkcjonuje kilkanaście programów rządowych, umożliwiających osobom o niskich zarobkach i posiadających skromną kwotę na wkład własny zakup domu. Jedną z proponowanych opcji jest shared ownership, czyli współwłasność. Polega ona na zakupie części nieruchomości, za pozostałą część płacimy czynsz. Możliwy jest zakup minimum 25% udziałów lub maksimum - 75%.
Czynsz ustalany jest odgórnie, ale nie może przekroczyć pewnego progu, może to być 3% wartości nieruchomości, ale tylko tej części, która należy do spółdzielni. Im więcej mamy udziału w nieruchomości, tym niższy płacimy czynsz, który pokrywa z reguły koszty naprawy i utrzymania części wspólnych.
W miarę jak poprawia się nasza sytuacja materialna, możemy wykupować kolejne udziały. Za każdym razem możemy dokupić minimum 10% wartości domu lub mieszkania, wycenionego w momencie zakupu. Koszty wyceny ponosimy my, a zależą one od spółdzielni.
Takiej nieruchomości nie możemy wynajmować, ale możemy sprzedać udziały innej osobie.
Zalety i koszty shared ownership
Główną zaletą takiej formy zakupu jest niski wkład własny, jakiego będziemy potrzebować, aby dostać kredyt. Załóżmy, że znajdziemy mieszkanie o wartości 130 tys. funtów i możemy kupić 25% udziałów. W tym wypadku będziemy ubiegać się o kredyt mieszkaniowy w wysokości 32,5 tys. funtów. Wymagany wkład własny to 3250 funtów.
Odpowiednio na dom za 230 tys. będziemy musieli uzbierać 5750 funtów. Do tego dojdą koszty wyceny, koszty prawnika i w niektórych bankach opłaty dodatkowe, tj. prowizja czy opłaty administracyjne oraz wydatki związane z samą przeprowadzką. Na to trzeba przygotować około 2-3 tys. funtów i zawsze warto negocjować opłaty z bankiem oraz porównać ceny usług u kilku prawników.
Najczęściej mieszkania i domy są w nowym budownictwie, nie musimy więc martwić się o wykończenie mieszkania. Standardem będą wykładziny, kuchnia i łazienka - najczęściej wyposażone w niezbędne meble, ceramikę sanitarną i urządzenia np. kuchenkę.
Kto buduje takie domy i gdzie szukać informacji?
Domy budowane są przez Housing Associations, czyli rodzaj spółdzielni mieszkaniowych lub przez prywatnych deweloperów. Ci z kolei muszą zagwarantować, że część wybudowanych przez nich zasobów będzie przeznaczona na potrzeby mieszkalnictwa socjalnego. Czasami można znaleźć oferty na rynku wtórnym, gdy ktoś zdecyduje się na odsprzedanie swoich udziałów.
Trzeba zapisać się na listę oczekujących, co wiąże się z wypełnieniem aplikacji przez Internet lub możemy poprosić o wysłanie papierowej wersji. Potem pozostaje nam intensywne poszukiwanie domu w okolicy. Trzeba pamiętać, że takich ofert jest znacznie mniej, niż w przypadku pozostałych nieruchomości.
Wiele przydatnych informacji o programie znajdziemy na stronach internetowych www.shared-ownership.org.uk. W zależności od tego, w jakim rejonie mieszkamy zostaniemy przekierowani na strony lokalnych spółdzielni. Można też popytać w urzędach miast, wydziały mieszkaniowe powinny mieć listę agentów i aktualnych programów z regionu.
Nieruchomości sprzedawanych za zasadzie współwłasności możemy szukać w popularnych wyszukiwarkach internetowych, np. www.rightmove.co.uk, www.findapropety.com czy www.zoopla.co.uk. Agencje nieruchomości będą miały informacje o domach i mieszkaniach sprzedawanych na rynku wtórnym. Poza tym, po wypełnieniu aplikacji organizacja lub agent udostępnią nasze dane deweloperom i spółdzielniom, więc wkrótce z pewnością nasza skrzynka pocztowa wypełni się broszurami i ulotkami.
Komu przysługuje taki program?
Misją tych programów jest pomoc osobom posiadającym niewielki wkład własny na zakup pierwszego domu i nie mających innej możliwości kupienia własnego lokum. Pierwszeństwo będą miały osoby, które są na liście oczekujących na mieszkania lub domy kwaterunkowe tzw. council flat lub council house. Jeśli nigdy nie byliśmy zainteresowani mieszkaniem socjalnym i nie zapisaliśmy się na nie, nie przekreśla to naszych szans na shared ownerhip, zawsze też możemy wypełnić obie aplikacje. Niektóre spółdzielnie będą ograniczać listę do osób mających powiązania z okolicą, może to być nasza praca, szkoła lub najbliższa rodzina mieszkająca w pobliżu.
Musimy też być w stanie spłacać kredyt oraz płacić czynsz, więc ważne, żebyśmy mieli dobrze udokumentowane źródła dochodów, jest to równie istotne kryterium dla spółdzielni.
Będziemy musieli przedstawić zarówno w banku, jaki i w spółdzielni informacje o zatrudnieniu, tzw. payslips, wyciągi z banku, potwierdzenie posiadania oszczędności, a osoby samozatrudnione będą musiały przedstawić rachunki z trzech ostatnich lat. Potrzebne nam będą dwa zestawy dokumentów, które w większości przypadków będą takie same.
Kupienie nieruchomości na zasadach współwłasności jest z pewnością bardzo dobrym rozwiązaniem, czasem jedynym dla stawiających pierwsze kroki na „drabinie nieruchomości”. Może się okazać zbawienne w miejscach, gdzie ceny domów są bardzo wysokie, a mieszkać tam musimy, ponieważ mamy pracę w okolicy.



