Erasmus w Turcji (wywiad)
| 08.11.2010 | Autor: Monika Charlińska | [ 0 komentarzy ] |
Antalya, widok na zatokę
Źródło: zasoby własne
Antalya, jedna z uliczej Starego Miasta
Źródło: zasoby własne
Miasto Alanya nocą
Źródło: zasoby własne
- Wybierasz się do Turcji?
- Zarezerwuj hotel w Turcji
- Wynajmij samochód w Turcji
- Podobne tematy:
- Pokolenie Erasmusa na Paradzie Schumana
- 25 tysięcy drzew na 25-lecie programu Erasmus
- 25-lecie programu Erasmus
- Cała Europa - inne artykuły:
- Starzenie się społeczeństwa - opublikowano raport
- Poznań Motor Show 2012 – relacja
- Rozpoczyna się 3 edycja konkursu na najlepszy paragon z podróży – „Paragoniada”!
Erasmus jest programem uruchomionym przez Komisję Europejską 15 czerwca 1987, umożliwia studentom i pracownikom naukowym wyjazdy za granicę, aby tam studiować bądź odbyć praktykę.
Specjalnie dla TwojaEuropa.pl Paweł, opowie dlaczego wyjechał właśnie do Turcji, czy więcej było obawy czy jednak fascynacji przed nieznanym, wreszcie jakie trzeba spełnić warunki, aby zostać stypendystą programu Erasmus.
Monika Charlińska, TwojaEuropa.pl: Jakie warunki trzeba spełniać, żeby wyjechać na Erasmusa?
Paweł, student Akademii Wychowania Fizycznego w Białej Podlaskiej: Składanie podania i późniejsze wszelkie formalności mają miejsce w roku akademickim poprzedzającym wyjazd. Aby wyjechać należy zaliczyć I rok studiów, mieć wysoką średnią, a co najważniejsze - trzeba znać język angielski w stopniu gwarantującym aktywny udział w zajęciach na uczelni zagranicznej. Bardzo pomocny jest koordynator rodzimej uczelni, którego obowiązki pełni zazwyczaj wybrany wykładowca, zawsze chętnie pomagał i tłumaczył niejasności, od początku zachęcał do wzięcia udziału w programie.
Jak wyglądają przygotowania do takiej podróży, bo to przecież nie wyjazd na tygodniowe wakacje nad morzem. Były jakieś wątpliwości, obawy..?
Od momentu zakwalifikowania się do wyjazdu trzeba było intensywniej uczyć się języka angielskiego, uczyłem się go od kilku lat, ale nadal miałem obawy czy to wystarczy, dlatego uczyłem się przed wyjazdem. Poza tym przeglądałem fora internetowe, skontaktowałem się z osobami, które były już tam na wymianie by dowiedzieć się, jakie są tam warunki studiowania, jacy ludzie, bezpieczeństwo.
Trochę się tego obawiałam, bo przecież w Turcji do dziś słyszy się o zamachach terrorystycznych, które były także w Antalyi. Poza tym panują stereotypy, że Turcy to dziwny naród…i spotykałem się z niezbyt przyjemnymi słowami na ich temat w naszym kraju.
Ale osoby, które już tam były rozwiały wszelkie moje wątpliwości. Mogę teraz stwierdzić, że czułem się bezpieczniej niż np. w Warszawie! Choć jestem osobą sentymentalną, to nie martwiłem się o to, że będę tęsknił, wiedziałem że jadę z paczką przyjaciół. Przygotowania zaczęły się tak naprawdę na kilka tygodni przed wyjazdem, bo trzeba wiedzieć, co ze sobą zabrać na tak długi czas, a bagaż przecież jest ograniczony. Tak więc do walizki zmieściły się tylko ubrania, kosmetyczka, apteczka i polska wódka (ha!) Trzeba zabrać rzeczy najpotrzebniejsze i dobry humor!
Pierwsze wrażenie podobno jest najważniejsze. Jaka Turcja jawi się przed polskim studentem tuż po opuszczeniu Polski?
Pierwsze wrażenie było niezbyt pozytywne…a to za sprawą jednego z największych dworców autobusowych w Stanbule , był zaniedbany i ogólnie panował bałagan, trudno porozumieć się w języku angielskim nawet w firmach przewozowych…
Cały czas byłem pod wrażeniem, bo to zupełnie coś nowego, potem zaczęła się fala pozytywnych emocji i zdarzeń! Kierowcy jednej z firm przewozowych zaprosili nas na wspólną wieczorną kolację, razem przy jednym stole, w pierwszy wieczór w Turcji spożyliśmy typowo tureckie dania. Jak się okazało wtedy był Ramadan - święto islamskie, które zakazuje spożywania posiłków w ciągu dnia.
Pierwsze dni w Turcji były niesamowite. Oczywiście panowały tam upały, ale szybko się zaaklimatyzowaliśmy. Wraz z kolegą z Turcji, naszym mentorem, zwiedzaliśmy miasto, szukaliśmy mieszkania, byłem pozytywnie zaskoczony tym wszystkim. Morze, plaża, przyjaźni mieszkańcy Antalyi…wszystko było na plus. No i mieszkanie z widokiem na morze i góry - marzenie chyba każdego studenta.
Jak wygląda studiowanie na zagranicznej uczelni, w Twoim przypadku na Akdeniz University?
Studiowanie tam to sama przyjemność, prowadzący byli pozytywnie nastawieni, pomocni, przyjaźni zagranicznym studentom. Nie było problemów z wyborem zajęć i ułożeniu planu dla mnie wygodnego. Poza tym, jako student uczelni sportowej mogłem wybrać dużo zajęć z zakresu sportu i rekreacji, wybrałem m.in. nurkowanie i taniec-salsa. Ten pierwszy sport jest niezwykle drogi, a ja miałem możliwość uczestniczenia za darmo! Poza tym był tam bardzo dobrze rozwinięty klub młodzieżowy zrzeszający studentów o różnych zainteresowaniach, i tak mogłem uczestniczyć w kole speleologicznym, politycznym, żeglarskim etc. (łącznie było ok. 40 kół zainteresowań). Uczelnia daje duże możliwości rozwoju siebie i własnych zainteresowań.
Jeśli chodzi o studentów tamtejszej uczelni to przyznam, że byli bardzo pozytywnie nastawieni do nas, pomocni, nie odczułem nigdy nieprzyjemności z ich strony. Wręcz przeciwnie, bardzo chętnie pomagali, jeśli tylko język angielski nie był dla nich barierą. Ogólnie sam kampus uczelni zachwycał wyglądem. Pełno zieleni, palmy, drzewa pomarańczy...
Jak wygląda integracja studentów różnych narodowości?
Na wymianę przybyli ludzie z różnych krajów Europy, jednakże największe grupy osób były z Hiszpanii, Czech i Polski. Bardzo szybko się poznaliśmy, organizowane były integracyjne dni na uczelni, spotkania tematyczne (np. hiszpański wieczór, w trakcie którego można było spróbować hiszpańskich dań, poznać ich zwyczaje). A poza tym oczywiście nie brakowało prywatnych spotkań na plaży, wspólnych wypadów do klubów czy spotkań w mieszkaniach. Oprócz tego nasi mentorzy organizowali nam wycieczki do pobliskich, ciekawych turystycznie miejsc, które chętnie odwiedzają Europejczycy.
Typowy turecki, studencki dzień to dzień…
Typowy turecki, studencki dzień to dzień zaczynający się koło południa i kończący się późno w nocy… Zajęcia miałem 3 dni w tygodniu, pozostałe dni były wolne. I tak zaczynałem od filiżanki kawy, potem lunchu na uczelni, reszta dnia to czas wolny, plaża, mecze piłki nożnej, wspólnie spędzanie czasu z innymi Erasmusami, czasem przychodziła też pora na naukę...
Największe zaskoczenie to..?
Mogę powiedzieć, że całokształt mnie cały czas zaskakiwał. Są pewne tureckie zwyczaje, mentalność, zachowania, które są bardzo charakterystyczne. Poznając nowych znajomych -Turków, można od razu zauważyć pewien zwyczaj - zarówno kobiety, jak i mężczyźni całują się w policzek na powitanie. Poza tym są bardzo gościnni, przyjaźni, otwarci, dzielą się wszystkimi, nawet jedzeniem! Generalnie jest głośno - wykrzykują i targują się na bazarach, głośno słuchają muzyki, bardzo często używają klaksonów, szczególnie kierowcy autobusów. Co do zwyczajów kulinarnych, to jedzą prawie każdy posiłek z chlebem lub bułką, piją bardzo dużo herbaty, która notabene jest bardzo smaczna! Ale zostawiają po sobie bałagan na stole (np. na stołówce w uczelni, w barze). Mężczyźni niespecjalnie okazują kobietom szacunek… są wielkimi fanami piłki nożnej, noszą koszulki nawet w upały, często te same. Poza tym w lokalach palą fajkę wodną oraz grają w ich ulubioną grę - tavla - to tak w wielkim skrócie. Dla miejscowej ludności spóźnianie się jest na porządku dziennym.
A udało się zaszczepić jakieś polskie zwyczaje czy tradycje podczas pobytu w Turcji?
Będąc na obczyźnie nie zapomnieliśmy o naszych polskich świętach, toteż wyprawiliśmy sobie typową polską Wigilię, na której były osoby różnych narodowości. Na stole nie zabrakło naszych narodowych przysmaków tj. kapusty z grzybami, pierogów, barszczyku, pasztecików, sałatek i oczywiście opłatka. Wtedy można było odczuć tę tęsknotę za domem, chociaż w towarzystwie kilku osób czułem się jak wśród rodziny. Dni Bożego Narodzenia także spędziliśmy ucztując wspólnie przy stole. Można powiedzieć, że były to typowe polskie święta za granicą. Znajomi z Turcji poznali naszą tradycję.
Pamiętasz szczególną przygodę, miejsce, które zapadło Ci w pamięć?
Niezwykle interesującym był wyjazd do Syrii i Jordanii. Te dwa kraje są częstym celem podróży wśród studentów Erasmusa w Turcji. Jednakże najzabawniejsze było przypadkowe spotkanie grup polskich i studentów Erasmusa na granicy z Syrią. Spotkaliśmy tam osoby studiujące w Konyi, Eskisehir, Anakrze...ale to nie koniec! Nie podróżowaliśmy dalej razem, a pomimo tego spotykaliśmy się znowu na ulicach Aleppo w Syrii, w hostelach, zwiedzając zabytki. Ogromne wtedy było zaskoczenie i radość, jedna z koleżanek z Węgier stwierdziła wtedy, że Polacy są wszędzie!
Poza tym każda wycieczka, poznawanie ciekawych miejsc, spotykanie Polaków to była wspaniała przygoda.
Jakie korzyści daje wymiana studencka? Czy polecasz polskiej młodzieży studiowanie w jakimś egzotycznym miejscu?
Udział w programie przyniósł wiele korzyści. Najważniejsza z nich to poprawa języka angielskiego, codzienny kontakt, rozmowa z innymi sprawiła, że bariera językowa zniknęła. Oprócz tego poznałem podstawy języka tureckiego, zwiedziłem wiele ciekawych, historycznych miejsc.
Wyjazd dodał mi pewności siebie, odwagi do podróżowania i organizowania samodzielnie wyjazdów, a nie np. przez biura podróży. Zwiedziłem znaczną część Turcji, Syrię i Jordanię. Na pewno człowiek uczy się samodzielności, gdyż sam musi o wszystko zadbać. Nawiązałem nowe znajomości, które do dziś utrzymuję. Generalnie zachęcam każdego, kto myśli o wyjeździe do Turcji. Warto spróbować czegoś innego niż zachodnie kraje, poznać inne kulturowo miejsca, ludzi, zwyczaje. Warto doświadczyć tej odmienności, a nie słuchać tylko osób, które od początku są negatywnie do tego kraju nastawione. Ja miałem dylemat pomiędzy Portugalią a Turcją. Wybrałem Turcję i wyboru tego nie żałuję!
Czy w Turcji chętnie przyjmuje inne narodowości, w tym Polaków?
Turcja jest ogólnie otwarta na osoby z Europy, bynajmniej takie jest moje spostrzeżenie. Kilka osób zostało tam na okres wakacji i znalazło pracę. Ważne, aby znać języki obce np. angielski, niemiecki, rosyjski. Jest tam wiele hoteli, biur podróży, myślę aby powrócić tam i zwiedzić jeszcze kilka miejsc, także popracować choćby w roli pilota wycieczek bądź rezydenta.
Pozostał mi sentyment do tego kraju, za każdym razem dementuję stereotypy na temat dziwaczności tego kraju. To nie jest typowo islamski kraj, jest on bardziej zeuropeizowany. Rzadko spotykałem kobiety z zakrytymi twarzami, co w Syrii było na porządku dziennym. Choć muszę przyznać, że są różnice pomiędzy zachodem a wschodem Turcji. We wschodniej części ludzie są bardziej konserwatywni, zachodnia część jest bardziej rozwinięta. Ja mieszkałem w typowo turystycznym miejscu także nie odczułem tej różnicy, gdyż miasto było bardzo dobrze rozwinięte.
Dziękuję za rozmowę.



