Pamięci siedmiu z „Wujka” – wiersz odbity na powielaczu
| 05.09.2010 | Autor: Jan Bolanowski | [ 0 komentarzy ] |
odbitka powielaczowa z tekstem wiersza
Źródło: fot. Jan Bolanowski
Krzyż upamiętniający górników zamordowanych w kopalni "Wujek"
Źródło: Wiki Media
- Wybierasz się do Polski?
- Zarezerwuj hotel w Polsce
- Wynajmij samochód w Polsce
W archiwum domowym znalazłem wydrukowany na denaturatowym powielaczu tekst rozprowadzanego w drugim obiegu wiersza. Nielegalne wydawnictwa były istotną częścią działań opozycji demokratycznej w PRL.
Podziemne drukarnie
Nakłady wydawnictw niezależnych były znacznie mniejsze niż publikacji oficjalnych. Ustępowały im również pod względem wizualnym. Wynikało to z licznych trudności, z którymi borykały się podziemne wydawnictwa. Aby cokolwiek wydrukować trzeba było zorganizować maszyny drukarskie, tusz i papier, których posiadanie było albo zabronione, albo ściśle kontrolowane. Potrzebne materiały wykradano z państwowych zakładów oraz przemycano zza zachodniej granicy. Oczywiście za działalność tego typu groziły poważne konsekwencje. Nielegalne drukarnie działały więc w ukryciu i często były przenoszone z miejsca na miejsce.
W okresie karnawału Solidarności
Drugi obieg w Polsce wyszedł z ukrycia wraz z powstaniem Solidarności. Swój biuletyn strajkowy drukował wówczas każdy większy zakład pracy, a podziemne wydawnictwa można było kupić na ulicy. Niestety swoboda ta skończyła się wraz z wprowadzeniem stanu wojennego, kiedy skonfiskowano sprzęt drukarski należący do Solidarności, zaś licznych działaczy internowano. Wydawnictwa podziemne przetrwały dotkliwe prześladowania, a w drugiej połowie lat 80. (głównie dzięki pomocy z państw Zachodniej Europy) rozszerzyły swoją działalność.
Drugi obieg ma swój niewątpliwy udział w przemianach, które zaszły w Europie Środkowo-Wschodniej. Kto wie, czy gdyby nie wysiłek tysięcy działających w konspiracji pisarzy, drukarzy i wydawców powstałaby wolna Polska. Z pewnością bez niezależnej prasy i dostępu do zakazanych przez władzę treści znacznie wolniej kształtowałoby się świadome społeczeństwo obywatelskie. Obecnie, gdy bez problemu możemy w naszych domach drukować dowolne teksty i korzystać bez żadnych ograniczeń z zasobów ogólnoświatowej sieci komputerowej, trudno nam uzmysłowić sobie jak wielką wartość stanowiły wówczas nielegalne druki.
Wiersz z szuflady
Rozmazane, wyblakłe, fioletowe litery na pożółkłej kartce stanowią świadectwo burzliwych wydarzeń z najnowszej historii Polski. Pod wpływem tragicznego w skutkach rozbicia strajku w kopalni „Wujek” nieznany mi autor napisał przejmujący wiersz. Ktoś go przepisał na maszynie, ktoś powielił, ktoś rozkolportował. Moi rodzice, tak jak pewnie wiele podobnych osób, przechowali go przez okres stanu wojennego, aż do dziś. Dlatego bardzo zdziwiło mnie i zaniepokoiło, że w Internecie nie znalazłem pełnego tekstu wiersza z mojej szuflady. Poczułem się w obowiązku wypełnić tę lukę, przepisać go i opublikować. Treść wiersza poniżej:
Pamięci siedmiu z „Wujka”
PIERWSZY
Patrz, a tamtej koszuli w kratę
Nie zdążyłam Ci nawet uprać –
była matka i ksiądz z parafii –
cielęcinę miałam na jutro
Święta idą – a wiesz, w Chorzowie
upatrzyłam dla Ciebie prezent –
takie czarne rękawiczki skórkowe –
O Jezu, Jezu - - - - -
DRUGI
Tę choinkę, co ją przyniosłeś
ubieraliśmy, Tato, sami.
Świeczki, bombki, anielskie włosy
- w telewizji już podawali -
Jedna bombka trochę się stłukła
tuż przy czubku, prawie nie widać
w szkole ferie, a u nas smutno –
dziś wigilia
Zygmunt pytał, czy Cię bolało,
ale on jest przecież maleńki
Mama potem bardzo płakała –
Dla Ciebie też są prezenty.
TRZECI
Synku, kto Cię zastrzelił?
Jak to wszystko się stało?
W kopalni nie powiedzieli,
Chociaż chodziłam, pytałam...
Sąsiadki wpadną na chwilę
Posiedzą, trochę popłaczą
Synku, gdybym tam była...
Za co ?!?
CZWARTY
Było nas dwoje i ogromny świat,
Nasza zielona podróż w zakochanie
Wiosna – pamiętasz? - Kaczeńce i wiatr
Jesień – te suche liście pod stopami
Biegłam z innymi, innymi, innymi,
Przez śnieg mielony ciężarem gąsienic
W przedzie kobiety krzyczały „zabili”
Potem ta krew, krew, tyle krwi na ziemi –
Łapałam oddech oparta o ścianę,
Ludzie śpiewali „...póki my żyjemy...” –
Zauważyłam Twój wełniany szalik –
Obok żołnierze poprawiali hełmy.
PIĄTY
Twardy byłeś, Synku, we mnie się wdałeś,
Już my tacy z dziada, pradziada,
Twoi bracia przyszli, nic nie gadali –
O czym tu gadać.
Tylko Matka – wiesz jak to ona –
Popłakuje w kuchni przy płycie,
Że mordercy, że zastrzelony
Że Ty teraz na wiecznej szychcie...
-„Cicho,” mówię, stało się, nie becz
Czas na kolację
Syn Ci lampę zapalił w niebie
Patrz, jaka jasna.
SZÓSTY
Teraz jestem w nowej jednostce
Mieliśmy tu przysięgę
Co dzień służby, patrole w nocy
Stan wojenny.
Piszę, bo czytałem w „Żołnierzu”
Że kopalnia „Wujek”... no, wtedy ...
Ja co prawda nie bardzo wierzę,
Ale boję się jakiej biedy...
Jakby co, uważajcie na Zenka
On jest z „Wujka” – niech nie rozrabia
Pora teraz cholernie ciężka,
głupio byłoby dać się zabić.
SIÓDMY
Pietrek, toś Ty taki kolega?
Jak to jest, powiedz
że Cię nieść do karetki trzeba
z kulą w głowie?
Pietrek, słuchaj, co to za Polska
Co strzela do nas?
Mówią, że to nie wojsko –
Chryste, śnieg cały czerwony
Jak ja twojej popatrzę w oczy
Pietrek! co powiem?
- „W kopalni dzisiejszej nocy
wzrosło wydobycie dobowe” –
(tekst przepisany z ulotki z drugiego obiegu, z poprawionymi literówkami, z zachowaniem w miarę możliwości oryginalnej interpunkcji)
Źródło:
archiwum domowe
tekst wiersza zamieściłem również w serwisie www.eioba.pl



