Polski kandydat w wyborach prezydenckich na Białorusi
| 17.08.2010 | Autor: Mateusz Bobowski | [ 0 komentarzy ] |
Jarosław Romańczuk nie wstydzi się swoich polskich korzeni, jednak uważa się w pełni za Białorusina.
Źródło: Яраслаў Раманчук
Aleksandr Łukasznka jest prezydentem Białorusi od 1994 roku.
Źródło: Kremlin.ru
- Wybierasz się na Białoruś?
- Zarezerwuj hotel na Białorusi
- Wynajmij samochód na Białorusi
- Podobne tematy:
- Stare-nowe problemy demokratycznej Europy – Białoruś
- Sprawa zamachu w Mińsku rozwiązana
- Zamach terrorystyczny w mińskim metrze
- Białoruś - inne artykuły:
- Białoruska opozycja w Polsce. Sikorski: "Pomożemy wam"
- Pomór krów na Białorusi
- W geście solidarności z wolną Białorusią - nauka języka białoruskiego
Do lutego 2011 roku na Białorusi muszą odbyć się wybory. Opozycja mobilizuje siły przeciw Łukaszence, a w jej szeregach jest Jarosław Romańczuk, kandydat polskiego pochodzenia.
Prezydent - ekonomista
Romańczuk jest wiceprzewodniczącym Zjednoczonej Partii Obywatelskiej. Lider tej partii, Anatol Lebiedźka, zdecydował się zrezygnować z udziału w wyborach, uznając, że większe szanse ma „nowa twarz”, polityk o silnym programie i dużej wiedzy ekonomicznej, która ten program uwierzytelni. W razie wygranej Romańczuka, Lebiedźka zamierza objąć urząd premiera.
Romańczuk jest laureatem międzynarodowych nagród w dziedzinie ekonomii, obecnie pracuje jako szef Centrum Naukowo-Analitycznego im. Misesa, którego jest założycielem. Ma na koncie ponad 900 publikacji na tematy ekonomiczne. W swoim fachowo opracowanym programie obiecuje podniesienie średnich zarobków do 600 dolarów w ciągu dwóch lat. Romańczuk jest zwolennikiem wstąpienia Białorusi do Unii Europejskiej przy jednoczesnej współpracy z Rosją. Mimo swojej politycznej i naukowej renomy, sam zarabia około 400 dolarów miesięcznie, co jest zbliżone do obecnej średniej stawki na Białorusi.
Nie tylko świeży wizerunek i fachowy program są zaletami Romańczuka. Mimo, że należy do opozycji, brak w jego wypowiedziach antyrosyjskich haseł, przez co może zyskać poparcie Kremla. Stosunki między Łukaszenką, a Moskwą nie są już takie jak dawniej.
Prezydent ze Związku Polaków
Polskie korzenie mogą się okazać dla Romańczuka przeszkodą w walce o fotel prezydenta. Należy do Związku Polaków na Białorusi, który jest solą w oku reżimu i władz Mińska. „To, że jestem Polakiem, przeszkadza wyłącznie skrajnym nacjonalistom, ale nie normalnym ludziom, Białorusinom, którzy oceniają polityka na podstawie jego programu, jego poglądów i czynów, a nie na podstawie pochodzenia etnicznego”, powiedział Romańczuk serwisowi RP.pl. „ Moja przynależność do Związku Polaków na Białorusi być może zostanie wykorzystana przeciwko mnie przez propagandę państwową. Na razie jednak tego rodzaju ataków nie zauważyłem.”
W 2008 roku startował w wyborach parlamentarnych z oficjalnym wynikiem 33% głosów w swoim okręgu. Mimo iż nie zasiadł w parlamencie, jego wynik był najlepszym wynikiem, jaki uzyskał kandydat opozycji.
Zjednoczona opozycja
Każde wybory na Białorusi przebiegają w atmosferze międzynarodowego skandalu fałszowania głosów. Czy Romańczuk ma rzeczywiste szanse? Łukaszenka, który jest już prezydentem 16 lat, w ostatnich wyborach pokonał kandydata opozycji, Aleksandra Milinkiewicza, zostawiając mu jedyne 6% głosów. Według nieoficjalnych ośrodków, kandydat opozycji zdobył wtedy 25% głosów. W nadchodzących wyborach Milinkiewicz również zamierza startować.
Żeby kandydat opozycji miał realne szanse z Łukaszenką potrzebne jest porozumienie opozycji i wytypowanie jednego kandydata. Czy będzie to Romańczuk? „Nie wierzę w konkurs młodych talentów przy wyborze wspólnego kandydata na prezydenta: że ktoś jest nowy, ktoś ma lepszy image, ktoś będzie taranem”, powiedział Milinkiewicz. „Najważniejsze są nie partykularne cechy kandydatów, ale wartości jakie wyznają. Jeżeli one istnieją, jeżeli są pryncypia, wokół których się jednoczymy, to nie przeszkadzać będą nawet charaktery poszczególnych ludzi."
Jeden kandydat na liście wyborczej
W tegorocznych wyborach samorządowych na 25 tysięcy kandydatów, opozycja wystawiła 200. Na jeden wakat przypadało 1,2 kandydata. Przedstawicieli opozycji nie dopuszczono do komisji, a wyborów nie mogli śledzić przedstawiciele z zewnątrz, więc wielu kandydatów wycofało się. Tych, którzy się nie wycofali spotkały represje ze strony władzy w postaci zwolnień z pracy i tym podobnych. Gdy wybory są tylko rytuałem, a na liście wyborczej jest jedno nazwisko, trudno mówić o demokracji. Wielu ludzi decyduje się więc nie iść na wybory, co nie jest problemem dla ich przebiegu, ponieważ władza zniosła obowiązkowy próg frekwencji.
Reżim z wyboru
Jeżeli w tym roku z jakiegoś powodu wybory przebiegną w demokratyczny sposób, pozostanie jeszcze jeden znaczący problem. Łukaszenka, który oskarżany jest o wiele politycznych zbrodni, mimo wszystko cieszy się dużym poparciem ze strony obywateli. Dlaczego?
Obraz Białorusi na zachodzie jest wciąż stereotypowy. Imponujący elektorat Łukaszenki tłumaczy się masą nieuświadomionych politycznie ludzi, którzy tęsknią za ZSRR i albo nie chcą demokracji, albo są zbyt bierni, żeby ją sobie wywalczyć, tak jak robi to Ukraina.
W stereotypie jest sporo prawdy, jednak należy pamiętać, że na Łukaszenkę głosują również zorientowani na zachód biznesmeni, wykształceni urzędnicy oraz uznani publicyści. Z jakiego powodu? Wielu Białorusinów uważa, że Łukaszenka jest ich najwybitniejszym przedstawicielem i – w pewien sposób - umacnia ich odrębność narodową. Z drugiej strony, przykład Ukrainy i to, jak potoczyły się jej losy po pomarańczowej rewolucji, nie może działać na Białorusinów zachęcająco.
Redaktor gazety „Biełaruś Siegodnia”, Paweł Jakubowicz, powiedział w wywiadzie opublikowanym w książce Ograbiony Naród: „Jak można walczyć z Łukaszenką i popierać ludzi, którzy po dojściu do władzy zechcą odebrać Białystok […] Zachód ich popiera [nacjonalistów] nie rozumiejąc, jakie niebezpieczeństwa niosą. Mówię to Litwinom, Łotyszom, Polakom. […] Logika wskazywałaby, że powinienem pracować w opozycyjnych mediach albo przyznać, że zdradziłem demokrację. Ja jednak nie uważam, że tak jest. Mówi wam to stary dziennikarski wilk, który już wiele w życiu widział. Nie umiem popierać tych ludzi, uważam, że opozycja to neostaliniści. Łukaszyści – to słowo jest traktowane jak obelga, ale Łukaszenka od dwustu lat ocala Białoruś. I przejdzie do historii jako zbawca Białorusi.”
Powyższą wypowiedź Jakubowicza opublikowano w 2007 roku.
Opozycyjna partia, której przedstawicielem jest Romańczuk, ma charakter liberalno-demokratyczny. Kandydat z polskimi korzeniami może stanowić zatem dobrą alternatywę dla ludzi wcześniej zmuszonych do wyboru między nacjonalistami, a Łukaszenką.



