Priorytety polskiej prezydencji oceniają eksperci ECAG
| 03.08.2010 | Autor: Piotr Anuszczyk | [ 0 komentarzy ] |
Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych
Źródło: www.geopolityka.org
Łukasz Reszczyński, analityk i publicysta, szef Działu Bałkany w Europejskim Centrum Analiz Geopolitycznych, ekspert Fundacji Amicus Europae, doktorant Wydziału Nauk Historycznych UMK w Toruniu.
Źródło: Łukasz Reszczyński
Marcin Domagała ukończył historię na Uniwersytecie Warszawskim, obecnie pisze doktorat poświęcony obrazowi medialnemu wojny sierpniowej w 2008 r., publicysta, analityk, prezes ECAG.
Źródło: Łukasz Reszczyński
Mateusz Piskorski, analityk i publicysta, wykładowca na Uniwersytecie Szczecińskim, wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych.
Źródło: Łukasz Reszczyński
- Wybierasz się do Polski?
- Zarezerwuj hotel w Polsce
- Wynajmij samochód w Polsce
- Chcesz pozyskać fundusze unijne?
- Złóż zapytanie ofertowe! >>
Polska obejmie przewodnictwo w Radzie UE już za niecały rok. Znane są już określone przez rząd wstępne priorytety polskiej prezydencji. Jak oceniają je eksperci?
Czas na konsolidację Wspólnoty
Zaprezentowane przez polski rząd sektory głównego zainteresowania Polski jako państwa przewodniczącego pracom UE, skierowane są wyraźnie w kierunku wewnętrznego wzmocnienia Wspólnoty. Mając na uwadze nadszarpniętą w ostatnim czasie jedność Unii Europejskiej (na co największy wpływ poza kryzysem finansowym, mają również stosunki z Moskwą), plany wewnętrznej konsolidacji Wspólnoty są działaniem jak najbardziej pożądanym. Stanowią również uzupełnienie minionej prezydencji hiszpańskiej, która w dużej mierze skupiła się na reprezentowaniu Unii na zewnątrz. Wydaje się, że najistotniejszym priorytetem winny stać się prace nad unijnym budżetem na lata 2014-2020. Ten postulat determinuje niejako powodzenia w pozostałych kwestiach, od wspólnej polityki energetycznej po sprawy bezpieczeństwa. Tradycyjnie już niemal pojawia się kwestia unijnej polityki wschodniej, która w kontekście ostatnich przetasowań w relacjach z Rosją wydaje się kwestią zasadniczą, w perspektywie również polskiej polityki zagranicznej. Podstawą jej funkcjonowania jest finansowanie (niewspółmiernie niskie w stosunku do południowego wektora Europejskiej Polityki Sąsiedztwa), jednak jej intensywność winna być skonfrontowana z realnymi potrzebami wynikającymi z współczesnego geopolitycznego położenia Polski oraz UE. Nie mniej jednak zaprezentowane priorytety są pojęciami niezwykle ogólnikowymi.
Zadania dla Polski na okres prezydencji
- Zasadnicza kwestią, mającą bezpośredni wpływ na przyszłe funkcjonowanie Unii Europejskiej, powinna stać się debata traktująca o przyszłym rozszerzeniu Wspólnoty. W „unijnej poczekalni” stoją już kraje bałkańskie, których szeroko rozumiana „europeizacja” stanowi jedno z największych wyzwań dla UE. Niezwykle istotną kwestią jest również ustalenie poziomu relacji z Turcją, która w ostatnim czasie wyraźnie awansuje w geopolitycznym układzie sił na świecie.
- Przy okazji forsowania projektu Partnerstwa Wschodniego warto poruszyć również kwestię Europejskiej Polityki Sąsiedztwa, która funkcjonując obecnie w dwóch, przeciwstawnych wymiarach, przynosił dość mierne korzyści.
- Polska prezydencja powinna być zadaniem ambitnym, nowatorskim i skutecznym, poprzez co nasz kraj może podnieść swój poziom politycznego prestiżu w Europie. Oznacza to, że Warszawa powinna zaproponować rozwiązania i debaty nad najważniejszymi obecnie problemami Unii Europejskiej, jakimi bez wątpienie są: kryzys tożsamościowy, oraz osłabienie pozycji międzynarodowej na korzyść Rosji i USA.
Łukasz Reszczyński, analityk i publicysta, szef Działu Bałkany w Europejskim Centrum Analiz Geopolitycznych, ekspert Fundacji Amicus Europae, doktorant Wydziału Nauk Historycznych UMK w Toruniu.
Polska prezydencja bez ambitnych wyzwań
Zaprezentowane na stronach rządowych priorytety polskiej prezydencji brzmią dość ogólnikowo. Poza tym można je ocenić jako dość zachowawcze. Polska prezydencja nie wniesie w tym kształcie żadnego przełomu, a będzie jedynie kontynuacją procesu administracyjnego poprzednich ekip. Nie oznacza to oczywiście, że polska prezydencja nie zakończy się sukcesem, ale też nie oznacza żadnego przełomu. To kolejny dowód, że mimo szumnych zapowiedzi niektórych polityków, polskie elity dyplomatyczne nie posiadają jakiejkolwiek długofalowej wizji kształtowania Unii Europejskiej w perspektywie dłuższej niż kilka lat. Tymczasem ewolucja UE i jej przyszłość w ciągu najbliższych 30 lat, to sprawa niezmiernie istotna, a Polska, która jest postrzegana, jako jeden z ważniejszych krajów unijnych, tym bardziej powinna pokazać swoje nowatorskie podejście i perspektywiczne myślenie. Taką kwestią byłoby na przykład rozpoczęcie rozmów nad budową europejskich sił zbrojnych, jako przewagi dla zdominowanego przez USA NATO. Niestety, co wynika z zapowiedzi, w tym względzie Polska będzie dążyła do zacieśniania stosunków w NATO, co w przyszłości będzie groziło dalszym mieszaniem się Waszyngtonu w polityki unijne, a także angażowaniem krajów unijnych w wątpliwej jakości akcje zbrojne, czego ostatnim dowodem afgańskie fiasko. Tymczasem przedefiniowanie unijnych priorytetów pomogłoby samej Unii pokazać się na światowej scenie jako autentyczny i zdolny do efektywnego działania ośrodek siły w wymiarze geopolitycznym. Kolejną kwestią jest radykalne pogłębienie integracji w kierunku wzmocnienia struktur unijnych i uczynienia ich zdolnymi do działań na międzynarodowych forach. Polska pomija konieczność poprawy statusu Unii chociażby na forum ONZ (Rada Bezpieczeństwa). Widać też że będzie tolerować swoistą schizofrenię w ramach G-20, do której należą unijne Włochy, Francja, Wielka Brytania i Niemcy, ale też sama UE.
Wymienione wyżej propozycje wydają się radykalne. Jednakże rozwinięcie lub zapoczątkowanie procesu ich wdrażania oraz skonkretyzowanie długofalowej wizji rozwoju, pomogłoby Polsce w umocnieniu własnej pozycji w ramach samej UE.
Marcin Domagała ukończył historię na Uniwersytecie Warszawskim, obecnie pisze doktorat poświęcony obrazowi medialnemu wojny sierpniowej w 2008 r., publicysta, analityk, prezes ECAG.
Cele polskiego przewodnictwa w Radzie UE w 2011r.
Najistotniejsze cele polskiego przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej w 2011 roku muszą zostać określone odpowiednio wcześniej, a zatem uwzględniać prognozy sytuacji gospodarczej w perspektywie kolejnego roku oraz przewidywać ewentualne przekształcenia na arenie międzynarodowej. Pośród najistotniejszych punktów, których realizację bądź przyspieszenie mogłoby przynieść półroczne liderowanie Warszawy w UE można wymienić przede wszystkim:
- zainicjowanie debaty o granicach integracji europejskiej w kontekście kryzysu instytucjonalnego projektu europejskiego w ostatnich latach;
- weryfikacja i dyskusja nad słabymi i mocnymi stronami Traktatu Lizbońskiego po kilkunastomiesięcznym doświadczeniu jego funkcjonowania – być może to właśnie z Polski mogłyby wypłynąć pomysły i impulsy na usprawnienie funkcjonowania istniejącej bazy traktatowej, a z pewnością Warszawa zyskałaby prestiż stolicy zainteresowanej dalszymi losami UE, co przyczyniłoby się do zmiany wizerunku Polski w krajach tzw. starej Unii;
- aktywne wspieranie nowej polityki wschodniej UE, przy czym należałoby przez nią rozumieć nie tylko realizację w ramach Europejskiej Polityki Sąsiedztwa skądinąd interesującego programu Partnerstwa Wschodniego, ale przede wszystkim intensyfikację rozmów z Rosją, które powinny jak najszybciej doprowadzić do ratyfikacji nowego układu o partnerstwie i współpracy między Brukselą a Moskwą. Częścią racjonalnego kreowania wymiaru wschodniego wspólnej polityki zagranicznej UE powinno stać stopniowe dążenie do liberalizacji reżimu wizowego z wschodnimi sąsiadami Polski;
- w ramach polityki wschodniej powinna nastąpić ewentualna weryfikacja dotychczasowej polityki izolacji Białorusi – polska Prezydencja w UE przypadnie na okres po wyborach prezydenckich w tym kraju, które mogą doprowadzić do przewartościowań;
- wzmocnienie działań na rzecz wspólnej polityki społecznej i fiskalnej UE oraz działania na rzecz stworzenia bloku zdolnego do konkurencji nie tylko ekonomicznej, ale i wizerunkowej z innymi biegunami siły na świecie;
- zainicjowane dyskusji o wspólnym przeciwdziałaniu kryzysom ekonomicznym i społecznym, niezależnym od takich organizacji, jak Bank Światowy czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy, znajdujących się często pod dużym wpływem państw pozaeuropejskich.
Ocena dotychczas opublikowanych priorytetów
Przedstawiony przez rząd szkic programu Prezydencji jest zbyt ogólnikowy, by możliwa była jego pełna ocena; zwrócić można jedynie uwagę na:
- zbyt słabe zaakcentowanie komponentu wspólnej polityki obrony w obliczu osłabienia i kryzysu wewnętrznego NATO;
- brak wskazania zasadniczego celu prac nad ramami budżetowymi, szczególnie w kontekście istotnych rozbieżności interesów pomiędzy poszczególnymi państwami / grupami państw w UE;
- przy słusznym założeniu o konieczności rozwoju i usprawnienia funkcjonowania rynku wewnętrznego UE, brakuje odniesienia się do koncepcji wspólnej polityki finansowej (zaostrzenia bądź złagodzenia kryteriów bezpieczeństwa) oraz przyszłości znajdującej się w zapaści Europejskiej Unii Monetarnej.
- założyć należy, że okres parlamentarnej kampanii wyborczej przypadający na okres polskiej Prezydencji będzie z jednej strony czynnikiem motywującym do podejmowania skutecznych działań na forum UE, z drugiej jednak – pewnej nacjonalizacji dyskursu i być może nowych konfliktów wewnętrznych wokół postrzegania roli Polski w Unii.



