Wydłużony wiek emerytalny w Europie - jak długo mamy pracować?
| 28.07.2010 | Autor: Mateusz Bobowski | [ 0 komentarzy ] |
„Złota jesień” jest prawem każdego pracującego człowieka w państwie demokratycznym.
Źródło: www.rgbstock.com
- Wybierasz się do Polski?
- Zarezerwuj hotel w Polsce
- Wynajmij samochód w Polsce
- Podobne tematy:
- Polska „Młodzież w działaniu” – dodatkowe pieniądze z UE
- Hiszpania: Rajoy obiecuje zmniejszenie deficytu budżetowego w 2012 r.
- Martin Shulz nowym szefem Parlamentu Europejskiego
- Polska - inne artykuły:
- Europa żegna Szymborską
- „Power Ring 2011” - polski sposób na Energy Roadmap 2050
- Chcesz założyć innowacyjny biznes? MARR zaprasza na bezpłatne szkolenia
Bruksela mówi o wydłużeniu wieku emerytalnego do 70 lat. W tym samym momencie eksperci z Polski alarmują, że wskaźnik zatrudnienia osób w wieku 55-64 lata jest w naszym kraju niepokojąco niski.
Późne emerytury w Unii Europejskiej
Komisja Europejska dąży do rozwiązania, które automatycznie dostosuje system emerytalny danego państwa do sytuacji demograficznej. Przesuwając granicę wieku emerytalnego do 70 lat, liczy na zwiększenie wskaźnika osób aktywnych zawodowo przy jednoczesnym odciążeniu budżetu państw, poprzez zmniejszenie ilości ludzi korzystającej z różnego rodzaju świadczeń. Jest to jedno z działań mających na celu ustabilizowanie systemu finansowego unii.
Jednak Bruksela jest ostrożna w swoich zaleceniach. „Świadczenia emerytalne to jedna z kwestii, w którą Unia nie powinna ingerować, nawet jeżeli w grę wchodzi rynek wewnętrzny czy zapobieganie dyskryminacji w pracy”, pisze francuski „Le Figaro”. Propozycje te są jednak niepopularne, zwłaszcza w krajach, których obywatele uważają, że „złota jesień” jest prawem każdego pracującego człowieka w państwie demokratycznym.
Wczesne emerytury za 20 mld złotych
W Polsce rozgorzały dyskusje na temat systemu emerytalnego po opublikowanym przez „Dziennik Gazetę Prawną” artykule, w którym specjaliści informują, że zbyt wczesne emerytury kosztują nasze państwo 20 mld złotych rocznie. Oblicza się, że wskaźnik zatrudnienia w wieku 55-64 lata wynosi w Polsce 32%, podczas gdy w Szwecji - 70%, w całej Unii Europejskiej – 46%. Policjanci, żołnierze, prokuratorzy, sędziowie, profesorowie i notariusze, gdy osiągną określony wiek, zgodnie z prawnymi regulacjami, często muszą odejść na emeryturę.
Przeciwnicy tej sytuacji, nazywają polskie prawo „absurdalnym” argumentując, że osoby po osiągnięciu wieku emerytalnego, często chcą pracować, jednak prawo im to uniemożliwia. Natomiast z punktu widzenia skarbu państwa, sytuacja ta, to strata podwójna. Dr Agnieszka Chłoń-Domińczak, była minister pracy, podkreśla, że osoby na świadczeniach nie płacą podatków ani składek do ZUS i NFZ.
Emerytura albo bezrobocie
Wśród opinii publicznej pojawiły się głosy sprzeciwu. Ludzie odchodzący na emeryturę zwalniają miejsca pracy młodej kadrze z potencjałem, a wydłużanie wieku emerytalnego nie utworzy nowych miejsc pracy. Na forach internetowych pojawiają się głosy, że utrzymanie emeryta nie kosztuje państwa więcej, niż absolwenta szkoły wyższej na bezrobociu.
W latach 1980-2001 w Hiszpanii stosowano obowiązkowe przejście na emeryturę w wieku 69 lat, by walczyć z bezrobociem, gdy sytuacja uległa poprawie, regulacje te zmieniono.
W Szwecji wskaźnik pracujących w wieku 55-64 jest najwyższy. Szwecja ma system emerytalny opłacany bezpośrednio z podatków, nie zaś z odrębnych funduszy. Bardzo rozwinięte związki zawodowe chronią praw pracowników, a jednym z przyjętych zwyczajów głosi, że w pierwszej kolejności zwalnia się pracownika o najmniejszym stażu.
Absurdalne prawo czy niechęć do pracy?
„To prawda, że zwalnia się ludzi, którzy mogą i chcą pracować” – pisze jeden z internautów – „ale nie zapominajmy, że wielu ludzi po przepracowaniu 35 lat, nie może się doczekać emerytury”.
Mimo iż w wielu grupach zawodowych pracodawca ma prawo wypowiedzieć pracownikowi umowę o pracę, ze względu na osiągniecie wieku emerytalnego, to jeżeli nie umotywuje wypowiedzenia w sposób, który przedstawi pracownika jako niezdolnego do pracy – ten może złożyć odwołanie do sądu pracy zarzucając pracodawcy „dyskryminowanie ze względu na wiek” i ma dużą szanse wygrać.
Chociaż, jak pisze portal wnp.pl, umowa z profesorami na uczelniach wyższych jest rozwiązywana automatycznie po ukończeniu 70 roku życia, prawie 30% profesorów zatrudnionych na uczelniach wyższych przekroczyło ten wiek i aż 48% profesorów PAN.
W powyższym świetle, często pada pytanie: „Na ile możliwość pracy ograniczają przepisy, na ile własne chęci?”
Emerytury niezależne od wieku
Z sondażu instytutu Homo Homini przeprowadzonego dla „Dziennika Gazety Prawnej” wynika, że 70% Polaków chce mieć prawo do przejścia na emeryturę bez względu na wiek po 35 czy 40 latach pracy, a 72% zdecydowanie nie zgadza się na obniżenie świadczeń emerytalnych w celu ratowania budżetu.
W ubiegły czwartek do Sejmu trafił projekt OPZZ (Ogólnego Porozumienia Związków Zawodowych), mający wprowadzić zmiany w ustawie, dając możliwość przejścia na emeryturę bez względu na wiek – kobietom po 35 latach pracy i mężczyznom po 40 latach. Klub PO zaopiniował go negatywnie, opozycja natomiast stwierdziła, że warto nad projektem popracować. Rada ministrów uznała, że przepisy proponowane przez projekt naruszają spójność systemu emerytalnego oraz nie są zgodne z reformą emerytalną z 1999 r., ponadto takie przepisy sprzyjałyby skróceniu aktywności zawodowej Polaków.



