Korupcja (nie)szkodzi - afery w Rumunii i Bułgarii
| 29.07.2010 | Autor: | [ 0 komentarzy ] |
Budynek Komisji Europejskiej
Źródło: Wikimedia Commons
- Chcesz pozyskać fundusze unijne?
- Złóż zapytanie ofertowe! >>
Unia oraz Rada Europy krytykują Rumunię i Bułgarię za afery korupcyjne. Komisja Europejska naciska jednocześnie na wprowadzenie reform, mających umożliwić poprawne działanie nowych państw unijnych.
„Napiwki” w Rumunii
Rumuńskie afery korupcyjne mają bogaty rodowód, gdyż rozpoczęły się już w latach 90-tych, gdy po upadku ZSRR brakowało odpowiednich instytucji umożliwiających sprawny i zgodny z prawem proces prywatyzacji. W raporcie Rady Europy z lat 2003-2006 podkreślono, iż w ciągu ostatnich kilkunastu lat, władze Rumunii skutecznie przeciwdziałają korupcji, jednak nadal pozostaje to niczym, wobec głęboko zakorzenionych przekonań mieszkańców tego kraju. Chcąc załatwić jakąś sprawę u lekarza lub w urzędzie nadal są skłonni dawać tzw. „napiwki” - jest to dla nich naturalny element życia. Niestety sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, gdyż walka z korupcją oraz spowodowany wokół niej szum medialny, jest często wykorzystywany przez rumuńskich polityków w celu zdyskredytowania swoich konkurentów.
Rumunia, jako nowe państwo członkowskie UE, chce walczyć ze swoimi wadami i zasłużyć na zaufanie Unii. Dlatego też od 2003 roku urzędnicy państwowi muszą publicznie deklarować posiadane dobra. Tegoroczny raport Komisji Europejskiej wytyka Rumunii, przede wszystkim, opieszałość w walce z łapówkami. Władze rumuńskie częściowo zgadzają się z unijnym osądem, jednak uważają, że jest on zbyt surowy, więc postanowiły stworzyć własny raport dotyczący sytuacji w kraju.
Opór Bułgarii
Nieco inaczej ma się sytuacja w Bułgarii. Bruksela zażądała dokładniejszej kontroli w kręgach rządowych, a także surowych kar dla polityków przyjmujących łapówki. Wymaga także zwalczania korupcji w sferze przetargów publicznych, a tym samym rozsądnych oszczędności przy dysponowaniu dotacjami unijnymi. Jednak władze tego kraju nie wykazują wyraźnych chęci do zmiany obecnej sytuacji. Ponad rok temu Komisja Europejska oceniała bardzo dobrze postępy Bułgarii w walce z korupcją, jednak już teraz widać, że planowane działania nie przyniosły spodziewanego skutku. Niestety to nie jedyny problem tego kraju. KE zarzuca Bułgarii opieszałość w walce z przestępczością zorganizowaną oraz zbrodniami.
Na szczęście Unia w celu dyscyplinowania nowych krajów członkowskich, nie zdecydowała ograniczyć przysługujących im dotacji. Z pewnością posunięcie takie wzbudziłoby oburzenie pośród obywateli Rumunii oraz Bułgarii, którzy z wejściem do Unii łączyli wielkie nadzieje.



