Inwestycje w Europie - wywiad z prezesem ŁSSE
| 12.07.2010 | Autor: Piotr Anuszczyk | [ 0 komentarzy ] |
ŁSSE to jedna z najlepszych stref ekonomicznych na świecie według Financial Times.
Źródło: ŁSSE
Marek Cieślak, prezes ŁSSE (z lewej) i Andrea Merloni, wiceprezes Indesit Company.
Źródło: ŁSSE
- Podobne tematy:
- Bliskowschodnie ruchy demokratyczne a europejska gospodarka
- Raport inwestycyjny 2010: Europa Środkowa to świetne miejsce na biznes
- Inwestycja w nieruchomości - czy w Europie warto?
- Cała Europa - inne artykuły:
- Małżeństwo z rozsądku - Chorwacja nowym członkiem UE
- Łabędzie Gniazdo, czyli peryfrazy. Cz. II – państwa Europy
- Miasto diamentów i Bangkok Europy, czyli peryfrazy. Cz. I – miasta Europy
Czy Europa może konkurować z Chinami? Jak zmienia się rynek pracy? Jak wygląda współpraca biznesu z nauką? Na pytania odpowiada Marek Cieślak, prezes Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.
Marek Cieślak, prezes Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej: Według rankingów przyciągania bezpośrednich inwestycji zagranicznych dziś prym niewątpliwie wiodą Chiny. Kraj ten daje ogromne przywileje i subwencje dla nowych inwestorów, na które kraje europejskie bądź to nie mogą sobie pozwolić bądź nie uważają za celowe przyznawania dużych dotacji. Nie każdy chce jednak przenosić swoją działalność w całości do Chin. Co prawda korzyścią takiego rozwiązania są o wiele niższe koszty, ale z drugiej strony całkowite uzależnienie się od jednego kraju nie jest korzystne. Łódzkie zakłady firmy Dell miały np. długi przestój dlatego, że w Chinach spłonęła fabryka należąca do jednego z poddostawców. Ponieważ komponenty tego poddostawcy powstawały tylko w tym jednym, chińskim zakładzie trzeba było przez kilka miesięcy czekać aż wznowi on produkcje.
Pomimo, że Chiny dają inwestorom wielkie wsparcie to Europa jest wciąż atrakcyjna. Lokując swój biznes tutaj ma się dostęp do ogromnego rynku zbytu i co ważne omija się konieczność płacenia ceł. Na naszym kontynencie wybijają się zwłaszcza dwa kraje: Niemcy i Polska. Głównym atutem Niemiec jest 80 mln mieszkańców to bardzo duży rynek i wielu zamożnych konsumentów. Polska również posiada znaczący rynek, ale naszym głównym atutem są niewysokie koszty pracy oraz możliwość ekspansji na pozostałe rynki europejskie. Ponadto jesteśmy dobrym miejsce na centra usługowe. I to nawet lepszym niż tak popularne w tym względzie Indie. Tam niezwykle popularny jest język angielski, ale żaden inny już nie. Tymczasem do prowadzenia międzynarodowej działalności BPO sam angielski to o wiele za mało.
Czy zagraniczni inwestorzy ufają nam gdy opowiadamy o sieci autostrad, której wciąż nie ma?
Dla zagranicznej firmy nie ma znaczenia czy w pobliżu zakładu będzie autostrada czy droga ekspresowa, ważne aby możliwy był płynny transport. W Ujeździe w woj. Łódzkim ulokowała się największa w Europie huta szkła firmy Euroglas. Firma zaufała, że dobra droga powstanie z pomocą unijnych dotacji i rzeczywiście droga Ujazd-Tomaszów jest już modernizowana. A my cieszymy się z inwestora, który rozważał również Czechy i Słowacje. Tym co dodatkowo kusi inwestorów konkretnie do Polski jest postawa rządu w trakcie kryzysu. Z pewnością cieszymy się większym zaufaniem niż pogrążona w kryzysie Grecja.
A co z zasobami ludzkimi? Europa się starzeje, Polska również, czy inwestorzy mają problem z pracownikami?
To jest rzeczywisty problem jeśli chcemy utrzymać naszą konkurencyjność. Największy kłopot dla firm to znalezienie specjalistów średniego szczebla. Bez renesansu szkół zawodowych będzie stali na przegranej pozycji. Inwestora nie interesuje wyłącznie ilość ale i jakość zasobów ludzkich. Poza tym inwestorzy nie chcą wyłącznie na siebie brać kosztów szkolenia lub dowożenia pracowników z odległych miejscowości. Aby rozwiązać ten kłopot potrzebne są działania nie tylko szkół ale i samorządu. A to wcale nie jest łatwe, bo samorządowcy słysząc o powrocie mody na szkoły zawodowe potrafią zaproponować utworzenie klasy do kuśnierzy podczas gry na rynku potrzeba specjalistów do montowni AGD czy logistyków. Są jednak i dobre przykłady, w Łodzi np. udało się doprowadzić do sytuacji, w której ABB, Bosch&Siemens, Indesit, P&G otworzyły swoje klasy patronackie. Oznacza, że to firmy te fundują w szkołach niezbędne wyposażenie, a uczniom oferują naukę języka, staże i stypendia a nawet zagraniczne wyjazdy by zobaczyć jak zorganizowana jest praca w innych oddziałach danego koncernu.
To co trzeba zrobić to przekonać rodziców i dzieci, że szkoły zawodowe to jest dobry pomysł. Należy pokazać, że są różne ścieżki kariery.
Ale co z aspiracjami osób po studiach, które nie chcą pracować w montowniach?
Jeśli inwestor stawia dziś nową fabrykę to korzysta z najnowszych dostępnych rozwiązań. Dzisiejsze montownie to nie są manufaktury z minionego wieku tylko wysoko skomputeryzowane zakłady. Do ich obsługi potrzeba jest niemała wiedza. Podkreślam, że to jest głównie problem wizerunkowy. Z drugiej strony wychodzimy z założenia, że praca powinna być dla wszystkich, a nie wyłącznie osób z wykształceniem wyższym. ŁSSE wyspecjalizowała się w branżach AGD, materiałów budowlanych, logistyce, produkcji opakowań, a ostatnio coraz aktywniej działamy na polu farmacji i kosmetologii. Wspólnie z Uniwersytetem Medycznym przygotujemy pomieszczania pod laboratoria dla firm biotechnologicznych. Osiągają one fantastyczne wyniki, a my śledzimy najlepsze wzorce z Europy dlatego ŁSSE chce wspomagać także komercjalizację wiedzy. Stąd też nasza aktywna współpraca z Uniwersytetem Medycznym. Jestem przekonany, że dzięki niej innowacyjne firmy dostaną szansę rozwoju, a to z kolei przełoży się na powstanie bardzo atrakcyjnych miejsc pracy.
Dziękuję za rozmowę.



