Czy głosy Polaków poza graniami kraju mają wpływ na wynik wyborczy?
| 12.06.2010 | Autor: Maciej Gach | [ 0 komentarzy ] |
Poza granicami Polski żyje kilkanaście milionów Polaków, spośród których wielu ma polskie obywatelstwo. Jednak niewielki odsetek z nich korzysta z przysługującego im czynnego prawa wyborczego.
Walka wyborcza o głosy wśród Polaków na emigracji
.Od wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, duża grupa Polaków skorzystała z możliwości pracy poza granicami kraju. Zauważyli to politycy, którzy od 2005 roku odprawiają przysłowiowe pielgrzymki wyborcze do państw starej Unii, zwłaszcza do takich miejsc jak Londyn czy Dublin.
Jednak osiągnięcie zwycięstwa wyborczego danego kandydata czy partii, poza prestiżem, nie ma praktycznie, żadnego przełożenia na ostateczny wynik wyborczy. Czy zatem jest sens walki wyborczej, aby zdobyć ten magiczny promil poparcia wśród głosów Polaków, pracujących czy stale mieszkających poza granicami swojej ojczyzny?
Statystki wyborcze
Po odzyskaniu przez Polskę suwerenności po 1989 roku, przy każdych wyborach czy to parlamentarnych czy to prezydenckich, słychać znaki zapytania, czy Polacy mieszkający poza Polską, powinni być pozbawieni czynnego prawa wyborczego? Argumenty są różne: brak kontaktu z własnym krajem, nieznajomość obecnej rzeczywistości, niepłacenie podatków, itp.
Co ciekawe podczas pamiętnych wyborów na urząd prezydenta w 1995 roku, Polonia mogła oddać głos tylko w pierwszej turze wyborów. Później ten stan rzeczy zmieniono i już w kolejnych wyborach była możliwość, aby (w 2000 roku nie było II tury, gdyż w pierwszej wygrał Aleksander Kwaśniewski, dopiero w 2005 roku nastąpiła druga tura w której rywalizował Lech Kaczyński i Donald Tusk - przyp. autora) rodacy poza granicami kraju, mogli wrzucić kartkę wyborczą w II turze.
Prawo głosu ma kilkanaście milionów Polaków zagranicą, posiadających polskie obywatelstwo. Jednak w wyborach prezydenckich w 2005 roku, chętnych do głosowania było tylko 74 tysięcy osób, które zarejestrowało się w konsulatach.Z tej grupy zagłosowało około 53 tysięcy.
Większa frekwencja była podczas wyborów parlamentarnych w 2007 roku. Wtedy w polskich konsulatach, zarejestrowało się ponad 190 tysięcy polskich wyborców poza granicami Polski, a do lokalu wyborczego udało się prawie 150 tysięcy polskich obywateli.
Ważne jest to, że ministerstwo spraw zagranicznych zdecydowało w tych wyborach utworzyć 263 obwodowych komisji wyborczych, czyli o 80 więcej, niż w ostatnich wyborach do parlamentu europejskiego i o ponad 100 więcej, niż podczas wyborów prezydenckich w 2005 roku.
Wymiar jedynie prestiżowy
Mimo, iż przeprowadzenie wyborów poza Odrą i Nysą, jest przedsięwzięciem dość kosztownym, to jednak ma ono sens.
Przede wszystkim ci, którzy decydują się głosować, to ludzie, którzy pojechali zarobić w innych państwach, ze względu na niemożność znalezienia pracy w Polsce i co istotne wielu z nich nie podjęło ostatecznej decyzji o tym, że do kraju nie wrócą. Dlatego dla nich jest niezwykle ważne, kto wygra w danych wyborach i przeprowadzi korzystne zmiany, aby było warto wracać.
Specjaliści przewidują, iż pula głosów zagranicznych, będzie wynosić jakieś 150 tysięcy, co w przeliczeniu daje jakieś 1%, jeśli w Polsce do lokali wyborczych pofatyguje się połowa obywateli uprawnionych do głosowania.
Mimo, iż głosy polonusów nie będą miały przełożenia na końcowy wynik wyborów, to jednak jest to elektorat, który czegoś się domaga.
I ten kto uzyska najlepszy rezultat, może pokusić się o bycie zwycięzcą Polski w pigułce, co zapewne skłoni do myślenia politologów, socjologów, czy samych polityków, że taki kandydat trafnie odczytał, czego oczekuje pewna grupa wyborców.
Trzy lata temu politycy mnożyli obietnice składane polskim emigrantom, jednak z wyborczych obiecanek zrealizowali tylko abolicję podatkową, która została wprowadzona przez obecny rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Spośród dziesiątki kandydatów ubiegających się o najwyższy urząd w Polsce, spotkania poza granicami kraju jako pierwszy odbył Janusz Korwin-Mikke, który w dniach 28.04 - 2.05 spotkał się z potencjalnymi wyborcami między innymi w Londynie, Manchesterze, Wrexham czy Hull.
W ostatnich dniach na Wyspach gościli: Bronisław Komorowski i Grzegorz Napieralski.
Źródło: Więcej na ten temat można zobaczyć na http://www.tvp.pl/publicystyka/polityka/tydzien-polski/wideo/02062010-2045/1788328



