Myśliwi wśród polityków
| 29.05.2010 | Autor: Maciej Gach | [ 4 komentarze ] |
Prezydent Mościcki z niedźwiedziem zabitym podczas jednego z polowań (1937)
Źródło: wikipedia
Polowanie ilustracja do IV księgi Pana Tadeusza autorstwa Franciszka Kostrzewskiego z 1886
Źródło: wikipedia
Mościcki z Hermannem Göringiem na wspólnym polowaniu w 1937
Źródło: wikipedia
- Podobne tematy:
- Otwarto pierwszą nitkę Gazociągu Północnego
- Historia stosunków polsko-libijskich
- Białoruś a Unia Europejska - historia relacji
- Cała Europa - inne artykuły:
- Ekologiczny plastik z rzeźni
- Małżeństwo z rozsądku - Chorwacja nowym członkiem UE
- Łabędzie Gniazdo, czyli peryfrazy. Cz. II – państwa Europy
Pod wpływem krytyki, Bronisław Komorowski, który jest kandydatem na prezydenta, zamienił broń myśliwską na aparat fotograficzny. Ale nie od dziś Polska jest dla polityków wymarzonym krajem do polowań.
Zamiłowanie polityków do polowania daje przede wszystkim możliwość pewnej nieformalnej atmosfery - otaczający las, mocne trunki, brak przypadkowych świadków, to wszystko sprawia, że od razu przechodzi się na ty. Wspólne polowanie wytwarza więzy krwi, stąd bierze się charakterystyczne poczucie przynależności do bractwa, elity.
Ignacy Mościcki- król myślistwa II RP
Ignacy Mościcki należał do ścisłej czołówki polujących polityków. Zaczął we wczesnej młodości. Przyszły prezydent, jako młody chłopak, ćwiczył jak należy władać szablą, jeździć konno i oczywiście jak należy strzelać. Jednak zmiłowaniu temu mógł spokojnie oddać się dopiero, jako prezydent Drugiej Rzeczypospolitej.
Polował między innymi w Białowieży, Puszczy Nadnoteckiej, w Puszczy Rudnickiej, na Huculszczyźnie, w Wiśle czy Iwacewiczach. Znany był z tego, że miał pewną rękę i celne oko. Na słynnych polowaniach dla dyplomatów, którzy przebywali w Polsce, Mościcki najczęściej bywał mistrzem polowania.
I tak w 1936 roku znalazł czas choćby na 10 wypraw myśliwskich. Z takich łowów przekazał do Lasek 25 zajęcy, marszałkowi Śmigłemu prezydent podarował 5 zajęcy, marszałkowej Piłsudskiej tyle samo, a do kuchni w Spale, gdzie Mościcki wypoczywał 10 szaraków. W tym samym miesiącu na kolejnym prezydenckim polowaniu ówczesna głowa państwa sama ubiła 12 dzików, 2 rysie i wilka. Natomiast naczelny wódz Marszałek Edward Śmigły-Rydz wraz z ambasadorem Francji trafili po 1 dziku. Zaś premier Prus Hermann Göring 2 dziki i 2 wilki. Adiutant prezydenta ubił 14 dzików, 1 wilka i 2 lisy. A zamkowy kapelan upolował zaledwie jedną sztukę ale za to rysia.
Poza tym w Białowieży polowały takie osobistości jak ambasador USA John Cudahy, minister spraw zagranicznych Włoch Galeazzo Ciano czy regent Węgier Miklos Horthy.
Jak polowano w PRL-u
Za PRL-u zapalonym myśliwym był pierwszy powojenny sekretarz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Bolesław Bierut, który podczas polowań uwielbiał fotografować się z oswojoną sarenką. Polowali także Władysław Gomułka i Edward Gierek.
Pierwsi sekretarze Komitetu Centralnego PZPR, mieli do dyspozycji tak zwane pałacyki myśliwskie, czyli posiadłości na terenach należących do Rady Ministrów. Pałacyki te były chronione drutem kolczastym, budkami strażniczymi, aby przypadkiem jakiś intruz się tam nie przyplątał.
Oprócz PRL-owskich notabli, na polowania przybywali mężowie stanu z wielu krajów jak Josip Broz Tito(komunistyczny prezydent Jugosławii po 1945 roku), Reza Pahlawi(Szach Iranu), Valery Giscard D’Estaing (prezydent Francji), a także Nikolae Caucescu (komunistyczny dyktator Rumunii), który, jak fama głosiła, miał znamienite trofea, wśród nich najdłuższe w całym obozie socjalistycznym szable (kły dzika). Ponoć budziło to wielką zazdrość i podziw.
Piotr Jaroszewicz (premier za czasów Edwarda Gierka) ustrzelił swego czasu w jednym z takich ośrodków niedźwiedzia, który, wypchany, stoi do dziś w miejscowym muzeum na pamiątkę tamtego miłego wydarzenia.
Aż do końca władze PRL-u składały się głównie z myśliwych. Jak głoszono polowanie było sensem życia Czesława Kiszczaka (minister spraw wewnętrznych, jeden z najważniejszych polityków PRL-u w latach 80-tych) Mówiono także że tak naprawdę w PRL-u nie rządzi PZPR, tylko PZŁ - Polski Związek Łowiecki.
Warto także dodać, iż Józef Stalin nie polował, ale lubił zwierzęta jak i pracę w ogródku. Co innego jego następca Nikita Chruszczow, który narzucił modę na polowania. Natomiast za kadencji Leonida Breżniewa była to podstawa, więcej spopularyzował ten sport w całym bloku wschodnim. Co ciekawe, w momencie obejmowania władzy Breżniew był przystojnym, wysportowanym sześćdziesięciolatkiem, który świetnie jeździł konno, ale jednak jego największą pasją były ekskluzywne samochody.
Dziś w Rosji tradycje polowań kultywuje Władimir Putin, wystarczy przypomnieć jakie zainteresowanie wywołało pojawianie się oficjalnych zdjęć wysportowanego i muskularnego rosyjskiego przywódcy przechadzającego się bez koszulki na tle dzikiej przyrody czy jak uratował ekipę telewizyjną strzelając do zagrażającego jej niedźwiedzia pociskiem usypiającym.
Jak się dziś poluje
Janusz Palikot przyznał się, że to dzięki polowaniom zbliżył się do Bronisława Komorowskiego, gdyż jak wielu potwierdza, przystępując do partii myśliwych, można dotrzeć do każdego.
Także zamiłowania do łowiectwa znany jest metropolita gdański, były kapelan Wojska Polskiego abp Sławoj Leszek Głódź, który za rządów SLD był w konflikcie z Andrzejem Karkoszką, wówczas wiceministrem obrony narodowej. Arcybiskup nie dostawał od niego zgody na budowę kaplic polowych. Podczas jednej z kolacji rzucił do ministra: Widziałem pana w mojej lunecie. Ładnie pan wyglądał. Zgromadzeni myśliwi oniemieli, bo luneta jest częścią broni myśliwskiej, a więc biskup brał ministra na cel. Po krótkim czasie minister dał się przekonać do wyłożenia funduszy na budowę kaplic.
Łowiectwo pomaga nie tylko na podwórku krajowym, ale również na szczeblu międzypaństwowym. Stanisław Żelichowski, gdy był ministrem środowiska, zapraszał na polowania wielu zagranicznych polityków. Wszystko to miało ich skłaniać do podpisywania ważnych umów międzynarodowych i co ważne, dawało efekt pozytywny
Do polityków-myśliwych należą także: Waldemar Pawlak, Wojciech Olejniczak, Włodzimierz Cimoszewicz, Radosław Sikorski, Dariusz Rosati, Elżbieta Radziszewska, Jan Kulczyk, a także wielu ambasadorów. Fachowcy przyznają, że w obecnej kadencji poluje około setka parlamentarzystów.
W końcu Bronisław Komorowski miał mieć wszelkie pozory wizerunku kandydata prawicy a więc: sarmacki wąs, dwururka, dworek, kuchnia ziemiańska[, ale ze strachu przed brakiem poparcia części elektoratu przymus marketingowy zmienił dotychczasowe upodobania marszałka.
Na podstawie:
dziennik.pl, newseek.pl, krytykapolityczna.pl, rp.pl, adamczewskiblog.polityka




Łowczy WP
2010-06-17, 11:35
Brednie! Bierut polował rzadko, Gomułka tylko na zdjęciach, a Gierek w ogóle.