Ponad 150 tysięcy osób na uroczystościach pogrzebowych w Krakowie
| 20.04.2010 | Autor: Iwona Berny | [ 0 komentarzy ] |
Większa częsć Rynku Głównego i pobocznych ulic była zarezerwowna jedynie dla dziennikarzy i osób posiadających wejściówki
Źródło: Iwona Berny
Do Krakowa przybyli członkowie Towarzystwa Społeczno - Kulturowego im. gen. W.E. Sikorskiego w Tuszowie Narodowym
Źródło: Iwona Berny
Nie zabrakło również przedstawicieli NSZZ Solidarność
Źródło: Iwona Berny
- Wybierasz się do Polski?
- Zarezerwuj hotel w Polsce
- Wynajmij samochód w Polsce
- Podobne tematy:
- Toruń – Hanza nad Wisłą – podsumowanie projektu Innowacyjnej Gospodarki
- Hanza - przyczyny powstania i rozwój
- Forum Rynku Wewnętrznego SIMFO w Krakowie
- Polska - inne artykuły:
- Studia europejskie na najwyższym poziomie - Kolegium Europejskie
- Zostań specjalistą ds. innowacji - zapraszamy na szkolenie!
- Europejski Kongres Gospodarczy 2012 dobiegł końca
Niedzielne uroczystości żałobne w Krakowie trwały prawie 7 godzin. Wzięło w nich udział ponad 150 tysięcy ludzi.
Cztery telebimy
Według krakowskiej policji na uroczystości pogrzebowe Lecha i Marii Kaczyńskich przybyło ponad 150 tysięcy osób. Na samym krakowskim rynku i okolicznych uliczkach znalazło się 45 tysięcy ludzi, a ponad 100 tys. zebrało się na Błoniach, przy Sanktuarium w Łagiewnikach i wzdłuż trasy przemarszu konduktu.
Na krakowskim rynku umieszczone zostały cztery telebimy. Nie wszyscy jednak mogli je dostrzec, gdyż nie były umieszczone wystarczająco wysoko. Większa część Rynku była zamknięta, na nią mieli wstęp jedynie dziennikarze oraz osoby posiadające wejściówki.
Przybyli przedstawiciele instytucji z różnych regionów Polski
W Krakowie znalazły się liczne reprezentacje, m.in. Przedstawiciele Związku Zawodowego Solidarność, Towarzystwa Społeczno – Kulturowe im. gen. W.E. Sikorskiego w Tuszowie Narodowym, przedstawiciele Kopalni Soli Bochnia. Związek Harcerzy Rzeczpospolitej pomagał w organizacji uroczystości, harcerze dbali, aby ruch wokół krakowskiego rynku odbywał się bez żadnych problemów, pomagali policji w przepuszczaniu gości i dziennikarzy do stref tylko dla nich zarezerwowanych.
Hołd dla pary prezydenckiej
Przedstawiciele Towarzystwa Społeczno - Kulturowego im. gen. W.E. Sikorskiego przybyli do Krakowa ze sztandarem, by uczestniczyć jako Towarzystwo w pogrzebie, gdyż prezydent Lech Kaczyński był dla nich postacią niezwykle ważną. Prezydent był dwukrotnie patronatem naszych uroczystości – wspomina wiceprezes Towarzystwa Stanisław Mejar.
Do Krakowa przybyli również członkowie NSZZ Solidarność. Związek Zawodowy Solidarność przybył na uroczystości pogrzebowe by przede wszystkim oddać hołd, panu prezydentowi i jego małżonce nie pomijając tych, którzy zginęli - oznajmił jeden z przedstawicieli. Po chwili kolejny związkowiec wypowiedział się o zmarłym Lechu Kaczyńskim: Był to prezydent, który chciał z naszego kraju wykreować państwo prawa. Prawa, które w okresie transformacji zostało zaniedbane, bo najpierw po odzyskaniu niepodległości politycy powinni się skupić na stworzeniu prawa, a później dopiero na prawie gospodarczym, prywatyzacji, na innych obszarach dotyczących życia publicznego. Natomiast zaczęto to realizować jakby odwrotnie, zostawiając prawo na końcu. Ten człowiek właśnie się temu sprzeciwiał i mimo że już bardzo wiele czasu upłynęło, chciał to uregulować. Lepiej późno niż wcale. Mam nadzieję, że ta ofiara, bo inaczej tego nie można nazwać, zrodzi owoce i inni to pociągną i zrealizują – wypowiadał się Jan Buty, przewodniczący Komisji Zakładowej Solidarność w MPK „Tarnów i członek Komisji Rewizyjnej Zarządu Regionu Małopolska.
Nie tylko Polacy na krakowskim rynku
Oprócz licznych Polaków przybyłych z całej Polski, wielu było obcokrajowców. Większość cudzoziemców musiała pozostać w Krakowie. Zamknięcie lotnisk z powodu pyłu wulkanicznego unoszącego się nad Europą uniemożliwiło im powrót do ojczyzny. Cudzoziemcy udali się jednak na krakowski rynek, aby zobaczyć, jak Polska żegna swojego prezydenta. Pragnęli również wyrazić swoje współczucie i solidarność z Polakami opłakującymi ofiary tragedii pod Smoleńskiem. Marie z Anglii wraz z mężem i synem jest w Krakowie od tygodnia. Zamknięcie lotniska przedłużyło im wakacje w Polsce. Postanowili wybrać się na krakowski rynek, aby solidaryzować się z narodem polskim w tak trudnej sytuacji. Marie oceniła zachowanie Polaków w ciągu ostatniego tygodnia oraz podczas krakowskich uroczystości jako pełne szacunku, wspaniałe. Amerykanin pochodzący z Indii przyleciał do Polski w sprawach służbowych dzień przed katastrofą: Znalazłem się w Polsce w dziwnym czasie.



