Czy najbardziej znane marki rumu znikną z europejskich sklepów?
| 06.04.2010 | Autor: Martyna Nasiłowska | [ 0 komentarzy ] |
Większość gatunków rumu wytwarza się z melasy, która zawiera 50% cukru i powstaje w trakcie obróbki trzciny cukrowej, jednak na Haiti i Martinice rum wytwarzany jest z soku tej rośliny.
Źródło: Martyna Nasiłkowska
Sir Ronald Saunders (dyplomata i biznesmen z Karaibów) podkreśla, że cofnięcie decyzji Komisji Europejskiej wstrząśnie gospodarką Haiti, które zostało poszkodowane w styczniowym trzęsieniu ziemi.
Źródło: everystockphoto.com
Na Konwencji w Kotonie w 2000 r. Unia Europejska podpisała układ określający warunki współpracy z grupą AKP – państwami z Afryki, Karaibów i Pacyfiku.
Źródło: http://upload.wikimedia.org
- Chcesz pozyskać fundusze unijne?
- Złóż zapytanie ofertowe! >>
Karaiby są epicentrum światowej produkcji rumu, jednak być może już nie długo.
Dawne związki
Pozornie ten złoty trunek otrzymywany z produktów, które powstają podczas obróbki trzciny cukrowej, tworzący z coca-colą drink o egzotycznej nazwie Cuba Libre, nie ma nic wspólnego z Europą, a tym bardziej z Unią Europejską. Największym światowym producentem rumu są odległe od naszego kontynentu Karaiby. Rozkwit przemysłu związanego z produkcją rumu na Karaibach lokalni mieszkańcy zawdzięczają jednak europejczykom. W 1493 roku Krzysztof Kolumb podczas wizyty na Kanarach zebrał sadzonki trzciny cukrowej i przewiózł je na Hispaniolę – jedną z wysp Karaibskich, która obecnie należy do Haiti i Republiki Dominikańskiej.
Masowa uprawa trzciny cukrowej na wyspach
W krótkim czasie okazało się, że rejon Morza Karaibskiego stwarza idealne warunki klimatyczne do wzrostu tej pożytecznej trawy, a jej masowa uprawa rozprzestrzeniła się szybko na okolicznych wyspach. Każda z nich wyspecjalizowała się w produkcji innej odmiany rumu. Najstarsze destylarnie tego trunku znajdują się na Barbados – powstają tam lekkie i słodkawe odmiany. Mocniejsze i bardziej aromatyczne rodzaje alkoholu pochodzą między innymi z Jamajki, Haiti oraz z Martiniki.
Unia kontroluje eksport rumu
W przemyśle związanym z produkcją rumu na Karaibach zatrudnionych jest ponad 50.000 osób i jest to czwarty największy tradycyjny produkt eksportowy tych krajów. Obecnie tamtejsi producenci protestują przeciwko niekorzystnej dla nich decyzji Komisji Europejskiej. W tym miejscu warto wyjaśnić, że eksport rumu do Unii jest regulowany prawnie. Butelki z trunkiem, które docierają na nasz kontynent zawierają niższy procent alkoholu niż tradycyjne wersje. Jest to związane z wymogami Unii, która dopuszcza do sprzedaży jedynie wersję rozcieńczoną, zawierającą od 37,5 do 40 % alkoholu.
Dotacje dla przedsiębiorców z Wysp Karaibskich
Unia ma wpływ nie tylko na zawartość procentową sprowadzanego rumu, ale również na sposób jego promocji. W ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju (EDF), które powołano w celu świadczenia pomocy krajom z Afryki, Karaibów i Pacyfiku, firmy produkujące ten trunek mogły liczyć na wsparcie finansowe w zakresie prowadzenia projektów marketingowych. Według umowy, którą zawarto na Konwencji w Kotonie, producenci rumu mogli ubiegać się o zwrot kosztów poniesionych na te projekty. W specjalnej deklaracji Komisja Europejska przyznawała, że docenia znaczenie produkcji rumu dla rozwoju światowej ekonomii i popiera modernizację firm z obszaru wysp Karaibskich.
Złamanie umowy
Pierwsze dotacje zostały przyznane trzy lata temu i miały zakończyć się w czerwcu 2010 roku, jednak przedstawiciele Unii, którzy monitorowali projekt, rekomendowali jego przedłużenie do grudnia 2011. Mimo to Komisja Europejska postanowiła uciąć dotacje przed terminem określonym w pierwotnej umowie. W konsekwencji firmy, które zainwestowały swoje pieniądze w projekty marketingowe w nadziei uzyskania zwrotu kosztów, znalazły się obecnie w trudnej sytuacji finansowej.
Zmiany na rynku rumu
Dodatkowo Komisja Europejska zliberalizowała taryfy dla trunków z Peru oraz Columbii i przygotowuje podobne ułatwienia dla firm z Ameryki Centralnej. Wszystko wskazuje na to, że europejscy importerzy zdecydują się na współpracę z nowymi, konkurencyjnymi cenowo dostawcami. Dyrektywy unijne mogą zatem przesądzić o losach tradycyjnych marek, które znajdują się na europejskim rynku od ponad 300 lat.



