Prima Aprilis - 1 kwiecień europejskim dniem żartów
| 01.04.2010 | Autor: Maciej Gach | [ 0 komentarzy ] |
Pocztówki na dzień 1 kwietnia
Źródło: wikipedia
Hitler w karykaturze
Źródło: wikipedia
Hitler w propagandzie sowieckiej
Źródło: wikipedia
- Podobne tematy:
- Słowacja: obraz Hitlera na aukcji w Koszycach
- Byłam sekretarką Goebbelsa
- Louis de Funes - Historia pewnego żandarma z Saint Tropez
- Cała Europa - inne artykuły:
- Poznań Motor Show 2012 – relacja
- Rozpoczyna się 3 edycja konkursu na najlepszy paragon z podróży – „Paragoniada”!
- Urlop bez partnera? W tym szaleństwie jest metoda
1 kwietnia to dzień śmiechów i chichów, warto przy tej okazji przypomnieć sobie kiedy to święto powstało oraz kawały opowiadane w Europie podczas okupacji hitlerowskiej w latach 1939-1945.
Krótka historia Prima Aprilis
Prima aprilis to łacińskie wyrażenie, które w przetłumaczeniu oznacza - dzień żartów, a jego początki sięgają XIII wieku.
Chrześcijaństwo wiąże prima aprilis z Judaszem, który miał się urodzić właśnie pierwszego kwietnia, dlatego ów dzień kojarzył się z kłamstwem, obłudą, fałszem i nieprawdą. Na przykład w Wielką Środę na Śląsku z wież Kościołów zrzucano słomianą kukłę ubraną w łachmany, która symbolizowała Judasza. W tym akcie mieszają się elementy chrześcijaństwa i obrzędów pogańskich.
Prima aprilis obchodzony jest w wielu krajach i polega on na robieniu żartów, wprowadzaniu ludzi w błąd, sprawienia, by inni uwierzyli w coś nieprawdziwego. W tym dniu media próbują na wszelkie sposoby dezinformować społeczeństwo.
W Wielkiej Brytanii 1 kwietnia nazywany jest Dniem Głupca, a we Francji Dniem Ryby.
Prima aprilis w Polsce
Obyczaj ten dotarł do Polski z Europy Zachodniej, a upowszechnił się w Rzeczypospolitej w XVII wieku. Pierwszy kwietnia poświęcano opowiadaniu zmyślonych historii, robieniu przeróżnych psikusów czy podśmiechiwania się z innych.
Ponoć dzień ten uważano za niepoważny i starano się nie robić w nim żadnych ważnych rzeczy. Przeświadczenie to przeniknęło nawet do najwyższych kręgów państwowych - sojusz antyturecki z Leopoldem I Habsburgiem podpisano 1 kwietnia 1683, ale antydatowano go na 31 marca, aby na dokumencie nie widniała data prima aprilis.
Kawały okresu okupacji
Polacy w czasie wojny opowiadali sobie kawały, aby choć na chwilę zapomnieć o otaczającej ich wówczas strasznej rzeczywistości. Warto przypomnieć przy okazji 1 kwietnia kilka z nich.
Gdzie leży Berlin? - pyta po nalocie angielskim szkop szkopa
- Tam, gdzie przedtem stał.
Co oznacza skrót N.K.W.D. – Nie Wiem Kiedy Wrócę Do Domu
Co oznacza skrót N.S.D.A.P. – Nasi Są Daleko, Ale Przyjdą. Bądź wspak – Przyjdą, Aby Dobrze Sprać Niemców.
Samolotem lecą: Anglik, Francuz, Niemiec i Włoch. W pewnej chwili pilot zwraca się do pasażerów:
- Panowie, maszyna jest przeciążona, w motorze jest defekt, jeden z panów musi wysiąść. Wstaje Niemiec i z okrzykiem: Heil Hitler – skacze. Po krótkiej chwili pilot ponawia żądanie. Z ociąganiem wyskakuje Włoch, wołając: E viva il Duce!. Upływa znów kilka minut i pilot mówi: niestety jeszcze jeden z panów musi się poświęcić, inaczej wszyscy zginiemy.
Chwila milczenia, potem wstaje Anglik i z okrzykiem: Niech żyje Król wyrzuca z samolotu Francuza.
Ideał nordyka Hitlerowca: wysoki jak Goebbels, szczupły jak Goering, blondyn jak Rozenberg i ma tyle dzieci co Hitler.
Hitler mówi – ja już umrę.
Anglia mówi – kupię trumnę
Francja mówi – dół wykopię
Polska mówi – już zakopię
Ameryka kupi wieniec
Żeby już nie powstał Niemiec
Dlaczego Niemcy przegrali wojnę?
-bo ci z NRD strzelali w powietrze.
Zagadka:
Do sali, w której siedzą Hitler, Mussolini, Hirohito, wpadła bomba niszcząc cały dom. Kto ocalał?
(Świat)
- Dlaczego nie dostajemy wieprzowiny na kartki?
- Bo ostatnia świnia został volksdeutschem.
W czasie poboru Polaków na roboty do Rzeszy pewien robotnik zgłasza się do biura i oświadcza, że chce jechać na roboty i będzie pracował 24 godziny na dobę.
- No Gut – powiada hitlerowiec. A jaki masz zawód?
- Grabarz.
W południowej Ameryce na jakimś bankiecie dyplomatycznym dwaj panowie, siedzący obok siebie przy stole, zawierają znajomość i bardzo sobie nawzajem przypadają do gustu.
Nie znają jednak ani swych narodowości, ani nazwisk.
- A szanowny Pan, jaki kraj reprezentuje? – pyta przedstawiciela Urugwaju.
-Węgry, panie kolego.
- Węgry, Węgry… - zastanawia się Amerykanin – przepraszam kolegę, ale zapomniałem, gdzie ten kraj leży, w Europie czy w Azji?
- W Europie – wyjaśnia oburzony Węgier.
- Ach, tak, tak, prawda, to jeden z krajów słowiańskich.
- Ależ nie, my pochodzimy od Hunów.
- Od Hunów i w Europie… to bardzo dziwne. Ale jaka jest forma ustrojowa Węgier?
- Jesteśmy królestwem.
- Ach tak, a czy wolno spytać, jakie imię nosi obecny król?
- My nie mamy króla. Węgrami rządzi regent, admirał Horthy
- Ach admirał, to musicie mieć potężną flotę?
- Nie, floty nie mamy, kraj mój, bowiem nie posiada wybrzeża morskiego.
- Cóż za dziwny kraj: Królestwo bez króla, admirał bez floty, a czy macie państwo jakieś pretensje terytorialne?
- O tak, w stosunku do Rumunii i Jugosławii.
- To prowadzicie walkę od razu z dwoma państwami?
- Ależ nie, bynajmniej wcale z nimi nie walczymy, wręcz przeciwnie, ramię przy ramieniu bijemy się z Rosją Sowiecką.
- To w stosunku do Rosji macie pretensje terytorialne?
- Nie żadnych.
- Panie kolego, obawiam się, że albo już oszalałem, albo mi to grozi. Przestańmy mówić o Węgrzech.
Źódło: Biuletyn - Instytutu Pamięci Narodowej, Rzeczpospolita, wikipedia



