Strajk imigrantów we Włoszech
| 10.03.2010 | Autor: Iwona Berny | [ 0 komentarzy ] |
Strajki imigrantów we Włoszech przeciwko dyskryminacji mają miejsce dość często.
Źródło: Commons Wikipedia, Gary Houston
- Wybierasz się do Włoch?
- Zarezerwuj hotel we Włoszech
- Wynajmij samochód we Włoszech
- Podobne tematy:
- Czego uczą się mieszkańcy dawnego Bloku Wschodniego?
- Praca w Szwecji - zapotrzebowanie na wykwalifikowanych górników
- Praca kelnerki w Grecji - wywiad
- Włochy - inne artykuły:
- Bez spodni i z dowodem do włoskiej restauracji
- Włochy: będą przepisy zabraniające zbliżania się statków wycieczkowych do wysp
- Podróż do Wenecji. Niezbędny element zaskoczenia
W ostatnich dniach w 60 miastach Włoch imigranci sprzeciwili się rasizmowi i ksenofobii. Pragnęli zwrócić uwagę na fakt, iż cudzoziemcy wypracowują nawet 10 % PKB.
To cudzoziemcy zarabiają na włoskie emerytury
Imigranci często są traktowani jak intruzi, którzy przyjeżdżają odebrać Włochom pracę. Europejczycy z Południa winą za zły stan państwa obarczają właśnie cudzoziemców. Nie rzadko na ulicach Rzymu słyszy się negatywne wyrażenia dotyczące „questi stupidi stranieri” (tych głupich obcokrajowców). Sytuacja wydaje się[/uu] jednak absurdalna. Włosi oskarżają imigrantów o „kradzież” pracy, a przecież bez obcokrajowców, którzy wyrabiają swoją pracą 10% PKB, nastąpiłby całkowity paraliż włoskiej gospodarki. Na ten problem zwrócili uwagę strajkujący swoimi hasłami:
„Dzień bez nas”, „Nie jesteśmy kryminalistami”, "Dosyć rasizmu, jesteśmy nowymi obywatelami, to my płacimy wasze emerytury".
Demonstranci pragnęli przekonać Włochów, iż dzień bez ich pracy drogo kosztowałby włoskie państwo. Vladimiro Polchi, dziennikarz gazety "La Repubblica", autor książki "Dzień bez imigrantów", ocenił: "Doszłoby do paraliżu...Natychmiast stanęłyby wszystkie budowy, zamknięto by fabryki. Zgasłyby piece w zakładach ceramicznych. Opustoszałyby targi. Nie otwarto by restauracji i pizzerii". Brakłoby również opiekunek dla dzieci i osób starszych oraz sprzątaczek.
Przedstawiciel Stowarzyszeń Imigrantów zauważył, iż imigranci i ich praca zostanie zauważona dopiero wtedy, kiedy nie przyjdą do pracy.
Zamieszki w Rosarno
Strajk zainicjowały wydarzenia sprzed kilku miesięcy. W Rosarno (Kalabria) pracownicy rolni, pochodzący głównie z Afryki, zbuntowali się przeciwko warunkom pracy i życia na mafijnych farmach. Rezultatem były gwałtowne zamieszki. Mieszkańcy miasta wypędzili imigrantów pałkami, strzelbami i ogniem.
Do największej manifestacji w ostatnich dniach doszło w Neapolu. Demonstrowało 20 tysięcy imigrantów, głównie z Trzeciego Świata. Odbyły się również imprezy integracyjne i happeningi. Ponadto przygotowano dania z różnych krajów. Lekcje języków obcych miały miejsce w Mediolanie, a w Trieście czyszczono mury z graffiti pełne rasistowskich treści.
Komitety organizacyjne strajku na Sycylii, zorganizowały "wycieczki grozy" na plantacje, gdzie praca imigrantów wygląda jak praca niewolników.
Solidarność z cudzoziemcami wyraziły Amnesty International, partie lewicowe oraz największe centrale związkowe.
We Włoszech pracują tysiące Polek
Według oficjalnych danych we Włoszech pracuje ok. 62 tys. Polaków. Fundacja Prawo Europejskie przeprowadziła badania, z których wynika, iż w 2008 r. liczba środowisk rodzinnych, w których rodzice wyjechali za granicę, wynosi 110 tys. Polki, Rosjanki, Rumunki, Ukrainki w wieku 35-55 lat często pracują we Włoszech jako sprzątaczki, opiekunki osób starszych i dzieci. W kraju ojczystym czekają je niespłacone długi i wysokie wydatki. Niekiedy opiekują się osobami chorymi psychicznie, niepełnosprawnymi, co wymaga od nich szczególnej wytrwałości, cierpliwości i kompetencji. Zarobki są różne, przeważnie od 500 do 800 euro miesięcznie. W czasie wolnym od pracy przesyłają pieniądze rodzinie, dzwonią do bliskich, spotykają się razem w parku. Zatrudnienie we Włoszech znajdują często poprzez pośredników, który każą sobie płacić nawet 100 euro.
Strajkują z poczucia bezsilności
Niekiedy bliskim jest trudno dowiedzieć się o ich ciężkiej sytuacji. Są w innym kraju, innej kulturze, narażone na dyskryminację, poniżanie, wykonują trudną pracę i dostają niskie wypłaty. Tęsknią za rodziną, za krajem, czasami psychicznie nie wytrzymują i wracają do ojczyzny lub zostają przekonując siebie, że to najrozsądniejsze rozwiązanie. Jedyną ich możliwą bronią w walce z dyskryminacją i ksenofobią jest organizowanie strajków i otwarte domaganie się lepszego traktowania i uznania.
Źródła:
PAP, Maciej Zasada - „Bliskim lepiej nie mówić”, Tomasz Bieleckieg „Bunt niewolników w Kalabrii” (gazeta.pl)
http://www.eujournalist-award.eu
http://wyborcza.pl



