Twoja Europa - Praca i Studia za granicą oraz Unia Europejska

Przeżył obóz pracy we Włoszech [relacja]

05.03.2010 Autor: Nasz Swiat [ 6 komentarzy ]
Orta Nova - to tu znajdowały się obozy pracy we Włoszech

Orta Nova - to tu znajdowały się obozy pracy we Włoszech
Źródło: Wikipedia

Uciekając z włoskiego obozu pracy przeszedł pieszo 80 kilometrów do stacji, z której szczęśliwy wrócił do Polski - raju utraconego.

Mariusz zaczyna tak - urodziłem się w Kraśniku, potem mieszkaliśmy na wsi, ze czterdzieści kilometrów od Kraśnika, potem w Stalowej Woli.

W zimnych statystykach te rejony Polski objęte były, są i pewnie długo będą, wysokim bezrobociem. I właśnie przez to bezrobocie - dotkliwe i budzące niepokój, a nie przez nadmierną chęć zysku, Mariusz pomyślał o sezonowej pracy we Włoszech. Jednak jego wyjazd za pierwszym i za drugim razem skończył się źle. Teraz jest we Włoszech po raz trzeci.

Mariusz ma około 30 lat, rok temu ożenił się, w maju na świat przyszła jego córeczka. Ma więc już dwie - jedną ośmioletnią z poprzedniego małżeństwa żony i jedną, można by powiedzieć, całkowicie własną. Ale Mariusz nie różnicuje - obie dziewczynki są moje, obie kocham tak samo, a jak teraz wyjeżdżałem do Włoch, to ta starsza z płaczem wołała - tatusiu, nie wyjeżdżaj! W ogóle czarna rozpacz w rodzinie zapanowała, że jadę.

Ale tym razem ani Mariusz o nic się nie boi, ani też nikt nie ma powodów do lęku - tym razem przyjechał do Rzymu na pewną robotę, do rodziny, do siostry i szwagra, którzy pomogli znaleźć uczciwą pracę u uczciwych Polaków. Remonty mieszkań. Pracuje jak należy - 50 euro za dniówkę. Pobędzie w Rzymie dwa miesiące i wraca do stałej pracy w Polsce, którą tymczasowo pozostawił.

- Magazynierem jestem w jednym z zakładów w Stalowej Woli, średnio 2 tysiące złotych zarabiam. Nie tam mało, jak na polskie warunki, ale potrzeby duże - wiadomo rodzina, no i długi, bo przez jakiś czas nie miałem pracy, a z czegoś trzeba było żyć..., żona opiekuje się dziećmi i siedzi w domu. Wziąłem więc dwumiesięczny urlop i uczciwie szefowi powiedziałem gdzie i po co jadę. Nie chciałbym przez jakieś nieporozumienia stracić pracy w Polsce.

PIERWSZA PODRÓŻ DO WŁOCH: POD MOSTEM NA TIBURTINIE


Wówczas, w roku 2003, kiedy trafił do obozu pracy na południu Włoch też chodziło o to, by mieć pieniądze na życie, wtedy Mariusz nie miał żadnej pracy w Polsce.

- Wiedziałem już natomiast, jak to jest we Włoszech, że wcale nie tak łatwo, jak mówią, ale tym razem łudziłem się, że będzie inaczej. Pierwszy raz pojawiłem się we Włoszech, w samym w Rzymie, może z dziesięć lat temu. Przyjechaliśmy ze szwagrem, jeszcze w Polsce słyszeliśmy, jak to wspaniale jest we Włoszech, jak to praca czeka na człowieka na ulicy, że wystarczy pójść pod kościół polski, a tam pracodawca sam cię znajdzie, da zakwaterowanie, dobrą robotę, legalne papiery w razie czego. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Pracy nie było, dachu nad głową nie było, jedzenia nie było... I most na Tiburtinie, główny dworzec w Rzymie, na kilka tygodni stał się naszym domem. Tam spaliśmy na materacach, znalezionych na śmietniku. Każdy, kto spał pod mostem, miał swój rewir i swoją skrytkę, gdzie chował materac. My kładliśmy swoje na windzie. Jedliśmy w Caritasie, tam też ubieraliśmy się, korzystaliśmy z pralni. No i ciągle szukaliśmy pracy. W końcu się trafiła. Nadal jednak mieszkaliśmy pod mostem, bo nie było nas stać na nic innego. Z czasem odłożyłem na bilet do Polski i po prostu opuściłem Włochy - z ulgą i nauką płynącą na przyszłość - że jeśli tu wrócę, to tylko do pewnej pracy załatwionej wcześniej w Polsce.

Z OGŁOSZENIA… DO OBOZU PRACY


Sezonowa praca na południu Włoch, na plantacji pomidorów miała być właśnie pewnym, legalnym i dobrze płatnym zajęciem.
Ofertę o pracy Mariusz znalazł w krakowskiej gazecie. Zadzwonił pod podany numer, powiedziano mu, że praca jest legalna, że otrzyma umowę w języku włoskim i rzeczywiście przed wyjazdem umowa została mu przysłana.

Wszystkim, którzy jechali do pracy, kazano zapłacić za bilet w obie strony, ale biletu powrotnego nie otrzymali. Na miejscu miały czekać baraki mieszkalne, woda do mycia, woda do picia, posiłek, tymczasem nie było nic.

- Wysadzono nas na stacji benzynowej. Nikt na nas nie czekał. Po jakimś czasie zaczęli pojawiać się ludzie, którzy werbowali do roboty. Pojechaliśmy z jakimś gościem, Polakiem. Wysadził nas w gaju oliwnym, rzucił nam namioty i kazał się rozlokować. W następnym dniu ruszyliśmy do pracy - skwar, pole pomidorów, kasetony o pojemności 300 kilogramów i ciężarówka. Pozostawaliśmy na polu tak długo, aż nie zapełniliśmy jej pomidorami, a więc kilkanaście godzin. Mordercza praca. Aby cokolwiek zarobić, trzeba było wypełnić dziennie około dwanaście kasetów, czyli nazrywać ponad 3 tysiące kilogramów pomidorów. Ja wypełniałem nawet szesnaście kasetonów. Mówili, że chyba mam pakt podpisany z diabłem..., ale chciałem przywieźć jakieś pieniądze do domu.

PIEKŁO OBOZOWEJ CODZIENNOŚCI


Mariusz wspomina - nie mieliśmy co jeść, poza pomidorami z pola i chlebem, który w pierwszych dniach nam dostarczono, potem nie było nawet chleba. Nie mieliśmy co pić, na placu stała jedynie beczka wyposażona w kurek, w tej wodzie myliśmy się. Minął tydzień, a my nadal nie dostaliśmy żadnych pieniędzy, jak ktoś miał pieniądze przywiezione z Polski, to kupował za nie wodę w sklepie, do którego mogliśmy wyjść. Dzieliliśmy się tym, co mamy, by przetrwać do tej wyczekiwanej wypłaty, ale wypłaty nie było i w kolejnym tygodniu.
Gdy pytaliśmy, kiedy będą pieniądze, mówiono nam - będą, będą czekajcie i pracujcie dalej. W końcu przestali być mili - powiedzieli, że jak nam się nie podoba czekanie, to przyjadą inni na nasze miejsce. Pojawiły się groźby, że z buntownikami to oni już wiedzą, co zrobić, zawsze można niepokornych wywieźć w samochodzie, tam gdzie już ich nikt nie znajdzie. Zaczęliśmy się zwyczajnie bać.

PRACA U UKRAIŃCA


Pewnego razu Polak, który znał dobrze arabski i dzięki znajomości tego języka dowiedział się, że można coś zarobić na innym polu, powiedział, że zorganizuje ucieczkę, załatwił samochód na kilka osób i pewnej nocy zawiózł nas na pole, gdzie dowodził Ukrainiec. Ludzki człowiek - w przeciwieństwie do polskich capo w poprzednim obozie. Przede wszystkim płacił, choć też się z tym ociągał.
Mariuszowi zależało już tylko na tym, by zarobić na bilet powrotny do Polski. Któregoś dnia został pobity, postanowił wracać natychmiast, na szczęście miał już pieniądze. Do stacji, skąd odjeżdżały busy do Polski, było 80 kilometrów. - Przeszedłem ten dystans na piechotę, szedłem cały dzień, od wczesnego ranka, w słońcu, przez pola. Stopy miałem całe w pęcherzach, ale gdy znalazłem się w tym busie, który do Polski jechał, to byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, czułem, że na mojej twarzy pojawił się uśmiech od ucha do ucha.

POWRÓT DO DOMU


Mariusz wrócił do domu bez grosza, długo nie mówił rodzinie, co przeżył, zwłaszcza mamę oszczędzał.

Czy ktoś próbował powiadomić o wszystkim włoską policję? - Podczas mojego pobytu w obozie nikt z nas tego nie zrobił, baliśmy się, nie znaliśmy języka, ale jestem pewien, że włoscy karabinierzy doskonale wiedzieli, co się dzieje na tych plantacjach. Kręcili się w pobliżu stacji benzynowej, gdzie wysadzano emigrantów, koło sklepu też byli. To był układ, z którego każdy coś miał. Włoski plantator, polski lub ukraiński capo i pewnie policja.

Mariusz próbował o wszystkim zapomnieć, nie poszukiwał w pamięci wrażeń stamtąd. Kiedyś jednak - już na spokojnie - w internecie odnalazł TO miejsce na mapie Google. - Nazywa się Orta Nova...

TO BYŁO TO MIEJSCE!


To TA Orta Nova, słynna z komunikatów policyjnych, z prasowych artykułów, od których kilka lat temu zaroiły się łamy polskich i włoskich gazet. Wspólna akcja włoskiej i polskiej policji pod kryptonimem "Ziemia obiecana" ujawniła skalę zjawiska włoskich obozów pracy. Ujawniła winnych - włosko-polsko-ukraińskie gangi. Pojawiły się też podejrzenia, że za procederem wykorzystywania ludzi na włoskich plantacjach stoi słynna grupa przestępcza Camorra.

Wówczas policjanci i prokuratorzy ustalili m.in., jakie były mechanizmy działania przestępców - ogłoszenia o pracy we Włoszech zamieszczano w prasie. Ale fałszywe oferty trafiały nawet do urzędów pracy. Kuszono dobrymi zarobkami i warunkami, choć czasem zastrzegano, że praca jest na czarno.
Naganiacze występowali pod fałszywymi nazwiskami, podawali jedynie numery telefonów na kartę, które zmieniali po każdym zleceniu. Inna grupa organizowała transport, a ktoś inny odbierał ludzi na miejscu. Wyjeżdżali głównie mieszkańcy Podkarpacia, Małopolski, Lubelszczyzny i Śląska. Z Krakowa przewożono ich w rejon Foggi i Orta Nova. Ludzi kwaterowano albo w namiotach, albo w dawnych oborach, bez prądu, gazu i wody. Niektórzy spali na ziemi. Na noc zamykano ich, a całego kompleksu strzegli uzbrojeni kryminaliści z Polski i Ukrainy. W nieludzkich warunkach zmuszano ich do niewolniczej pracy, po 12 godzin dziennie - w słońcu, często bito, straszono i grożono. Robotnikom wyznaczano bardzo wysokie normy, których nie byli w stanie wypełnić, za co karano ich finansowo. Po miesiącu okazywało się, że zamiast zysków mieli kilkaset euro długu do odpracowania. Niepokornych wywożono w nieznane miejsca. W procesie dotyczącym tzw. obozów pracy we Włoszech, na ławie oskarżonych zasiadły 22 osoby. Zarzuty dotyczyły lat 2002-2006.

OBOZY PRACY NADAL ISTNIEJĄ


Choć wówczas obozy pracy oficjalnie i w asyście kamer zostały zlikwidowane (filmy wyemitowane zostały m.in. we włoskiej telewizji), to jednak nie ma się co łudzić, że obozy nie istnieją. Powstają nowe, m.in. w 2009 r. - jak podała polska prasa - Ambasada Polska we Włoszech pomogła Polakom, którzy pracowali w niewolniczych warunkach na planacji mandarynek w południowej Kalabrii.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych, za aktualny uważa apel do Rodaków - można go m.in znaleźć na stronie internetowej Ambasady Polskiej w Rzymie - (...) Ministerstwo Spraw Zagranicznych przestrzega przed korzystaniem z usług nielegalnych pośredników, zamieszczających oferty pracy w polskiej prasie i na stronach internetowych. Zaleca się, aby wyjazd do pracy za granicą poprzedziła weryfikacja rzetelności oferty zatrudnienia. Odradza się zawieranie umów z niesprawdzonymi firmami lub nielegalnymi pośrednikami, zarówno polskimi, jak i włoskimi, oferującymi wyjazdy do pracy sezonowej lub pomoc w uzyskaniu zatrudnienia. Osoby, które skorzystają z takiej propozycji, powinny się liczyć z możliwością wystąpienia problemów z otrzymaniem umówionej zapłaty oraz uzyskaniem innych, niezbędnych świadczeń pracowniczych. Wysoce ryzykowny jest również samodzielny przyjazd do Włoch w celu podjęcia pracy, bez dokładnego zapoznania się z zasadami i warunkami zatrudnienia, wcześniejszego uzgodnienia sprawy z przyszłym pracodawcą, znajomości przynajmniej podstaw języka włoskiego oraz bez finansowego zabezpieczenia umożliwiającego pokrycie kosztów powrotu do kraju w przypadku nie znalezienia pracy. Osoby, które uzyskają zatrudnienie winny zawrzeć umowę o pracę na piśmie.

NIE DAM SIĘ JUŻ WIĘCEJ NABRAĆ…


Mariusz już tego apelu czytać nie musi. Przeżył wszystko na własnej skórze. Dziś jest w Rzymie tylko na chwilę i na pewnej pracy. Wspomnienia jednak wróciły, są dziś, jak kubeł zimnej wody. Oby też dla innych...
- Ludziom się wydaję, że jak pojadą za granicę, to dotkną raju. Opowiadają sobie legendy, jak to gdzie indziej jest lepiej, a prawda jest taka, że bez znajomości języka, bez pewnego układu z pracodawcą, można być najwyżej niewolnikiem. Owszem, w takich Włoszech praca jest... ale najlepiej, by pracować za darmo... - kwituje Mariusz.

Beata Zaremba-Żarski
www.naszswiat.net


...

Odsłon: 12340 | ranking >>


Komentarze: 6 Dodaj komentarz

Komentarze do artykułu Przeżył obóz pracy we Włoszech [relacja]:

Komentarz

Ciao

2010-04-14, 10:53

**** ja to was nie rozumie czemu nie szliscie do karabinierow ?
Sam jezdze do wloch od 4 lat mam 22 lata i nie wyobrazam sobie pracy bez wyplaty lece do karabienierow i sie zaczyna jazda z chlopem

REDAKCJA: Zgodnie z regulaminem usunęliśmy zbędną emfazę z wypowiedzi :)


Komentarz

San Carlo

2010-04-26, 20:11

Do jakich carabinierow? carabinierzy to moze w Rzymie sa ale nie na takim zadupiu...Sam dalem sie nabrac i kilka lat temu znalazlem sie w takiej oborze haha..Bylem tam jeden dzien a na drugi ucieklismy w 12 osob...Człowieku otwarte przestrzenie poprostu zero pomocy ..Najblizsza ambasada 400km Zadzwonilismy tam to powiedzieli zeby na Rzym sie kierowac hahaha Ledwo z zyciem uszlismy ...Znalezlismy kepke drzew zeby odpoczac..zeszlismy z drogi ..a tu slychac ten przerazliwy warkot Transportera..to nasi oprawcy nas szukali.Na szczescie nas nie zauwazyli.Siedzielismy w tych krzakach d0 22 9 godzin wtedy zrobilo sie ciemno..w oddali hen hen widzielismy swiatla autostrady..(teren gorzysty)Ruszylismy przez orne pole ,co chwila jakis kamien ,tragedia row melioracyjny,ogrodzenie itd..paznokcie mi z palcow poschodzily ..masakra..jakos nad ranem doszlismy do autobusu i dojechalismy do Foggi..pozniej do Rzymu i wreszcie do Polski..Ufff ciesze sie ze mam to za soba i ze nie zostalem tam dluzej..


Komentarz

wiola

2010-12-01, 08:14

wierutne bzdury z tymi carabinierami sama bylam w obozie w orta nova to byl horror nie chce tego wspominac a co do carabinierow to oni nawet nie wiedza ze Polska jest w uni tacy oni wyksztalceni


Komentarz

drwal

2012-04-19, 13:23

Mnie w Stornarze ukradziono tablice rejestracyjne,Włoch widział złodziei,to byli znajomi Polacy,zgłosiłem to Carabinierom,kazali zrobić tablice z kartonu,złodziei nawet nie tknęli palcem,szkoda czasu.Byłem blisko tych obozów ,ale wszystko zakamuflowane.Głównego typa,który ściągał ludzi busami(chyba Janusz mu było na imię)widywano z Carabinierami ,jego kumple widocznie.Faktem jest,że gdyby nie busiarze to ten proceder by nie był możliwy,układ był taki między nimi,wy niby gwarantujecie pracę,my będziemy mieć dzięki temu klientów !:)Cóż ,to wszystko katolicy,a jak wiadomo katolik to oszust i Złodziej!!!:)


Komentarz

hhh

2012-07-14, 15:34

hehe wypowiedz o ''najszczesliwszym na swiecie po powrocie do PL''powiniennes sobie darowac bo;
-w PL wszystko drozeje i nawet za te 2 tys zaniedlugo nie wyzywisz 2 dzieci
-a zawsze lepszy wloski kryzys niz Pl dobrobyt
-po 3 miales pecha...do Wloch sie jezdzi na Polnoc


Komentarz

Anonim

2014-04-11, 22:48

Policja tam działa w porozumieniu z przestępcami. Totalne bezprawie w którym miałam okazje uczestniczyć. Koszmar ze znajomymi uciekaliśmy samochodem oczywiście swoim przed bandytami prawdopodobnie powiązanymi z mafia. Porywali kobiety gdy nikt nie widział. Nas gonili prawie do granicy na szczęście udało się uciekliśmy ale strachu było co nie miara.



Powiadamiaj mnie o nowych wypowiedziach do tego artykułu

Nie chcesz przepisywać tych słów? Zarejestruj się! (lub Zaloguj)


* pole obowiązkowe

-

Autor artykułu:

Nasz Swiat Nasz Swiat Wyślij wiadomość | Zaproś do znajomych
Więcej artykułów autora >>

- Dziennikarstwo obywatelskie - dołącz do redakcji

Wiadomości z Europy i UERSS Wiadomości z Europy

Inny świat czy popkulturowa wioska? Kultura Nowość Inny świat czy popkulturowa wioska?

Promocja Portugalii na Web Summit 2016 w Lizbonie

Wybory prezydenckie w USA - komentarze ekspertów

Komisja zaleca przedłużenie tymczasowych kontroli na granicach wewnętrznych

Sejm przyjął uchwałę w sprawie CETA

PiS nie poprze Donalda Tuska na drugą kadencję w Radzie Europejskiej

więcej wiadomości z Europy >>

-

Oferty pracy za granicąRSS z ofertami pracy za granicą

Oferty pracy za granicą - przycisk Dodaj ofertę pracy za granicą

Opiekunka osób starszych - Praca w Anglii bez doświadczenia 29.05.2019 Kraj: Wielka Brytania

Elektryk budowlyny, Niemcy 12.06.2019 Kraj: Niemcy Miasto: Bielefeld

Dentysta 29.05.2019 Kraj: Wielka Brytania

Szef Kuchni - Praca w Anglii 29.05.2019 Kraj: Wielka Brytania

zobacz wszystkie oferty pracy >>

-

Szkolenia i kursy unijneRSS wydarzenia w Europie

Szkolenia unijne - banner Dodaj ofertę szkolenia

zobacz wszystkie oferty szkoleń >>

-

Forum europejskie - dyskusje...

Ogłoszenia wszelkiehttp://www.rankinglokat.eu Rankinglokat.eu pisze: Polecam również świetną stronę z ubezpieczeniami OC http://www.tanieoc.net >> 19.07.2018 11:28     Ogłoszenia wszelkie

Ogłoszenia wszelkieMonter rusztowań z uprawieniami IPF Sp. z o.o pisze: IPF Group specjalizuje się w rekrutacji i organizacji zatrudnienia na rynku krajowym >> 30.04.2018 15:26     Ogłoszenia wszelkie

Ogłoszenia wszelkiePolska przychodnia w Londynie pisze: Polecam polską przychodnię w Londynie - Fast Medica, to zespół znanych >> 06.04.2018 09:10     Ogłoszenia wszelkie

Studia i nauka za granicąBezpłatna polska szkoła, dla dzieci przebywających za granicą. Wojtek Kyzik pisze: Ciekawy program! >> 02.03.2018 13:22     Studia i nauka za granicą

Ogłoszenia wszelkieProgram do magazynu Wojtek Kyzik pisze: A wygląda to cenowo? >> 02.03.2018 13:22     Ogłoszenia wszelkie

więcej grup dyskusyjnych >>

-

Ostatnio komentowane

Boże Narodzenie w Szwecji Boże Narodzenie w Szwecji ablahabla: xd

Praca w Austrii - umowa, urlop, wynagrodzenie... Teresa Kruczek: Mój mąż pracuje od sierpnia. Czy należy się mu 13i14 w firmie teampool?

Absurdalne przepisy w Unii Europejskiej... mateu: mit dwutlenku węgla obalony lata temu. poczytać o wielkich roślinach, dinozaurach...

Promocja Portugalii na Web Summit... Wojtek Kyzik: swietne!

-

Kalendarz wydarzeń RSS wydarzenia w Europie

więcej wydarzeń >>

-


Wszystkie

Wybierz kraj:

x
Cała Europa Unia Europejska Albania Andora Austria Belgia Białoruś Bośnia i Hercegowina Bułgaria Chorwacja Cypr Czarnogóra Czechy Dania Estonia Finlandia Francja Grecja Gruzja Hiszpania Holandia Irlandia Islandia Kazachstan Liechtenstein Litwa Łotwa Luksemburg Macedonia Malta Mołdawia Niemcy Norwegia Polska Portugalia Rosja Rumunia San Marino Serbia Słowacja Słowenia Szwajcaria Szwecja Turcja Ukraina Watykan Węgry Wielka Brytania Włochy