Absurdalne przepisy w Unii Europejskiej
| 28.02.2010 | Autor: Maciej Gach | [ 3 komentarze ] |
Budynek Parlamentu Europejskiego w Strasburgu
Źródło: wikipedia/commons
Ślimak winniczek, a może ryba ?
Źródło: wikipedia
- Chcesz pozyskać fundusze unijne?
- Złóż zapytanie ofertowe! >>
- Podobne tematy:
- Podatki VAT w krajach Unii Europejskiej
- Konkurs "Luminarz" po raz ósmy
- Bronisław Komorowski we Francji: plany wznowienia Trójkąta Weimarskiego
- Unia Europejska - inne artykuły:
- Orędzie Barroso o stanie Unii Europejskiej
- Wrzesień rozpoczyna kampania funduszy unijnych
- Zostań tłumaczem dzięki Juvenes Translatores
Biurokracja i absurdalne przepisy unijne w wielu miejscach życia wyrządzają krzywdę Zjednoczonej Europie.
Absurdalne przepisy w UE
Coraz częściej słyszymy o absurdach unijnej biurokracji, która powoduje, że wielu zadaje sobie pytanie, czy Ci, którzy zarządzają Unią zdają sobie z tego sprawę? Nieżyciowe przepisy są niebezpieczne, gdyż ośmieszają samą Unię, a także wzmacniają populistycznych, wprost nacjonalistycznych przeciwników europejskiej integracji.
Od wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, można było zauważyć liczne nieżyciowe przepisy unijne. Ostatnio zapewne wielu pukało się w czoło, jak bez żadnych eksperymentów naukowych można, zmienić w jednej chwili ślimaka w rybę? To zapewne wiedzą tylko urzędnicy Unii Europejskiej.
Unijne ograniczenia hałasu
Absurdalne jest także domaganie się egzekwowania dyrektywy, która określa, iż obywatele Unii Europejskiej, nie mogą być narażeni na więcej, niż 85 decybeli za dnia, a nocą maksymalnie 65. Ten problem dotyczy np. żużla. Chodzi o to by tłumiki, które zamontowane są w motocyklach jeszcze bardziej wyciszały hałas. To powoduje, że silniki stracą około sekundy na każdym okrążeniu, gdyż silnik cichszy jest także wolniejszy. A przecież właśnie w tym sporcie najbardziej emocjonująca jest szybkość i ryk silników. Albo zakaz produkcji żarówek o mocy 100 wat, których wymiana potrwa do 2012 roku. Ma to pozwolić zaoszczędzić rocznie tyle energii elektrycznej, ile rocznie zużywa Rumunia.
Marchewkowy dżem
Zresztą takich „michałków” jest całe mnóstwo, wystarczy sięgnąć po ubiegłoroczne wydania Dziennika Urzędowego Unii Europejskiej, a wielu może odnieść wrażenie, że chyba nie ma żadnego obszaru życia, które pozostałoby pozbawione regulacji prawodawczej. I tak można dowiedzieć się, ile powinna wynosić minimalna powierzchnia klatki dla kur, długość koryta paszowego dla jednej nioski, nachylenie podłogi czy wielkość otworu wybiegowego. Unijne przepisy regulują wysokość kafelków i odległość grzejników od ścian w szpitalach. Procedury unijnych urzędników wskazują co już przeszło do historii, iż marchew jest owocem, koźle mięso – baraniną.
W tym względzie warto zacytować wypowiedź profesora Leszka Kołakowskiego z książki "Czy Pan Bóg jest szczęśliwy i inne pytania" - „Ma się nieraz wrażenie, że tysiące urzędników sowicie opłacanych przez Europę i niepłacących podatków, trudni się by wymyślać coraz to nowe, całkiem zbyteczne, a uciążliwe przepisy i ukazy dotyczące na przykład ogórków, dżemów, marchwi. Co budzi podejrzenie, że po pierwsze, znaczną część tych urzędników, można bez szkody by się pozbyć, a po drugie zaś, są to ludzie o mentalności totalitarnej”.
Jeszcze dla wielu dość znaczną wadą Unii jest marnotrawstwo unijnych finansów, nikogo nie trzeba przekonywać, że comiesięczne podróże tysięcy ludzi między Alzacją a Lotaryngią, (gdyż europarlament ma dwie siedziby w Brukseli i Starsburgu) są czymś niezrozumiałym. Sesja plenarna, która odbywa się w dwóch różnych miejscach, powoduje, iż, szereg samolotów i innych środków lokomocji kursujących, powodują znaczną nadwyżkę w powietrzu dwutlenku węgla, a o środowisko jednak trzeba jednak dbać. Wspomnieć należy, że nie tylko podróżują europarlamentarzyści, ale także wszelkiej maści asystenci, doradcy, sekretarki i kilogramy dokumentów. Na to wszystko idą setki milionów euro, a można byłoby te pieniądze przeznaczyć na bardziej pożyteczne sprawy.
Traktat uchroni obywateli od nierealnych przepisów?
Traktat Lizboński, powoduje, iż Unia zyskuje osobowość prawną, co jest jedynym sposobem na likwidację tych gigantycznych absurdów utrudniających ludziom życie. Jak wielu zapewne wie, dzięki temu Unia, może być bardziej demokratyczna i oparta na przejrzystych zasadach. Wzmocniono rolę Parlamentu Europejskiego. Dla wielu obywateli najważniejszą zmianą, jakie wprowadza Traktat, jest tak zwana Europejska Inicjatywa Obywatelska, która oznacza, że obywatele mogą zwracać się do Komisji Europejskiej z propozycją przedstawienia nowego prawa w dziedzinie będącej w kompetencjach Unii, w której ich zdaniem takie prawo jest niezbędne.
Im więcej obywatele Unii Europejskiej będą mieli wpływ na urzędników zasiadających w gremiach unijnych, tym lepiej będzie funkcjonowała cała machina europejskiej biurokracji. W końcu wszystkim zależy, aby żyło się wygodniej. Bo jak to mówił filozof Tomasz Masaryk „Demokracja jest dyskusją. Ale prawdziwa dyskusja jest tylko tam, gdzie ludzie ufają sobie wzajemnie i uczciwie szukają prawdy”.
Informacje o absurdach unijnych pochodzą ze stron internetowych:
Gazeta.pl, Dziennik Gazeta Prawna i tygodnika Najwyższy CZAS.




Maciej Gach
2010-06-30, 10:19
Biurokraci w Brukseli po raz kolejny próbują swoją pomysłowością ośmieszyć Unię Europejską. Mianowicie jest projekt, dotyczący wprowadzenia obowiązkowej sprzedaży jajek na wagę.
Produkty takie jak jajka, smakołyki z piekarni miałyby być sprzedawane na wagę, a nie na sztuki.
Oczywiście można dyskutować czy to ma sens czy nie, ale czy trzeba tak sobie utrudniać życie i marnować czas, pieniądze na przygotowywanie absurdalnych dyrektyw, takich choćby jak to, że po drabinie należy schodzić tyłem - co (chyba) jest oczywistością.