Twoja Europa - Praca i Studia za granicą oraz Unia Europejska

Mój europejski sandwich [felieton]

27.02.2010 [ 2 komentarze ]
Praca w Irlandii - na zdjęciu King John's Castle, czyli zamek króla Jana bez Ziemi w Limerick w Irlandii.

Praca w Irlandii - na zdjęciu King John's Castle, czyli zamek króla Jana bez Ziemi w Limerick w Irlandii.
Źródło: Wikimedia Commons

Studia i praca w Szkocji - na zdjęciu miasto Aberdeen w Szkocji.

Studia i praca w Szkocji - na zdjęciu miasto Aberdeen w Szkocji.
Źródło: Wikimedia Commons

Studia w Belgii - na zdjęciu wnętrze dworca kolejowego w Antwerpii w Belgii.

Studia w Belgii - na zdjęciu wnętrze dworca kolejowego w Antwerpii w Belgii.
Źródło: Wikimedia Commons

Sandwich to nie tylko kanapka, ale i określenie złożoności  czy wielowarstwowości ludzkiego życia.

Sandwich to nie tylko kanapka, ale i określenie złożoności czy wielowarstwowości ludzkiego życia.
Źródło: WikipediaCommons

W ciągu siedmiu lat zdążyłem skończyć studia w Szkocji, semestr studiów w Belgii, dostać się na piąty rok studiów w Polsce i pracować w Irlandii, a wszystko dzięki przyjęciu Polski w szeregi UE.

Wyruszam w podróż


We wrześniu 2005 roku lato raz jeszcze wybuchło z całą swoją siłą w Boguszowie-Gorcach, małym miasteczku położonym u podnóża Sudetów, gdzie mieści się mój rodzinny dom, okrywając okoliczne wzgórza i zatapiając ten skądinąd przytulny zakątek świata ciepłym światłem wczesnojesiennego już przecież słońca. Dwa miesiące wcześniej, zaniepokojony postępującą pauperyzacją otoczenia zdecydowałem, że przerwę studia i wyjadę do Irlandii. Od ponad roku Polska była już dumnym członkiem Unii Europejskiej, a jej co bardziej dumni ale i zaradni obywatele ochoczo pierzchali za granicę w poszukiwaniu chleba. Ja swój chleb w domu miałem, na inny polskiego naszego najlepszego chleba zamieniać nie chciałem, a że sam swoim mniej niż bardziej przemyślanym, ale przecież spontanicznym pomysłem zapoczątkowałem w moim życiu coś, co Brytyjczycy w swoim zamiłowaniu do nowomowy nazywają kanapką, wiedzieć jeszcze wtedy nie mogłem.

Domy jak zapałki


Kiedy przyszedł dzień wyjazdu, nie czułem sentymentów, spakowałem wszystko, co miałem i poszedłem złapać pociąg do Wrocławia, skąd miałem samolot do Shannon w Irlandii. W kraju zostawiałem rodzinę, kilku kumpli i dziewczynę. Niektórych z nich już na zawsze. Sycząc i dysząc, skrzypiąc i gwiżdżąc, ogromna zielona lokomotywa, a za nią kolumna pękatych wagonów, wyłoniły się z małego wąwozu. Wąwóz ów wytaczał niejako naturalną granicę naszego małego miasteczka, oddzielającą go od reszty małego świata pełnego opuszczonych kopalni, zapomnianą infrastrukturą i budynkami, których fantazyjne kształty mogły się zrodzić tylko w głowach szalonych architektów-inżynierów opętanych dzikim pragmatyzmem swoich czasów. Ten obraz zawsze wprawiał mnie w osłupienie. Ogromny, z majestatycznym spokojem sunący sznur prehistorycznych, monumentalnych wagonów nagle zaczynał zwalniać, aby wreszcie zatrzymać się na naszej małej stacji, która już dawno przestała przypominać stację, tylko po to, żebym ja i tylko ja mógł wejść do środka tego ważącego setki ton i spalającego setki litrów ropy ustrojstwa by zostać przetransportowany kilkadziesiąt kilometrów dalej. Zapadł zmrok, mój samolot oderwał się od ziemi, a moje ciało przepełniło to dobrze znane uczucie podekscytowania, które towarzyszy mi za każdym razem, kiedy wyruszam w nieznane. Czarna powierzchnia ziemi rozbłysła tysiącem mieniących się świateł, które po chwili zaczęły układać się we wzory, ogromne skupiska połączone ze sobą drobnymi tętniącymi życiem liniami, na podobieństwo ogromnej świetlistej pajęczyny, albo czegoś, co zdawało się przypominać sieć gigantycznych neuronów oplatających wszystko, co zostało gdzieś tam w dole. I znowu pomyślałem, jak drobni są ludzie, ich życia i troski z tej perspektywy.

Praca w Irlandii


Po międzylądowaniu w Londynie dotarłem do Shannon w zachodniej Irlandii, stamtąd autobusem do oddalonego o 30 kilometrów Limerick, gdzie, jak się później okazało, miałem spędzić długi rok mojego ciekawie zapowiadającego się życia. Wtedy jeszcze nie mogłem wiedzieć, że Limerick funkcjonuje także pod nieoficjalną nazwą miasta nożowników (ang. Stab City).

Pierwsze wrażenie było raczej rozczarowujące. Kojarząc Europę Zachodnią dotychczas z wizyt u naszych nowoczesnych, bogatych i uporządkowanych zachodnich sąsiadów (ordnung muss sein), zdziwiłem się raczej mało spektakularnym charakterem irlandzkich miast. Dopiero z czasem nauczyłem się doceniać irlandzko-celtyki urok niewielkich nadmorskich miejscowości. Jednak nie przyjechałem do Irlandii podziwiać widoków. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, moja racja bytu w nowo odnalezionej ojczyźnie polskich emigrantów była wprost proporcjonalnie uzależniona od ilości zarabianych przeze mnie tam pieniędzy. Po pomyślnym przebiegu rekrutacji, w drugim tygodniu pobytu w Irlandii znalazłem zatrudnienie w fabryce przy budowie komputerów Dell. W październiku 2005 roku w Limerick roiło się od Polaków. Prześladowali mnie zresztą rodacy już później wszędzie, gdzie się tylko nie udałem. Dzisiaj wydaje mi się to zabawne, że kiedy weźmie się do ręki mapę i obierze sobie jakiś dowolnie wybrany kraj za cel swojej, jak Ci się wtedy będzie wydawało, pionierskiej podróży, Polacy już tam będą. Wtedy rozczarowywało, kiedy nadzieje na to, że będziemy gdzieś stanowili jakąś sensację okazywały się zwyczajnie płonne. Podobno w kupie raźniej. A w swojej, bo polskiej, to tym bardziej. Z polską diasporą utrzymywałem kontakty zażyłe, wyrabiając się po pracy w miejscowych pubach dramatycznie, bo Irlandia to przecież nie jakaś tam zielona trawa, ale przede wszystkim irlandzkie puby i związana z nimi kultura picia. I tutaj kolejne rozczarowanie: nawet ze swoim piciem nie jesteśmy wyjątkowi.
Z kilkoma chłopakami z Polski wynajęliśmy domek z gatunku szeregowych, z sosnowymi meblami, parkietem, „dżakuzi”, skórzanym kompletem wypoczynkowym, nieaktywnym kominkiem, zbutwiałymi dywanami mokrymi od cieknących grzejników, odciętym gazem i nieczynnym ogrzewaniem. Domem zaopiekowaliśmy się jak własnym i doprowadziliśmy go do stanu radosnej używalności. Dzięki pierwszym zarobionym pieniądzom przyszedł czas na podróże. Zwiedzanie Irlandii, zapraszanie znajomych i rodziny, loty do Polski i Niemiec. Więcej i więcej znajomości, także międzynarodowych, przygody z nie zawsze szarmanckimi i politycznie poprawnymi Irlandczykami oraz integracja z miejscową, stale powiększającą swoje szeregi Polonią. Dwanaście miesięcy minęło stosunkowo szybko i nadszedł czas, aby wracać do domu. Kiedy mówiłem znajomym w Irlandii, że wracam, patrzyli się na mnie jak na prawdziwego wariata.

Studia i praca w Szkocji


Po zaliczeniu trzeciego roku studiów w Polsce, znowu wsiadłem w samolot. Do Szkocji poleciałem już bezpośrednio z Irlandii, gdzie spędziłem wakacje, pracując w dwóch pracach, siedem dni w tygodniu, aby po pracy załatwiać formalności związane z przyjęciem mnie na trzeci rok studiów w Aberdeen oraz sfinansowaniem opłat za studia dzięki Stypendium Rządu Szkocji "SAAS" (Student Award Agency Scotland). Na lotnisku w Glasgow przywitało mnie chłodne, jesienne powietrze. W Aberdeen odebrała mnie koleżanka z Polski, u której miałem nocować, "dopóki nie znajdę sobie innego miejsca do spania". We wrześniu we wszystkich hostelach i pensjonatach w naftowej stolicy Europy nie było wolnych łóżek do końca miesiąca, a ja musiałem się wyprowadzić z mieszkania, w którym spędziłem swoją pierwszą noc, już następnego dnia. Inna znajoma z Polski pozwoliła mi przenocować u siebie jedną noc. Kończyły mi się kontakty do koleżanek, noce stawały się coraz chłodniejsze, a do każdego ogłoszenia „wynajmę pokój” lub „wynajmę mieszkanie” zgłaszało się po dwadzieścia osób, co prowadziło do castingów, których niestety nie wygrywałem. Na szkockim uniwersytecie nie umieli mi pomóc. Wszystkie miejsca w akademikach były wykupione już w maju, ale zapisałem się na listę rezerwową, na wypadek, gdyby coś się zwolniło w ostatniej chwili. Na polskim forum dotyczącym życia w Szkocji znalazłem numer telefonu do właściciela miejscowego hotelu robotniczego.

Perspektywa mieszkania z pracownikami platform wiertniczych w oddzielonych czymś w rodzaju płyty pilśniowej pomieszczeniach ciągle nie wydawała mi się atrakcyjna. Dlatego kiedy już miałem gdzie położyć, chociażby na chwilę, moje rzeczy i zmęczoną głowę, oprócz kontynuowania poszukiwań mieszkania zacząłem szukać pracy. Po kilku dniach poszukiwań zostałem umówiony na rozmowę kwalifikacyjną w sprawie pracy na stanowisku konsjerża w jednym z trzech czterogwiazdkowych hoteli należących do miejscowego przedsiębiorcy. Po tym, jak zostałem zatrudniony, dostałem telefon z uczelni z informacją, że zwolniło się miejsce w jednym z akademików i mogę się wprowadzić w trybie natychmiastowym, po uiszczeniu pierwszej transzy za czynsz w wysokości tysiąca funtów. Nie żebym był posiadaczem tak zawrotnej wówczas dla mnie sumy pieniędzy.

Poranki spędzałem na uczelni, popołudnia i wieczory w pracy. Nowi pracodawcy byli bardzo wyrozumiali. Kiedy z powodu zajęć na uczelni nie mogłem przyjść do pracy, albo zmuszony byłem moje pojawienie się w pracy opóźnić, wystarczyło, że informowałem o tym moją menedżer z odpowiednim wyprzedzeniem. Wieczorami, kiedy w pracy robiło się spokojnie, a na recepcji zostawałem tylko ja i recepcjonistka, wyciągałem książki i uczyłem się. W ten sposób wykorzystywałem czas, który spędzałem w pracy na nadrabianie zaległości na uczelni. Wkrótce, kiedy zaczęły przychodzić pierwsze wypłaty, zacząłem wiązać koniec z końcem, a moje życie w Szkocji zaczęło nabierać kolorów. Zacząłem uczęszczać na studenckie imprezy i poznawać coraz więcej osób z całego świata.

Czas płynął szybko, aż przyszedł maj i koniec szkockiego roku akademickiego. Nie zdałem egzaminu. Pojechałem do Polski na tygodniowe wakacje. Po powrocie do Szkocji, poprosiłem w pracy o przeniesienie na sobotnie i niedzielne zmiany. Ponieważ w sierpniu miałem podejść do egzaminu poprawkowego i w wypadku pomyślnego rezultatu otrzymać dyplom ukończenia studiów, niejako akonto postanowiłem poszukać bardziej ambitnego zajęcia. Udało mi się umówić na rozmowę kwalifikacyjną w innym hotelu w związku z wakatem na stanowisku menedżera nocnej zmiany.

W czerwcu zacząłem pracę w nowym hotelu jako menedżer, jednocześnie kontynuując pracę w charakterze konsjerża. W sierpniu zdałem egzamin i otrzymałem dyplom. We wrześniu zwolniłem się z obu miejsc pracy i po uzyskaniu referencji wróciłem na czwarty rok studiów do Polski.

Studia w Belgii


Po zaliczeniu czwartego roku spakowałem swoje rzeczy i złapałem samolot do Belgii. Poleciałem na dziewiąty semestr studiów do Antwerpii w ramach międzynarodowego programu wymiany studentów Uczenie się przez całe życie (ang. Lifelong Learning Programme - LLP), będącego przedłużeniem programu Socrates II.

Moje pierwsze wrażenia dotyczące samej Antwerpii były pozytywne. Zdałem sobie sprawę. że jest to jedno z piękniejszych miejsc, w jakich wypadło mi postawić moją nogę i zamieszkać. Jednak zachwyt, który stał się moim udziałem ustąpił miejsca zdziwieniu, jakie mnie ogarnęło, kiedy okazało się, że moje nowe mieszkanie znajduje się w samym środku czegoś, co nazwałbym arabską dzielnicą, a co niektórzy z moich współlokatorów nazywali arabskim gettem. Imponujących rozmiarów i urzekający pięknem dworzec kolejowy, stare linie tramwajowe oplatające miasto oraz piękne, tętniące życiem centrum miasta z monumentalną katedrą Najświętszej Marii Panny. Miejsca te oferowały swoje podwoje tym, którzy wydostali się z sieci ulic i uliczek pachnących smażonymi kurczakami, rybami i kebabem, przepełnionych kolorowymi imigrantami nie wiadomo skąd, przesiadującymi całymi dniami w swoich świetlicach środowiskowych, przy stolikach przed sklepami i orientalnymi restauracjami, od czasu do czasu awanturującymi się między sobą o Bóg jeden wie co, krzycząc i wprawiając w gwałtowny ruch różnorakie przedmioty materii nieożywionej. Być może Antwerpia ma reputację bezpiecznego miasta, ale uwierzcie mi na słowo, Ci ludzie nie wyglądali na takich, co to by chcieli nawiązywać nowe znajomości (o ile nie jesteś blondynką).

Lato w Antwerpii szybko się skończyło. Przyszły zimne, deszczowe i krótkie dni, a wraz z nimi chłodne długie noce. Na święta Bożego Narodzenia wróciłem do domu, samolotem po brzegi wypełnionym polsko-belgijskimi rodzinami (swoją drogą to zastanawiające, że najlepszym polskim dobrem eksportowym są właśnie polskie kobiety). Obecnie jestem u progu rozpoczęcia przygotowania pracy magisterskiej, która to, razem z uwieńczoną sukcesem obroną, stanowić będzie warstwę wierzchnią mojej przekładanej kanapki.

Podsumowanie


Niewątpliwie godnymi uwagi są możliwości, jakie rozszerzenie Unii Europejskiej w 2004 roku zaoferowało tym z nas, którzy są zdeterminowani, aby opuścić nasz piękny kraj, nawet jeśli czynią to tylko na chwilę. Najważniejsze spostrzeżenie jednak, jakie nasuwa mi się, kiedy próbuję ocenić lata spędzone na studiach i w pracy za granicą, dotyczy stosunków panujących między Polakami i pozostałymi mieszkańcami Europy. Co ciekawe, chociaż da się zaobserwować pewne tendencje antagonistyczne między mniejszością polską zamieszkałą w Irlandii, Szkocji czy Belgii, a autochtonami, to postawione przed możliwością wzajemnego bliższego poznania się, obce sobie społeczności zaczynają odnosić się do siebie z wielkim szacunkiem i sympatią, podbudowanymi wzajemną ciekawością dotyczącą obcej kultury i obyczajowości. Zawsze sprawia mi przyjemność obserwowanie, jak obie strony ze zdumieniem przekonują się, że wszyscy mamy takie same troski i radości, że wszyscy jesteśmy ludźmi. Może tylko nasze polskie kobiety są odrobinę piękniejsze.


...

Odsłon: 4593 | ranking >>


Komentarze: 2 Dodaj komentarz

Komentarze do artykułu Mój europejski sandwich [felieton]:

Komentarz

radek

2010-02-28, 21:39

KOLEJNY ŚWIETNY ARTYKUŁ D.SCZEGILENIAKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Komentarz

jolanta

2010-02-28, 22:21

CZYTAJĄC ARTYKUŁY D. SZCZEGIELNIAKA CZUJĘ JAK BYM TAM BYŁ I PRZEŻYWAŁ JEGO PRZYGODY!!!!



Powiadamiaj mnie o nowych wypowiedziach do tego artykułu

Nie chcesz przepisywać tych słów? Zarejestruj się! (lub Zaloguj)


* pole obowiązkowe

-
Dziennikarstwo obywatelskie - dołącz do redakcji

Wiadomości z Europy i UERSS Wiadomości z Europy

Inny świat czy popkulturowa wioska? Kultura Nowość Inny świat czy popkulturowa wioska?

Promocja Portugalii na Web Summit 2016 w Lizbonie

Wybory prezydenckie w USA - komentarze ekspertów

Komisja zaleca przedłużenie tymczasowych kontroli na granicach wewnętrznych

Sejm przyjął uchwałę w sprawie CETA

PiS nie poprze Donalda Tuska na drugą kadencję w Radzie Europejskiej

więcej wiadomości z Europy >>

-

Oferty pracy za granicąRSS z ofertami pracy za granicą

Oferty pracy za granicą - przycisk Dodaj ofertę pracy za granicą

Opiekunka osób starszych - Praca w Anglii bez doświadczenia 29.05.2019 Kraj: Wielka Brytania

Dentysta 29.05.2019 Kraj: Wielka Brytania

Pielęgniarka - Praca w Niemczech 29.05.2019 Kraj: Niemcy

Szef Kuchni - Praca w Anglii 29.05.2019 Kraj: Wielka Brytania

zobacz wszystkie oferty pracy >>

-

Szkolenia i kursy unijneRSS wydarzenia w Europie

Szkolenia unijne - banner Dodaj ofertę szkolenia

zobacz wszystkie oferty szkoleń >>

-

Forum europejskie - dyskusje...

Ogłoszenia wszelkiehttp://www.rankinglokat.eu Rankinglokat.eu pisze: Polecam również świetną stronę z ubezpieczeniami OC http://www.tanieoc.net >> 19.07.2018 11:28     Ogłoszenia wszelkie

Ogłoszenia wszelkieMonter rusztowań z uprawieniami IPF Sp. z o.o pisze: IPF Group specjalizuje się w rekrutacji i organizacji zatrudnienia na rynku krajowym >> 30.04.2018 15:26     Ogłoszenia wszelkie

Ogłoszenia wszelkiePolska przychodnia w Londynie pisze: Polecam polską przychodnię w Londynie - Fast Medica, to zespół znanych >> 06.04.2018 09:10     Ogłoszenia wszelkie

Studia i nauka za granicąBezpłatna polska szkoła, dla dzieci przebywających za granicą. Wojtek Kyzik pisze: Ciekawy program! >> 02.03.2018 13:22     Studia i nauka za granicą

Ogłoszenia wszelkieProgram do magazynu Wojtek Kyzik pisze: A wygląda to cenowo? >> 02.03.2018 13:22     Ogłoszenia wszelkie

więcej grup dyskusyjnych >>

-

Ostatnio komentowane

Boże Narodzenie w Szwecji Boże Narodzenie w Szwecji ablahabla: xd

Praca w Austrii - umowa, urlop, wynagrodzenie... Teresa Kruczek: Mój mąż pracuje od sierpnia. Czy należy się mu 13i14 w firmie teampool?

Absurdalne przepisy w Unii Europejskiej... mateu: mit dwutlenku węgla obalony lata temu. poczytać o wielkich roślinach, dinozaurach...

Promocja Portugalii na Web Summit... Wojtek Kyzik: swietne!

-

Kalendarz wydarzeń RSS wydarzenia w Europie

więcej wydarzeń >>

-


Wszystkie

Wybierz kraj:

x
Cała Europa Unia Europejska Albania Andora Austria Belgia Białoruś Bośnia i Hercegowina Bułgaria Chorwacja Cypr Czarnogóra Czechy Dania Estonia Finlandia Francja Grecja Gruzja Hiszpania Holandia Irlandia Islandia Kazachstan Liechtenstein Litwa Łotwa Luksemburg Macedonia Malta Mołdawia Niemcy Norwegia Polska Portugalia Rosja Rumunia San Marino Serbia Słowacja Słowenia Szwajcaria Szwecja Turcja Ukraina Watykan Węgry Wielka Brytania Włochy