Europeana nadal ma kłopoty z prawami autorskimi
| 25.02.2010 | Autor: Anna Seretny | [ 0 komentarzy ] |
Portal jest równocześnie biblioteką cyfrową, muzeum i archiwum europejskiego dziedzictwa kulturowego. Założenie projektu zakłada, że już w czerwcu tego roku cyfrowe półki biblioteki multimedialnej mają pomieścić aż 10 milionów materiałów cyfrowych.
Źródło: Wikimedia Commons
- Podobne tematy:
- Martin Shulz nowym szefem Parlamentu Europejskiego
- Chmurkowo - innowacyjny e-dziennik w polskich przedszkolach
- I edycja europejskiego Konkursu ‘Discover e-volunteering’
- Unia Europejska - inne artykuły:
- E-learning – efektywne nauczanie w Europie
- Grecja: Venizelos nie zgadza się na kontrolę budżetu
- KE: polski satelita będzie nazwany imieniem ZOFIA!
Komisja Kultury i Edukacji w Parlamencie Europejskim przyjęła sprawozdanie wspomagające projekt europejskiej biblioteki multimedialnej.
Sieć problemów
W sprawozdaniu posłowie zwracają uwagę na nieproporcjonalność w zakresie udostępniania źródeł, co powoduje, że jedynie niewielka część europejskiego dziedzictwa kulturowego jest obecnie udostępniona w formie cyfrowej. Vivianne Reding, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej mówi, że jedynie 5 procent wszystkich cyfrowych książek z Unii Europejskiej zostało przekazane bibliotece Europeana, a połowa z tych źródeł została przekazana przez jedno państwo członkowskie. Niestety nie wymieniła nazwy tego kraju, zapewne by nie ośmieszać pozostałych, które wciąż w niewielkim stopniu współpracują z Europeaną. Reding mówi, że Europa musi przestać zazdrościć podobnym przedsięwzięciom innych krajów i zacząć gromadzić własne cyfrowe dziedzictwo kulturowe. Posłowie Komisji Kultury w swoim sprawozdaniu doszli do podobnych wniosków, wskazując bezpośrednio na Stany Zjednoczone, które są głównym konkurentem w tego rodzaju przedsięwzięciach. Państwa członkowskie muszą zdecydować się na wszystkie możliwe kroki, w celu uniknięcia różnic w dostępie do wiedzy między Europą a USA.
Prawo autorskie w sieci
Problematyka praw autorskich w Internecie ujawnia wiele kontrowersji. Pierwszy z nich ma naturę prawną, ponieważ w Europie licencjonowanie materiałów chronionych odbywa się na podstawie zróżnicowanych ram, stanowionych przez poszczególne państwa członkowskie. Przykładem może być przypadek pewnej francuskiej agencji, która na krótko po udostępnieniu swoich zdjęć Europeanie musiała je wycofać. Okazało się bowiem, że jedynie ona miała prawa do rozpowszechniania swoich fotografii na terytorium Francji. Brak jednolitego sytemu prawnego ogranicza prawidłowe funkcjonowanie Europeany. Drugi problem dotyczy interpretacji kwestii prawnej w Internecie. Z jednej strony darmowe udostępnianie dzieł spotyka się z krytyką, ponieważ literatura online utożsamiana jest z kulturą niską. Ponadto obawy związane są również z obniżeniem się już niskiego czytelnictwa w Europie, a także ze spadkiem sprzedaży książek i odebraniem chleba powszedniego pisarzy. Osoby, nie popierające swobodnego dostępu do literatury stwierdzają, że cyfryzacja dzieł i tak może nie zwiększyć potrzeby i chęci ludzi na dostęp do wiedzy, więc niech pozostanie tak jak jest. Z drugiej strony inicjatywa typu Europeana to nic innego jak współczesne chodzenie do biblioteki. Zwolennicy argumentują, że wielokrotne odwiedzanie tej samej strony w Internecie z dziełami Dantego jest jak wypożyczanie Boskiej Komedii dostępnej i czytanej od lat w jednej z bibliotek. Zasada jest taka sama, bezpłatny dostęp do dóbr publicznych.
W wyniku przedstawionych problemów obecnie cyfrowa biblioteka posiada głównie te e-książki, które w związku z wygaśnięciem praw autorskich należą już do użytku dla wszystkich, a sprawozdawca z Komisji Kultury w PE Helga Trüpel zobowiązała się do wypracowania kompromisu między dostępnością książek, a wynagrodzeniem dla ich autorów.
Polecam:
www.europeana.eu
Na podstawie:
europa.eu



