Polka na walizkach – 3 kraje w 6 lat
| 31.01.2010 | Autor: Joanna Dudek | [ 3 komentarze ] |
Zima w Szwecji.
Źródło: Archiwum własne Pauliny
Wizyta w Stonehenge
Źródło: Archiwum własne Pauliny
Irlandzka zieleń
Źródło: Archiwum własne Pauliiny
- Wybierasz się do Irlandii?
- Zarezerwuj hotel w Irlandii
- Wynajmij samochód w Irlandii
Paulina wyjechała do Irlandii w 2004 roku, robiąc sobie małą przerwę w studiach. Niespodziewanie, przerwa trochę się przedłużyła...
Paulina Kawczyńska: Chyba spakowanie się, bo w sumie jak zabrać wszystko co potrzeba, całe życie prawie, do 1 walizki? Ech i moje książki musiałam zostawić, całą wielką szafę (śmiech). A na samej wyspie... pierwszy raz z dala od domu, czułam się jak pięciolatek w gigantycznym sklepie z zabawkami. Poza tym było bardzo miło, odebrała mnie pani z agencji pracy. Wyjazd był przez nią organizowany, z zakwaterowaniem i pracą, inaczej pewnie nie pojechałabym, aż taka odważna nie jestem. Formalności były załatwiane za mnie, musiałam pojechać tylko po numer podatkowy, co bardzo ułatwiło mi start.
JD: Najpierw była praca w uniwersyteckiej kantynie, potem w twojej obecnej firmie, która to wysyła Cię w różne strony świata, niedawno wróciłaś ze Szwecji, teraz jesteś w Anglii. Posmakowałaś wielu kultur, w związku z tym zapytam np. o jedzenie. Jakie masz doświadczenia z kuchnią tych 3 krajów? Jakie są ceny i dostępność twoich ulubionych produktów?
PK: Jak przyjechałam do Irlandii to było kiepsko np. sprawa sera w supermarkecie, wybór był między żółtym cheddarem, czerwonym cheddarem, dojrzałym cheddarem, a łagodnym cheddarem, żadnych urozmaiceń, ale jak wyjeżdżałam do Szwecji 3 lata później to muszę przyznać ze wybór był już prawie jak w Polsce. Do tej pory jednak jestem zawiedziona cenami ryb i owoców morza, tak samo jak teraz w UK. Niezbyt jest dla mnie logicznym, że na wyspach otoczonych morzem owoce morza mogą być tak drogie (200 gram krewetek kosztuje ok. 3 funtów, w Polsce jakieś 10 zł). Natomiast Szwecja pod względem spożywczym była dla mnie rajem - i tanio, i wszystko co chcesz, choć śmiesznie było chodzić po marketach ze słownikiem, żeby w ogóle mieć jakiekolwiek pojęcie co się je.
JD: Próbowałaś jakichś potraw typowych dla danego kraju?
PK: Cóż nie polecam angielskiego puddingu, osobiście staram się raczej sama dla siebie być kucharzem.
JD: A ile minimalnie trzeba wydać, żeby przeżyć tydzień w danym kraju?
PK: Około 70 funtów, natomiast w Szwecji chyba wydawałam więcej, ale tylko dlatego ze tam wszystko można było kupić. Wliczając restauracje wychodziło ok. 1500 koron (1 korona = 0,40 zł).
JD: A jacy są ludzie? Coś szczególnie rzuciło Ci się w oczy?
PK: Irlandczycy i Anglicy są bardziej otwarci niż Polacy, chętni do pomocy, mili. Weźmy choćby sytuacje w sklepie tu to ty, jako klient, jesteś „szefem”, różnice szczególnie widać jeśli składasz reklamacje. Nieco inaczej jest w Szwecji. Kiedy w rozmowie wyszło, że jestem Polką, mój dubliński akcent może być mylący (śmiech), stosunek mojego rozmówcy do mnie stał się wyraźnie chłodniejszy, choć oczywiście nie jest to regułą, zależy na jakiego człowieka się trafi. Zresztą tendencja do niechęci wobec emigrantów jest zauważalna i na Wyspach, a to z powodu kryzysu.
JD: Ciekawi mnie jeszcze sprawa rozrywki? Co możesz powiedzieć o zwyczajach imprezowych?
PK: Jeśli chodzi o rozrywkę to ja uwielbiam podróżować, zjechałam samochodem prawie całą Irlandię, ostatnio byłam w Kornwalii, no i oczywiście mój niezapomniany wyjazd na koło podbiegunowe, podróż skuterami przy – 30 stopniach, to jest coś co się pamięta. Jeśli chodzi o imprezy to w Irlandii kończą się około 1 w nocy, potem „lądujesz na bruku”, łapie się taksówkę lub nocny autobus do domu, w Szwecji jest gorzej, co prawda zabawa może trwać do 2:30 (czasami do 5), ale później pozostaje tylko taksówka. Plusem jest zakaz palenia wewnątrz budynków, a atmosfera jak wszędzie, zależy od towarzystwa i lokalu.
JD: Na zakończenie powiedz jakie jest twoje pierwsze skojarzenie ze słowami: Irlandia, Szwecja, Anglia.
PK: Irlandia? jazda samochodem, Szwecja? krewetki, Anglia? wolne od pracy jak pada śnieg.
JD: A Irlandczyk, Szwed, Anglik?
PK: Szwed: boski, aż się kolana uginają, wysoki i wysportowany, Irlandczyk: sympatyczny misiek z piwem w łapce, Anglik: fajny, ale za bardzo ugrzeczniony. (śmiech)
JD: Serdecznie dziękuję za wywiad, ja już wiem, do jakiego kraju wybiorę się na wakacje.




Łukasz Matuszewski | Wydawca TwojaEuropa.pl
2010-02-03, 12:47
Świetny wywiad, bardzo pozytywny - uśmiech mi z twarzy nie schodzi :)