Lanzarote - gorąca wyspa na mroźne dni
| 27.01.2010 | Autor: Adriana Krawiec | [ 2 komentarze ] |
Park Timanfaya
Źródło: Adriana Krawiec
Region winnic La Geria
Źródło: Adriana Krawiec
Jameos del Agua
Źródło: Adriana Krawiec
Pracownik parku Timanfaya pokazuje, jak szybko wiadro wody zamienia się w gejzer pary.
Źródło: Piotr Anuszczyk
- Podobne tematy:
- Ruch "Oburzonych" - protesty studentów na europejskich ulicach
- Nabór do Hiszpańskiej Szkoły Dyplomacji trwa
- Hiszpania mistrzem świata
- Cała Europa - inne artykuły:
- Poznań Motor Show 2012 – relacja
- Rozpoczyna się 3 edycja konkursu na najlepszy paragon z podróży – „Paragoniada”!
- Urlop bez partnera? W tym szaleństwie jest metoda
Mała wysepka na oceanie Atlantyckim wchodząca w skład archipelagu należących do Hiszpanii Wysp Kanaryjskich. Lanzarote to mistrzowskie połączenie natury i działalności mądrej ludzkiej ręki.
Tu winorośl pnie się po zastygłym popiele
Kiedy postawi się pierwszy krok na tym czarnym lądzie – roztacza się widok księżycowy, nieco piekielny. Dopiero przy bliższym poznaniu z pozoru jałowy i niegościnny krajobraz, zyskuje uznanie.
Na pejzaż wyspy składa się zastygła lawa i popiół wulkaniczny. Jest to pozostałość erupcji wulkanicznych z 18 wieku. Ale niestrudzeni mieszkańcy z przeciwności losu uczynili atut. Szybko się zorientowali, że drobne cząstki rozpylonej lawy zatrzymują wilgoć, chroniąc tym samym rośliny przed wysychaniem. I to sama natura dała wyspiarzom sposobność do ujarzmienia jej samej. Pomimo nikłych opadów deszczu i suchego, wręcz saharyjskiego klimatu - w Jardin de Cactus, na północy wyspy, na tej czarnej powierzchni rośnie aż 10 tysięcy kaktusów. Znajdziemy je tu w najbardziej wyszukanych kolorach, kształtach i rozmiarach. W stolicy Arrecife, w środkowej części, wyspy wzdłuż promenady ciągną się tropikalne ogrody.
Malwazja - wino z Lanzarote
Na południu zaś, w znanym regionie winnic La Gerii, niemałe wrażenie robi widok krzaków winorośli, których uprawa w niczym nie przypomina tej z innych winnic świata. Tu winorośl pnie się po zastygłym popiole, a jej dojrzałe owoce dotykają podłoża. Dodatkowy anturaż tworzą kamienne murki w kształcie podkowy, które osłaniają każdą roślinę przed wiatrem, który na wyspie jest niezwykle częsty. Całość tworzy niezwykłą panoramę: czarno-zieloną szachownicę. Z owoców wypielęgnowanych krzewów nietypowo rosnących winorośli otrzymuje się wyśmienite wino - malwazję.
Chwila relaksu we wnętrzu skał
Prócz natury – drugim wielkim dobrodziejem wyspy był artysta i architekt krajobrazu Cesar Manrique. To właśnie jemu wyspa zawdzięcza swój unikatowy charakter. Manrique, który inspirację czerpał z natury, wydobył z wyspy to co najlepsze, chroniąc jednocześnie charakterystyczny krajobraz Lanzarote. Za jego sprawą wszelkie budynki na wyspie przybrały kolor bieli. Ten ceniony w świecie architekt, który zapewnił sobie miejsce wśród czołowych współczesnych artystów, nakazał ustawowo malowanie domostw na biało. Wszelkie zaś odstępstwa należały i wciąż należą do rzadkości.
Za najbardziej spektakularne dzieło tego oddanego wyspie artysty uznaje się Jameos del Agua. Fantazyjne groty skalne, powstałe wskutek torowania sobie przez lawę drogi do oceanu artysta zaadaptował na kawiarnię, bar i salę do tańca. Wszystko to wypełnił bujną roślinnością, eksponując jednocześnie zalety pieczary. We wnętrzu jaskini znajduje się nawet sala koncertowa, o doskonałej akustyce i efektowny basen, który opasają poszarpane, okazałe skały. Wychodząc krętymi schodkami na ich szczyt rozpościera się niesamowity widok: w oddali błękit oceanu, a patrząc w dół – basen z jasnobłękitną wodą i lśniąca biel jego obrzeży. Ten błyszczący efekt daje pomalowany na biało kamień.
Park Timanfaya - zwiedzanie piekła
„Sercem” i największym skarbem Lanzarote jest obszar Gór Ognistych, należących do Hiszpańskiego Parku Narodowego. Parque Nacional de Timanfaya to, z pewnością, jedno z najbardziej widowiskowych miejsc na całej kuli ziemskiej. Plenery niczym z Marsa – dziki, wulkaniczny krajobraz, w całości pokryty zastygłą lawą. Zaledwie kilka centymetrów pod ziemią temperatura sięga tu kilkudziesięciu stopni Celsjusza, co udowadniają pracownicy parku. Grudka ziemi wykopana przez strażnika parku i położona w rękach turysty jest tak gorąca, że nie można jej utrzymać nawet kilku sekund. Wiadro wody wlane pod ziemię – zamienia się w tryskający gejzer, a kilka suchych gałęzi rzuconych w szczelinę natychmiast się zapala.
Na miejscu trzeba poruszać się specjalnymi autobusami, z których nie można wysiąść, a pracownicy parku pilnują, żeby nawet najmniejszy kamyk nie wydostał się z terenu parku – no chyba, że przywrze on do butów turysty. Przejażdżka, odjeżdżającym niemal co chwila autobusem, przez Wulkaniczną Ścieżkę trwa pół godziny, a pasażerom towarzyszy nastrojowa muzyka w stylu New Age. Na początku podróży – rozpościera się widok na rozległy płaski teren, który w całości pokrywa czarna lawa, co uzmysławia skalę tragedii sprzed lat, kiedy to kilkanaście wiosek zostało zrównanych z ziemią. W oddali widać ogrom wielkich masywów górskich. Wyjeżdżamy coraz wyżej i wyżej. Miejscami jest bardzo stromo, a autobus ledwo przeciska się pomiędzy skałami, by oczom turystów ukazywały się jeszcze piękniejsze od już mijanych pejzaży. Spore wrażenie robi też kraterowe jeziorko o niezwykłej szmaragdowej barwie. W trakcie tych trzydziestu kilku minut przez szyby autokaru zwiedzającym ukazują się niezwykłe widoki: setki kraterów z rożnych etapów erupcyjnych mieniących się w słońcu kolorami czerwieni, różu, oranżu i szarości. Ale na dziki wulkaniczny krajobraz prócz nagich chropowatych skał, które wznoszą się nad czarną powierzchnią zastygłej lawy składają się także rosnące tutaj rzadkie okazy roślin. Na jednym z wulkanicznych stożków – Wyspie Hilarego - znajduje się punkt widokowy, to właśnie tutaj odbywają się demonstracje z wodą i gorącymi kamieniami spod ziemi. Mieści się tutaj też niezwykła restauracja „El Diablo”, w tłumaczeniu - "Diabeł". Jest to iście diabelska restauracja, której kuchnia wykorzystuje ciepło wulkaniczne. Diabeł jest też symbolem wyspy. I z pewnością wziął się wulkanicznego charakteru Lanzarote, choć wymyślił go wspomniany Cesar Manrique. A ten czerpał przecież z samej natury.
Wyspa kontrastów
Lazurowy kolor oceanu, śnieżnobiałe domy na czarnej zastygłej lawie z wulkanami w tle, a nad wyspą najpiękniejsze kolory nieba – to kontrasty, które tworzą na Lanzarote harmonijną całość. Ktokolwiek odwiedzi to niesamowite miejsce, z pewnością na długo zachowa je w pamięci.




batys
2012-03-06, 21:51
Kocham Lanzarote! Jest piekna, surowa i jeszcze nie zniszczona przez ludzi jak inne oblegane przez turystów miejsca. Za pierwszym razem bylam z alfa star w hotelu Iberostar papagayo. Zachwycila mnie szczegolnie ciemna plaza, naprawde cos pieknego!